Koniec lata ma w sobie coś szczególnego. Dni wciąż są długie, ale wieczory przypominają nam o nieuchronnie zbliżającej się jesieni. To dobry moment, by sięgnąć po filmy, w których wakacyjna beztroska miesza się z nostalgią, niepewnością i poczuciem, że coś właśnie się kończy.
Polskie kino ma pod tym względem dużo do zaoferowania. Lato często staje się w nim czymś więcej niż tylko tłem dla wydarzeń. To czas zawieszenia, ucieczki od codzienności i odkrywania pragnień, na które w zwyczajnym rytmie życia trudno znaleźć miejsce. Bohaterowie zestawionych filmów wyjeżdżają nad morze, na Mazury czy po prostu włóczą się po letniej Warszawie. Na chwilę próbują wyrwać się z rzeczywistości, choć nie zawsze potrafią naprawdę się od niej uwolnić.
W tych filmach wyczuwa się charakterystyczny dla powojennej rzeczywistości fatalizm i pewnego rodzaju poczucie utknięcia. Tym mocniej wybrzmiewają chwile, w których bohaterowie próbują przełamać narzucony im porządek. Proponowane tytuły nie są wyłącznie nostalgicznymi pocztówkami z wakacji. To filmy o relacjach, samotności, potrzebie wolności i próbach odnalezienia siebie – właśnie w tym krótkim, ulotnym czasie lata.
Jeśli więc pod koniec sierpnia szukacie seansów, które jeszcze na chwilę pozwolą się zatrzymać, warto sięgnąć po te kilka mniej oczywistych klasyków polskiego kina.
Jerzy Kawalerowicz zabiera widzów w nocną podróż pociągiem z Warszawy na Hel. Z powodu braku wolnych miejsc dwoje obcych sobie ludzi zostaje zmuszonych do wspólnego przedziału. Początkowa niezręczność stopniowo ustępuje miejsca fascynacji i rozmowie, a podróż staje się okazją do chwilowego oderwania od codzienności.
„Pociąg” jest przy tym filmem bardzo letnim w swoim nastroju – choć większość akcji rozgrywa się nocą. Jest w nim atmosfera wyjazdu, przypadkowego spotkania i poczucia, że wraz z opuszczeniem miasta można na moment zostawić za sobą dotychczasowe życie.
W rolach głównych występują Lucyna Winnicka, Leon Niemczyk i Zbigniew Cybulski. Warto też zwrócić uwagę na muzykę Andrzeja Trzaskowskiego – charakterystyczny motyw z początku filmu wykorzystał później Taco Hemingway w utworze „Marmur”.











