Według badań Yahoo/YouGov aż 52% przedstawicieli pokolenia Z przyznaje, że strach przed poczuciem zażenowania sprawił, że nie podzielili się nowinką, opinią czy swoimi zainteresowaniami.
Mimo że młodzi dorośli pragną bliskości i ponad wszystko cenią sobie autentyczność – a przynajmniej tak mówią – tworzenie relacji nie przychodzi im naturalnie. Bariery postawione w internecie przenoszą się do realnego życia, ograniczając ekspresję przedstawicieli generacji Z. W mediach społecznościowych roi się od filmów, w których internauci żalą się, że poznawanie nowych osób w 2026 roku graniczy z cudem. Odpowiedzi półsłówkami, oceniające spojrzenia, brak inicjatywy – to wszystko jest na tyle widoczne, że obrosło już internetowym żartem, który powtarzają i młodsi, i starsi użytkownicy.
Nie pozwalamy sobie na bycie człowiekiem
Aż 55% respondentów przyznaje, że strach przed zażenowaniem powstrzymał ich przed otwarciem się przed drugą osobą, a duża część przyznaje, że ten lęk wpłynął na ich postrzeganie relacji romantycznych, chęć – a raczej niechęć – realizowania swoich pasji, a nawet wykorzystywanie okazji na tle zawodowym.
Mimo że w internecie dochodzi do popularyzacji, a nawet gentryfikacji dziwności i odmienności, Zetki dalej boją się odbiegać od normy. Ta „dziwność”, żeby być akceptowana, powinna bowiem wpisywać się w konkretne ramy. Ramy, które nigdzie nie są stuprocentowo określone – więc często nie wiemy, że je przekraczamy, dopóki nie jest już zbyt późno.
Cringe'em może być właściwie wszystko
Wiele rzeczy, które generacja Z uznaje za żenujące, to pokłosie działań wcześniejszych pokoleń – przede wszystkim millenialsów. Od publikacji w mediach społecznościowych tworzonych bez ostrożnej kuracji, przez staranie się za bardzo w pracy, cringe'em może być okrzyknięte każde zachowanie, które zdradza, że mamy w sobie emocje. Nawet najmniejsze potknięcie może nas wystawić na pośmiewisko. Internetowy humor nie bierze bowiem jeńców – i uczy nas, że jeśli drugi człowiek „zasłuży sobie” na wyśmianie, jego granice przestają mieć znaczenie.
Wrzucenie posta, który okazuje się flopem, powoduje podobne emocje, co opowiedzenie na imprezie żartu, z którego nikt się nie śmieje. Tylko że treści w internecie zostają na dłużej niż niesmak po spalonym żarcie. Analogicznie, cringe przestaje być problemem, jeśli dana osoba ma odpowiedni following w mediach społecznościowych.
W rezultacie, Zetki to najbardziej samotne pokolenie
Badania „Nigdy więcej samotności” wykazały, że na samotność cierpi aż 65% osób z pokolenia Z. Jednocześnie, przyznanie się do samotności byłoby równoznaczne z przyznaniem się do porażki, więc temat oscyluje w granicach tabu. Paradoksalnie, wychowanie w internecie sprawiło, że Zetki dużo otwarciej mówią o seksie czy zaburzeniach psychicznych niż o codziennych emocjach i odczuciach. Większość cierpiących na samotność młodych ludzi nigdy nie podjęła tego tematu ze swoimi rówieśnikami, rodziną czy innymi bliskimi.
W rzeczywistości, w której nie można zbyt głośno chwalić się swoimi osiągnięciami, zbyt usilnie dążyć do estetyki czy też kiedykolwiek wyrazić prawdziwej emocji, lęk związany ze złamaniem tych zasad paraliżuje wiele osób i ogranicza ich ekspresję – a w rezultacie prowadzi do poczucia niezrozumienia i odosobnienia. Wychodzi więc na to, że pokolenie, które wychowało się w internecie, najbardziej boi się tego, co w internecie najłatwiejsze: bycia widzianym. Zapominamy, że to be cringe is to be free.




![Nazwisko nie zawsze gwarantuje jakość. Widzieliśmy „Dzień objawienia” [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fmedium_11_9e7fc8aa12.jpg&w=1920&q=80)
![„1670” wraca z trzecim sezonem. Czy chłop poleci na Księżyc? [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_1670_S03_NETFLIX_FOT_J_SOSINSKI_104_6627e1b19b.jpg&w=1920&q=80)



