Przedstawiciele Gen Z mają tradycyjne poglądy na temat małżeństwa dwukrotnie częściej, niż Baby Boomersi.
I to zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. 31% mężczyzn i 18% kobiet z pokolenia „Z” zgadza się z tytułowym statementem, brzmiącym: „żona powinna być posłuszna mężowi”, podczas gdy w pokoleniu Boomerów jest to 13% wśród mężczyzn i 6% wśród kobiet.
Badania prowadzone były przez Ipsos w 29 krajach, a próba badawcza wynosiła 23,000 osób.
Emancypacja jest męcząca
I to jeszcze nie wszystko – raport ujawnia szerszy, niepokojący wzorzec. 57% mężczyzn z Gen Z uważa, że promocja równości kobiet dyskryminuje mężczyzn (wśród Boomerów 42%). Poza tym 59% młodego pokolenia twierdzi, że od mężczyzn oczekuje się zbyt wiele w kwestii wspierania równości, podczas gdy wśród Boomerów jest to 45%.
Mimo, że niezależność u kobiet została przez 1/4 badanych mężczyzn uznana za nieatrakcyjną, kobiety odnoszące sukcesy w pracy były ulubioną grupą respondentów. Za bardziej atrakcyjne niż kobiety bez zawodowych sukcesów uznało je bowiem aż 41% Setek. Tylko czy jedno nie przeczy drugiemu?
Paradoksalnie, to właśnie mężczyźni z pokolenia Z deklaratywnie popierają równość – a gdy pytanie staje się bardziej konkretne, liczby mówią zupełnie co innego.
Raport dotyka też kobiecych ciał (i ich autonomii)
Ponad jedna piąta uważa, że prawdziwa kobieta nie powinna inicjować seksu – to niemal dwukrotnie więcej niż kobiety z tej samej generacji (12%). Co ciekawe, ta dysproporcja jest wyłamaniem z trendu – wśród Boomerów różnica między płciami była minimalna. Jest to ogromny krok w tył. Prawicowe narracje zabierają kobietom wolność seksualną, o którą walczą od pokoleń.
Musimy jako społeczeństwo przestać się cofać. Nawrót prawicowych, konserwatywnych nurtów bezpośrednio wpływa na kształt relacji międzyludzkich, szczególnie romantycznych. Nie zdążyliśmy wyjść z patriarchatu, a już wdeptujemy w niego głębiej.
