Kolejny trend z TikToka daje generacji Z poczucie sprawczości. Tym razem chodzi o ascetyzm w jedzeniu i inspirowane suchą psią karmą posiłki.
„Girl dinner” to już przeżytek. Mężczyźni z młodego pokolenia poczuli zazdrość i stworzyli własny trend jedzeniowy – opierający się na białkowej ekonomii „boy kibble”. Jak zjeść dużo, tanio i tak, żeby zrzucić masę, zachowując mięśnie? Właśnie stosując nowatorską dietę z TikToka.
Każdemu z nas zdarza się wrócić do domu po ciężkim dniu i przekraczając próg zorientować się, że zapomnieliśmy wstąpić do sklepu. W takich chwilach plujemy sobie w brodę, że nie udało nam się przygotować posiłku z wyprzedzeniem. Mężczyźni (a czasami też osoby innych płci) stosujący nowatorską dietę nie mają tego problemu. Raz na dwa tygodnie wrzuca się bowiem do gara ryż, jajka, wołowinę i warzywa, mrozi, a później dwa razy dziennie oddziela porcję i podgrzewa.
Niektórzy nazywają to „meal prep”
Przywilejem młodości jest myślenie, że wszystko, co robimy, jest absolutnie nowatorskie. W przypadku boy kibble jest trochę podobnie, czego nie omieszkali wytknąć w niezliczonych komentarzach użytkownicy Reddita.
Rzeczywiście, ze względu na wysoką zawartość białka i wartości odżywczych, taki posiłek zdobywa licznych zwolenników w środowiskach fitnesowych. Środowiskach, które w ostatnich latach niezmiennie zyskują popularność i często karmią toksyczną męskość, bazując na porównywaniu masy mięśniowej i liczby podniesionych ciężarów.
Mało kalorii i mało przyjemności
W przeciwieństwie do pierwowzoru, jakim był „girl dinner”, w tym trendzie nie chodzi o przyjemność. Chodzi o pokazanie, jak bardzo jesteśmy męscy i jak bardzo nie zależy nam na małych przyjemnościach. Sól, pieprz, zioła? To dla zmanierowanych, słabych jednostek. Prawdziwy mężczyzna nie potrzebuje żadnych przypraw.
Jest to problem, z którym w dobie hiperświadomości mierzy się coraz więcej osób. A żadna obsesja, szczególnie skierowana na jedzenie, nie wychodzi nam na zdrowie. Trendy i opinie ekspertów zmieniają się z prędkością światła. Raz zdrowe jest masło, raz margaryna. Raz wszyscy powinniśmy przejść na weganizm, a innym razem na dietę karniwora, składającą się wyłącznie z produktów odzwierzęcych. I połap się w tym człowieku!
Boy kibble jest więc czymś więcej niż tylko dietą – to tylko kolejny performatywny gest. Trend mówi mniej o tym, co jemy, a więcej o tym, jak chcemy być postrzegani. Pytanie, czy ascetyzm na talerzu naprawdę buduje charakter – czy tylko ma to udać.
