FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Moda

Alex Hayel: „Wrażliwość zaczyna się tam, gdzie jesteś w pełni sobą” [WYWIAD]

Autor: Redakcja
24-06-2026
Alex Hayel: „Wrażliwość zaczyna się tam, gdzie jesteś w pełni sobą” [WYWIAD]
Alex Hayel: „Wrażliwość zaczyna się tam, gdzie jesteś w pełni sobą” [WYWIAD]
fot. Maria Słabek

Alex Hayel – projektant, kostiumograf, stylista, scenograf, absolwent ASP im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Łączy modę, performans i obraz, ale najważniejsze w całym procesie jest dla niego ciało. Mówi nam o tym, że wrażliwość zaczyna się tam, gdzie jesteś w pełni sobą. Tylko czy w (nie)sterylnym świecie polskiej mody to wystarczy? Czy sukces wymaga dziś prawdziwej pewności siebie, czy raczej umiejętności jej udawania?

materiał pochodzi z numeru K MAG 127 Into the Wild, tekst: Aleksandra Rita Maczuga

Projektowanie było u ciebie świadomym wyborem czy czymś, co pojawiło się naturalnie?

Bardziej czymś, co pojawiło się naturalnie. Duży wpływ miała na to moja ciocia, która była krawcową. To ona zaszczepiła we mnie wrażliwość na tworzenie, ukształtowała mnie jako artystę. W rodzinie byłem przez to trochę „czarną owcą”, ale jestem jej za to bardzo wdzięczny. Pokazała mi, że można myśleć poprzez materiał, poprzez formę. Nauczyła mnie jeszcze jednej rzeczy – żeby być „ku ludziom”. W tej pracy jest jakiś rodzaj altruizmu, bo pracujesz z ciałem drugiego człowieka. Tu rodzi się pytanie, czym tak naprawdę staje się ciało, kiedy zostaje ubrane.

 

Zatem czym staje się ciało, kiedy zostaje ubrane?

Myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Ciało zaczyna funkcjonować w relacji z ubraniem w zależności od tego, co na nie nałożysz, kto to nosi i w jakiej przestrzeni się to dzieje. Bardzo dużo zależy również od energii i intencji. Możesz je zamknąć w formie, odsłonić, ukryć albo coś z niego wydobyć. W mojej ostatniej kolekcji, inspirowanej baletem gruzińskim i filmem „Barwy granatu”, dialogiem z ciałem była forma. Chciałem pokazać, że „ukrywanie” ciała jest dla mnie pewnym dualizmem. Pracowałem z iluzją ruchu – mimo ciężkich materiałów sylwetki wydawały się lekkie, konstrukcja była rzeźbiarska, ale jednocześnie dynamiczna. Z kolei w kolekcji „Memory hidden in hair” zamiast konfrontacji pojawiła się potrzeba zajrzenia głębiej w to, co w sobie nosimy. To była praca ze wspomnieniami i rodziną. Nośnikiem pamięci stały się włosy, a forma próbą uchwycenia tego, co niewidoczne. Podczas tworzenia inspiracją był dla mnie także mój proroczy sen, który towarzyszy mi od dzieciństwa. Nazwałem go „Kopcem nieśmiertelności”.

 

O czym opowiada ten sen? Masz wrażenie, że próbuje ci coś przekazać?

Jest w nim coś niepokojącego, za każdym razem zostawia mnie z dziwnym uczuciem, którego nie potrafię nazwać. Jadę na rolkach przez park, wśród gęstych drzew. W pewnym momencie zatrzymuję się na chwilę i po prawej stronie widzę kopiec otoczony betonowymi sztyletami, z napisem „Kopiec nieśmiertelności”. Potem jadę dalej, nagle pojawia się stroma droga, a tam dziura zasłonięta tylko małą barierką. Przekraczam ją, spadam przez gałęzie drzew, aż trafiam w zupełnie czarną przestrzeń i tam widzę tylko gniazdo. Czy sen ten próbuje mi coś przekazać? Myślę, że zdecydowanie tak – pomimo upadku, który wydaje się być wręcz katastroficzny, gniazdo staje się metaforą azylu. Dla mnie jest to sen o zaufaniu, o tym, że nawet kiedy wydaje ci się, że upadasz i tracisz kontrolę, możesz znaleźć bezpieczne miejsce. Jest to emancypacja wiary w siebie i akceptacja stanu, w którym znajdujesz się w danym momencie. To jest mój „kopiec nieśmiertelności”.

fot. Maria Słabek

Twoja kolekcja „Flaws’22” była bezpośrednim komentarzem do „niedoskonałości”. Co chciałeś przez nią przekazać?

To był sprzeciw wobec tego, jak traktujemy ciało. Jak bardzo próbujemy je poprawiać, wygładzać, dopasowywać do obowiązującego kanonu piękna, a w szczególności kobiece ciało. Obwisłe piersi, fałdy, wszystko, co odbiega od pozornej normy, od razu staje się „problemem”, który trzeba ukryć albo usunąć. Rozumiem osoby, które decydują się na operacje, to ich wybór, ale u mnie pojawiła się potrzeba sprzeciwu. Ta kolekcja była próbą zmiany perspektywy, pokazania, że to, co traktujemy jak wadę, może stać się wartością. W dużej mierze wynikało to z mojej wrażliwości, potrzeby patrzenia na ciało z szacunkiem i miłością, bardziej uważnie.

 

Nie masz wrażenia, że wszyscy dziś mówią o wrażliwości? Czym ona właściwie jest?

„Jestem wrażliwy” – tak, mam poczucie, że dziś to często tylko hasło, coś, co dobrze brzmi i łatwo wpisać w swój wizerunek. Nie wiem, czy bierze się to z doświadczeń, z trudnych momentów z życia interpretowanych przez sztukę, czy po prostu z tego, że ktoś bardziej odczuwa świat. Może z wszystkiego po trochu. Dla mnie wrażliwa jest osoba, która żyje, a nie tylko istnieje, taka, która nikogo nie udaje. Dzisiaj bardzo łatwo ją zgubić, bo wszyscy próbują coś odegrać, a wrażliwość zaczyna się tam, gdzie jesteś w pełni sobą.

 

Sukces w modzie wymaga pewności siebie czy umiejętności jej udawania?

Myślę, że w dużej mierze jej udawania. W Polsce to często ciągły performans, dopasowywanie się, bycie „grzecznym”, czasem wręcz stawanie się kimś w rodzaju tła dla innych. W którymś momencie mnie to zmęczyło. Ciągłe pukanie do drzwi i okien, przekonywanie: „Zrobię dla was wszystko”. Zacząłem czuć, że to nie jest warte mojej wrażliwości, i jednocześnie przestałem potrzebować akceptacji. Znam swą wartość i jestem na tyle świadomy swojej twórczości, że nie muszę tego nikomu udowadniać. Niestety, szczególnie na początku drogi środowisko bywa trudne i nagle okazuje się, że by „istnieć”, trzeba się dopasować – to jest moment, w którym musisz zdecydować: albo jesteś sobą, albo zaczynasz odgrywać rolę. Ludzie często mi mówią: „Chciałbym mieć taką asertywność jak ty”. Ta asertywność też ma swoją cenę – często przeszkadza, prawdopodobnie nawet zamyka wiele dróg. Mam poczucie, że nie ma w tym złotego środka. Wszystko zależy od miejsca i sytuacji, ale prędzej czy później wychodzi na jaw, czy jesteś sobą, czy tylko udajesz.

 

Istnieje przekonanie, że aby naprawdę zaistnieć w modzie, trzeba wyjechać z Polski. Zgadzasz się z tym?

I tak, i nie. Wielokrotnie o tym myślałem i myślę do dziś, jak chyba każdy, kto działa w branży. Za granicą wiele rzeczy działa inaczej, często łatwiej, środowisko jest bardziej otwarte i wspierające. Mam poczucie, że autentyczność bardzo często nie jest wartością, że w innych miejscach „odmienność” zostałaby odebrana jako coś świeżego, interesującego. W Polsce częściej spotykasz się z oceną i „szufladkowaniem”. Sam tego doświadczyłem, szukając pracy, słyszałem na przykład, że „moje portfolio jest za dobre” czy „zbyt artystyczne” i „na pewno nie poradzę sobie z pracą komercyjną”. Absurd. Nie da się w jednej rozmowie ocenić człowieka ani jego potencjału, lecz to się cały czas dzieje. Polska moda jest z jednej strony bardzo sterylna, selektywna i zamknięta na to, co odbiega od normy – myślę, że wynika to z lęku przed wyjściem poza utarte schematy, utratą kontroli oraz pozycji. Z drugiej strony wcale nie. Jest w niej dużo negatywnych emocji, frustracji, a nawet zawiści. To nieuporządkowany system, który stwarza pozory uporządkowanego. Czasem myślę, że polska moda powinna „przejść kwarantannę”. Mam też poczucie, że łatwo dziś jest pomylić rozwój z wygodą. Jeśli napotykam opór, dla mnie jest to moment konfrontacji, a nie od razu impuls do ucieczki. Wyjazd oczywiście daje możliwości, ale równocześnie zabiera wpływ na miejsce, z którego pochodzisz. Czuję, że mam tutaj jeszcze coś do zrobienia. Wszędzie dobrze tam, gdzie nas nie ma…

 

Co daje ci dziś siłę oraz inspirację do tworzenia?

Kocham to, co robię, to chyba największa siła. Mówię wprost, kiedy działam wbrew sobie, daję sobie przestrzeń na popełnianie błędów. Gdy mieszkałem w Krakowie, miałem w sobie dużo więcej spokoju niż tutaj, bardzo mi tego brakuje. Spokój jest dla mnie kluczowy w tworzeniu, ale wierzę, że chaos jest również częścią procesu. Inspirują mnie moje emocje i rzeczywistość, którą staram się przeżywać uważnie. Wrażliwość jest dla mnie podstawą, bo to ona pozwala mi reagować i nie być obojętnym, dopóki ją mam, wiem, że to, co robię, ma sens.

fot. Maria Słabek

Polecane

André 3000 nakręcił krótkometrażowy film. Inspirował się mrówkami

André 3000 nakręcił krótkometrażowy film. Inspirował się mrówkami

Dwa polskie filmy na shortliście Studenckich Oscarów

Dwa polskie filmy na shortliście Studenckich Oscarów

„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]

„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]

Katarzyna Zillmann: „Zakopujemy się w schematach, przestajemy czuć, żyjemy z automatu i w rutynie” [WYWIAD]

Katarzyna Zillmann: „Zakopujemy się w schematach, przestajemy czuć, żyjemy z automatu i w rutynie” [WYWIAD]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Typy Moda, czyli Pola Wiślicz, projekt „Exactitudes” i styl Georgii O’Keeffe

Typy Moda, czyli Pola Wiślicz, projekt „Exactitudes” i styl Georgii O’Keeffe

Polecane

André 3000 nakręcił krótkometrażowy film. Inspirował się mrówkami

André 3000 nakręcił krótkometrażowy film. Inspirował się mrówkami

Dwa polskie filmy na shortliście Studenckich Oscarów

Dwa polskie filmy na shortliście Studenckich Oscarów

„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]

„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]

Katarzyna Zillmann: „Zakopujemy się w schematach, przestajemy czuć, żyjemy z automatu i w rutynie” [WYWIAD]

Katarzyna Zillmann: „Zakopujemy się w schematach, przestajemy czuć, żyjemy z automatu i w rutynie” [WYWIAD]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Typy Moda, czyli Pola Wiślicz, projekt „Exactitudes” i styl Georgii O’Keeffe

Typy Moda, czyli Pola Wiślicz, projekt „Exactitudes” i styl Georgii O’Keeffe

Więcej od autora

[Z archiwum K MAG] „Założyłam sobie, że chcę uprawiać ten zawód przy zachowaniu pewnych granic” – wywiad z Joanną Kulig

[Z archiwum K MAG] „Założyłam sobie, że chcę uprawiać ten zawód przy zachowaniu pewnych granic” – wywiad z Joanną Kulig

[Z archiwum K MAG] „Staram się szukać subiektywnych przyjemności i elementów zaskoczenia” – wywiad z Janem Kochańskim

[Z archiwum K MAG] „Staram się szukać subiektywnych przyjemności i elementów zaskoczenia” – wywiad z Janem Kochańskim

Leapmotor B10 Hybrid EV – prąd z charakterem

Leapmotor B10 Hybrid EV – prąd z charakterem

[Z archiwum K MAG] „Założyłam sobie, że chcę uprawiać ten zawód przy zachowaniu pewnych granic” – wywiad z Joanną Kulig

[Z archiwum K MAG] „Założyłam sobie, że chcę uprawiać ten zawód przy zachowaniu pewnych granic” – wywiad z Joanną Kulig

[Z archiwum K MAG] „Staram się szukać subiektywnych przyjemności i elementów zaskoczenia” – wywiad z Janem Kochańskim

[Z archiwum K MAG] „Staram się szukać subiektywnych przyjemności i elementów zaskoczenia” – wywiad z Janem Kochańskim

Leapmotor B10 Hybrid EV – prąd z charakterem

Leapmotor B10 Hybrid EV – prąd z charakterem

FacebookInstagramTikTokX