Plaga podcastów lifestylowych dopadła nas już kilka lat temu. Ich fenomen ma polegać na oferowaniu odprężenia i ucieczki od stresu poprzez tworzenie tła do innych czynności. Faktycznie, nie zawsze musimy skupiać się na konkretnych, poważnych tematach, a one dają nam poczucie bliskości i normalności – jak rozmowa z przyjacielem.
Problem rodzi się, gdy podcastów o niczym zaczyna być więcej, niż tych z merytoryczną treścią. Kreatorzy znaleźli żyłę złota – i nie chcą przestać z niej czerpać. Ale my nie chcemy już tego słuchać.