Grimes od dawna przekonuje, że sztuczna inteligencja zmieni muzykę. Teraz zrobiła z niej jeden z głównych tematów nowej płyty. Artystka opublikowała „Accelerando” i zapowiedziała „Psy Opera”, album, w którym technologia, religia i dystopia mieszają się z bardzo prywatnym rozliczeniem.
Prolog Ewangelii Jana w wersji Grimes zaczyna się tak jak w oryginale, a potem robi zwrot. W zwiastunie płyty artystka mówi, że na początku było Słowo, ale potem to człowiek stworzył Boga na swój obraz, Eden wykuto z metalu, a sztuczne światło dorównało słońcu. Odwrócenie kierunku stworzenia to dobry klucz do wszystkiego, co Claire Boucher robi od kilku lat.
Pierwszy singiel
„Accelerando” ukaże się dzisiaj, w piątek 9 października jako pierwszy singiel z „Psy Opera”. To jej pierwszy album od „Miss Anthropocene” z 2020 roku. Płyta nie ma jeszcze daty premiery ani listy utworów, a singiel powstał we współpracy z producentem VADAKIN. Utwór wychodzi nakładem Nazgul Recording i Eternal Recurrence. Nazwa pierwszej wytwórni to tolkienowski upiór, druga odwołuje się do nietzscheańskiego wiecznego powrotu.
Tytuł też nie jest przypadkowy. Fragmenty tekstu krążące w mediach to m.in. „American lobotomy” i pytanie, czy coś jest lepsze od Van Gogha. Sam tytuł może nawiązywać do powieści science fiction z 2005 roku. Chodzi o „Accelerando” Charlesa Strossa, kronikę osobliwości technologicznej rozpisaną na kilka pokoleń jednej rodziny. To lektura obowiązkowa w kręgach, w których Grimes obraca się od dekady.
W rozmowie z autorką science fiction Nnedi Okorafor dla „Interview” Grimes zapewniała, że nie używa generatywnej AI w swojej muzyce. Eksperymentowała z nią w sztukach wizualnych, ale nie w nagraniach. Jest jeden wyjątek. Według relacji Pitchforka tekst piosenki „DeepSeek” napisał chiński model językowy o tej samej nazwie. Zapytana, czy czuła, że przekracza granicę, odpowiedziała, że było świetnie i sama zdiagnozowała u siebie „AI psychosis”.
Ciekawe jest to, że właśnie Grimes jako jedna z pierwszych dużych artystek otworzyła swój głos dla cudzych eksperymentów. W 2023 roku proponowała twórcom dzielenie się po połowie tantiemami z utworów zrobionych jej sklonowanym wokalem. Dziś wraca do tamtej postawy, przypominając, że mówiła wtedy innym, by śmiało byli Grimes i że generatywna AI w cudzych rękach jej nie martwi. Pisząc płytę, myślała o tym, że wszyscy wokół powtarzają, że „budujemy bogów”. NME wyciągnęło z tej samej rozmowy zdanie, że AI jest „większa niż Jezus”, a jej wpływ porównywalny z przejęciem Zachodu przez monoteizm, jeśli nie większy.
Ewa jest online
Kampania jest dopracowana tak, jak u Grimes zwykle bywa – wizualnie dopieszczona i przemyślana. Zwiastun na YouTube nosi tytuł „Eve is online”, a biblijna struktura narracji sugeruje, że tak może nazywać się model językowy z tej opowieści. Na Instagramie pojawił się podpis z prośbą, by cierpliwie czekać na awarię systemu. W samym klipie Grimes w cyberfuturystycznym, elfim kostiumie tuli na transmisji na żywo cyborgicznego misia, a obok przewijają się rakiety, statki kosmiczne i pomnik czegoś, co wygląda jak gigantyczne wojenne niemowlę. Fani zostali też zaproszeni do instagramowego kanału „Eve Is Online”.
Czy z tej opery wyjdzie coś więcej niż spektakularny zwiastun, okaże się, gdy poznamy datę premiery.









