FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

Typy Film, czyli kina w opałach, debiuty i powroty reżyserów oraz Cannes jako oscarowy prorok

03-04-2026
Typy Film, czyli kina w opałach, debiuty i powroty reżyserów oraz Cannes jako oscarowy prorok
Typy Film, czyli kina w opałach, debiuty i powroty reżyserów oraz Cannes jako oscarowy prorok
fot. kadr z filmu „Łobuz” / materiały prasowe Gutek Film

Karolina Rzepa, czyli jedna z najciekawszych aktorek swojego pokolenia, nadchodząca premiera „Łobuza” Harrisa Dickinsona, powrót Michała Marczaka i Festiwal w Cannes jako fabryka oscarowych faworytów. To wszystko w obliczu rosnących obaw związanych z przejęciem Warner Bros i coraz szybszym przenoszeniem premier na platformy streamingowe. Przedstawiamy Wam typy filmowe prowadzone przez Annę Rupacz, które przybliżą wam, co warto śledzić teraz w świecie kinematografii.

materiał pochodzi z numeru K MAG 126 The Breakfast Club, tekst: Anna Rupacz

Sto dni w kinie

To nieprzewidywalny czas dla kina. Zwłaszcza w obliczu rosnących obaw związanych z przejęciem Warner Bros przez Netflixa i coraz szybszym przenoszeniem premier na platformy streamingowe. W 2024 roku średni okres wyłączności kinowej skrócił się z trzydziestu siedmiu do trzydziestu dwóch dni. Pomimo zapewnień Netflixa, że należące do niego filmy będą obecne w kinach – co w 2025 roku miało miejsce w przypadku trzydziestu tytułów – większość z nich była wyświetlana znacznie krócej niż produkcje tradycyjnych studiów filmowych. „Planowane przejęcie Warner Bros przez Netflix stanowi bezprecedensowe zagrożenie dla globalnej branży kinowej. Negatywne skutki tej transakcji odczują zarówno największe sieci kinowe, jak i niezależne kina jednoekranowe w małych miasteczkach w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie”, powiedział Michael O’Leary, prezes i dyrektor generalny Cinema United. Znaczące postacie świata filmu stale apelują o oglądanie filmów w kinach. Aktor Stellan Skarsgård w swojej przemowie podczas rozdania Złotych Globów podkreślał, że „Kino powinno się oglądać w kinach”. Z kolei amerykański reżyser Sean Baker, zdobywca czterech Oscarów za film „Anora”, nieustannie zabiega o utrzymanie długiego okna dystrybucji kinowej. Podczas Red Sea International Film Festival, odbywającego się w Arabii Saudyjskiej, zapowiedział, że jego najnowszy film będzie wyświetlany przez sto dni. „Gdy film ukazuje się równolegle w kinie i na streamingu lub od razu na VOD, to podważa wagę filmu. Doświadczenie kinowe ją podnosi. Sposób, w jaki przedstawiasz swe dzieło światu, jest bardzo ważny”, mówił.

fot. kadr z filmu „Cinema Paradiso” / Stowarzyszenie Kin Studyjnychfot. kadr z filmu „Cinema Paradiso” / Stowarzyszenie Kin Studyjnych

Dobre miejsce, dobry czas

Michał Marczak swoją przygodę z filmem rozpoczął stosunkowo wcześnie. W wieku jedenastu lat dostał od mamy kamerę i z pasją kręcił otaczającą go rzeczywistość. Szybko jednak stwierdził, że nie o to chodzi. Przełomowy okazał się późniejszy moment, w którym zarejestrował swoją dziewczynę patrzącą w lustro. Jak wspomina, w jednym ujęciu udało mu się uchwycić ulotny stan przejścia z nastoletniości w dorosłość. Wtedy poczuł, że właśnie na tym polega kino, bo jak mówi: „Zrozumiałem wtedy, że w kinie liczy się moment wieloznaczny – ulotny, ale dla kogoś kluczowy. Takie chwile mają ogromną magię. Trzeba być w dobrym miejscu i w dobrym czasie.” Studiował fotografię na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, filozofię na Uniwersytecie Warszawskim i reżyserię w California Institute of Arts w Los Angeles. Studia nie okazały się dokładnie tym, czego oczekiwał, dlatego filmu nauczył się na własnych zasadach, przede wszystkim dzięki współpracy z montażystką i wykładowczynią łódzkiej filmówki, Dorotą Wardęszczkiewicz. To z nią montował swoje wcześniejsze filmy i od niej dowiedział się, że historie można opowiadać na wiele różnych sposobów. Marczak wyreżyserował także teledyski do utworów „Beautiful People” Marka Pritcharda z gościnnym udziałem Thoma Yorke’a i „I Promise” dla Radiohead. Jego największym – i międzynarodowym sukcesem – okazały się jednak „Wszystkie nieprzespane noce”, czyli dokumentalno-fabularna hybryda, w której wraz z dwójką bohaterów śledził nocne życie Warszawy. Film miał swoją premierę w konkursie dokumentalnym na Sundance Film Festival, a Marczak otrzymał wtedy nagrodę za najlepszą reżyserię. Teraz, po dekadzie, powrócił na festiwal z dokumentem „Bez końca”, do którego sam realizował także zdjęcia. „W dokumencie nie szukam historii, pozwalam, żeby one same do mnie przyszły”, mówi. Podobnie było i w tym przypadku, bowiem bohatera „Bez końca” poznał na jednej z wiślanych wysp, podczas poszukiwań lokacji do innego projektu, którego scenariusz napisał wspólnie z żoną, Karoliną. Jego najnowszy film opowiada historię Daniela – mężczyzny, który po zaginięciu nastoletniego syna przeszukuje Wisłę, rozdarty między obawą przed tragicznym finałem a nadzieją, że jego syn wciąż żyje. W przerwie od reżyserowania Marczak zajął się pisaniem. Jak zapowiada, w zanadrzu ma cztery pełnometrażowe scenariusze fabularne, które napisał, i ma nadzieję, że wkrótce wejdą w fazę realizacji. Jeden z nich powstał we współpracy z Dorotą Masłowską i jest adaptacją dramatu „Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku”. Wszystko to po raz kolejny potwierdza, że jego konsekwentnie podważającą granice gatunkowe twórczość warto obserwować.

Michał Marczak, fot. Szymon RogińskiMichał Marczak, fot. Szymon Rogiński

Wszystko w swoim czasie

Karolina Rzepa to jedna z najciekawszych aktorek swojego pokolenia. Do wyboru tej drogi zainspirował ją wywiad z aktorem, którego słuchała, jadąc autem. Ukończyła Akademię Sztuk Teatralnych we Wrocławiu i tam nauczyła się, że to zawód dla wytrwałych. Na początku swojej kariery występowała w serialach oraz filmach historycznych i kostiumowych, jednak szybko udowodniła, że jej talent wykracza daleko poza te ramy. Role w filmach „Dwie siostry” i krótkometrażowym „Comme Des Cowboys” tylko potwierdziły jej zdolność do budowania złożonych emocjonalnie postaci. Pracując nad swoimi bohaterkami, wielokrotnie powraca do scenariusza – czyta go, odkłada i ponownie otwiera: „Za każdym razem otwierają się inne drzwi, a za nimi kolejne i kolejne. Lubię pobyć ze scenariuszem, ponosić go trochę. Poczekać, aż myśli i skojarzenia same się pojawią, nie przyspieszać tego procesu”. W programie ubiegłorocznej edycji Festiwalu Filmu Fabularnych w Gdyni znalazły się aż trzy filmy z jej udziałem: krótki metraż „Jagody” Marty Kowalskiej, „Północ Południe” Sebastiana Pańczyka i „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej”, za drugoplanową rolę w którym została nagrodzona. Pełnometrażowy debiut Emi Buchwald opowiada o czwórce rodzeństwa, które wchodząc w dorosłość, próbuje budować niezależne drogi życiowe, nie tracąc przy tym łączących ich więzi. Karolina Rzepa wcielając się w Janę, najstarszą z bohaterów, stworzyła przejmujący portret odpowiedzialnej, a jednocześnie wrażliwej siostry. Obecnie aktorka rozpoczyna pracę nad kilkoma nowymi projektami, których szczegóły poznamy niebawem.

fot. kadr z filmu „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” / Kino Światfot. kadr z filmu „Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej” / Kino Świat

Na marginesie

Aktor, który zyskał rozpoznawalność dzięki rolom w „Babygirl”, „Braciach ze stali” czy „W trójkącie”, pokazał, że równie dobrze radzi sobie po drugiej stronie kamery. „Łobuz” w reżyserii Harrisa Dickinsona to poruszająca i empatyczna opowieść o ludziach z marginesu społecznego i schematach, które niełatwo przełamać. Film śledzi losy Mike’a, bezdomnego młodego mężczyzny zmagającego się z uzależnieniem i brutalną codziennością wypełnioną walką o przetrwanie. I choć chłopak stara się odmienić swój los, jego własne słabości i autodestrukcyjne skłonności sprawiają, że stale powraca do punktu wyjścia. Frank Dillane, odtwórca głównej roli, za swój emocjonalny występ otrzymał nagrodę dla najlepszego aktora w sekcji Un Certain Regard na festiwalu w Cannes. Harris Dickinson, przenosząc na ekran niełatwe emocje i ukazując złożoność ludzkiego życia, udowodnił, że nie boi się wyzwań. Sam film jest także aktualną opowieścią i powstał w czasie, gdy kryzys bezdomności w Londynie osiągnął zatrważające rozmiary. Tym samym „Łobuz” to niewątpliwie jeden z bardziej intrygujących debiutów ostatniego czasu, który wkrótce pojawi się w polskich kinach.

fot. kadr z filmu „Łobuz” / materiały prasowe Gutek Filmfot. kadr z filmu „Łobuz” / materiały prasowe Gutek Film

Cannes jako fabryka oscarowych faworytów

Edycje z 2023 i 2024 roku ustanowiły rekordy – aż osiem filmów prezentowanych na Croisette otrzymało nominacje do Oscarów w 2025 roku, a cztery z nich zdobyły łącznie dziewięć statuetek. „Anora”, „Substancja”, „Emilia Perez” i „Flow” – wszystkie te tytuły swoją drogę do międzynarodowego sukcesu rozpoczęły właśnie w Cannes. Jednak jak podkreśla Thierry Frémaux, dyrektor artystyczny Festiwalu Filmowego w Cannes, podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej. Siedemdziesiąt lat temu laureat Złotej Palmy również triumfował podczas gali rozdania Oscarów. Związek między canneńską selekcją a najważniejszymi nagrodami filmowymi świata ma więc długą tradycję. „Obecnie wynika to jednak z dwóch powodów. Po pierwsze, Oscary otworzyły się na kino światowe, a kino światowe jest znakiem rozpoznawczym Cannes. Cannes nie jest festiwalem francuskim – jest festiwalem globalnym. Selekcjonujemy filmy z każdego zakątka świata. Po drugie, widać rosnące zainteresowanie międzynarodowych rynków twórcami spoza głównego nurtu. Mogę śmiało powiedzieć, że amerykańscy dystrybutorzy wiążą dziś ogromne nadzieje z takimi reżyserami jak Kleber Mendonça Filho, Joachim Trier czy Jafar Panahi”, zaznaczał Frémaux w grudniowej rozmowie z nami. Także i w tym roku Cannes potwierdziło swoją rolę jako kluczowy przystanek na drodze do oscarowego triumfu. „Sirât”, „Tajny agent”, „Wartość sentymentalna” oraz „To był zwykły przypadek” znalazły się wśród nominowanych nie tylko w kategorii najlepszy film międzynarodowy. Produkcje Triera i Mendonçy Filho powalczą także o statuetki za najlepszy film i pierwszoplanowe role aktorskie. Wszystko to potwierdza, że Festiwal Filmowy w Cannes nie tylko wyznacza aktualne, filmowe trendy, lecz coraz częściej realnie kształtuje oscarowy krajobraz, stając się jednym z najważniejszych punktów odniesienia dla światowego kina.

fot. kadr z filmu „To był zwykły przypadek” / materiały prasowe Aurora Filmsfot. kadr z filmu „To był zwykły przypadek” / materiały prasowe Aurora Films

Typy to jeden z filarów każdego magazynu K MAG. Nasi redaktorzy i redaktorki dokładają wszelkich starań, żeby opowiedzieć wam o nietuzinkowych zjawiskach i wybitnych postaciach ze świata muzyki, sztuki, mody, dizajnu i filmu.

FacebookInstagramTikTokX