W Wielkiej Wsi pod Krakowem odkryto gniazdo szerszenia żółtonogiego, zwanego potocznie azjatyckim. Pojedynczego owada złapano również w pasiece na kampusie AGH. Nie wiadomo, czy gniazd jest więcej, ale samo pojawienie się tego gatunku w Polsce to fatalna informacja dla pszczół.
Szerszeń azjatycki poluje na pszczoły. Potrafi zawisnąć przy wejściu do ula i czekać na wracające owady, aby zabić je w locie, a tułów zabrać jako pokarm dla larw. Problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do ataków – czując zagrożenie, pszczoły mogą przestać wracać do ula i w konsekwencji ginąć z głodu.
Europejska pszczoła miodna nie posiada żadnej skutecznej formy obrony przed szerszeniami żółtonogimi. Dlatego kluczowe dla badaczy jest odnalezienie wszystkich gniazd i usunięcie ich, zanim zdążą się rozprzestrzenić i stworzyć ogromne zagrożenie dla pasiek na wiosnę. Gniazdo znalezione pod Krakowem zostało już usunięte. Na jego podstawie eksperci ocenią, ile młodych królowych mogło przetrwać i osiedlić się w innych miejscach. Sprawa jest poważna, bo możliwości rozrodcze szerszeni żółtonogich są spore – w ciągu jednego sezonu potrafią wyprodukować aż kilkanaście tysięcy osobników.
Czy stanowią zagrożenie dla ludzi?
Nowy gatunek stwarza zagrożenie nie większe niż szerszenie europejskie, osy czy pszczoły. Szczególnie narażone są osoby uczulone na jad, a najniebezpieczniejsze jest ukąszenie w obrębie jamy ustnej i błon śluzowych. Szerszeń żółtonogi występuje w innych krajach Europy od lat i dotychczas nie odnotowano tam większej liczby zgonów niż w przypadku użądleń przez inne owady. Przykładem jest Francja, gdzie w latach 2014–2023 odnotowano 256 śmiertelnych przypadków wynikających z powikłań po użądleniach, z czego tylko 27% dotyczyło szerszeni – bez rozróżnienia na europejskie i żółtonogie.
Jak go rozpoznać i co z nim zrobić?
Najłatwiej rozpoznać go po ubarwieniu. Jak sama nazwa wskazuje, szerszeń żółtonogi ma żółte kończyny. Poza tym jego ciało jest niemal całkowicie czarne, a jedynie końcówka odwłoka ma kolor żółto-pomarańczowy. Pomarańczowy akcent znajduje się również pomiędzy oczami owada. Jest on także nieco mniejszy niż nasz rodzimy szerszeń.
Z racji tego, że gatunek znajduje się na liście inwazyjnych, po jego napotkaniu kluczowa jest szybka reakcja. W przypadku zauważenia takiego owada należy zrobić mu zdjęcie z bezpiecznej odległości, a następnie przekazać je wraz z informacją o liczbie osobników i lokalizacji właściwemu urzędowi gminy.










