Wielu aktorów, szczególnie na wczesnych etapach kariery lub poza ścisłą czołówką największych nazwisk, funkcjonuje według przyziemnej zasady: brać to, co dają. W końcu każda rola może okazać się przepustką do kolejnego etapu lub szansą na wybicie się z tłumu.
Jednak nawet najbardziej rozpoznawalne gwiazdy kina przekonały się, że nazwisko na plakacie czy spory budżet nie są gwarancją zawodowej satysfakcji. Historia Hollywood wielokrotnie pokazywała, że projekty zapowiadające się na pewny sukces potrafiły zamienić się w źródło frustracji i rozczarowania. Powody bywały różne: niespełnione oczekiwania wobec efektu końcowego, konflikty na planie, przytłaczjąca sława, a czasem zwykłe poczucie, że dana rola okazała się zawodowym krokiem w niewłaściwym kierunku. Co ciekawe, podobne doświadczenia nie omijały również aktorów będących u szczytu popularności. Nawet oni po latach otwarcie przyznawali, że pewne decyzje podjęliby dziś inaczej.
Przedstawiamy sześć przypadków, w których aktorzy nie ukrywali żalu związanego ze swoim udziałem w konkretnych produkcjach.