Niespełna tydzień temu twórca „Glee”, Ryan Murphy, po 11 latach od premiery finałowego odcinka serialu ogłosił wielki powrót zarówno produkcji, jak i obsady. Chociaż data premiery nie została jeszcze ustalona, wiemy już całkiem sporo – wystarczająco, żeby w internecie zawrzało, a opinie dotyczące powrotu wyraźnie się podzieliły.
Ryan Murphy dawał subtelne sygnały o powrocie serialu od dawna. Już od pół roku po sieci krążyły plotki, które co jakiś czas znikały i pojawiały się na nowo. Od pewnego czasu było jednak o tym raczej ciszej niż głośniej, więc można by uznać, że opublikowana 21 października na koncie serialu informacja o potwierdzonym reboocie była niespodziewana. Tylko że nie do końca tak było. Zapowiedź powrotu dostaliśmy właściwie już trzy dni wcześniej, gdy na koncercie Darrena Crissa (serialowy Blaine Anderson) gościnnie u jego boku na scenie pojawił się Chris Colfer (Kurt Hummel). Zaśpiewali wspólnie „Baby, It’s Cold Outside” – jeden z ich najbardziej znanych serialowych duetów, przyprawiając fanów niemalże o gorączkę.
I choć Chris Colfer jeszcze niedawno opowiadał, że nic o planowanym reboocie nie słyszał, i o powrocie do produkcji wypowiadał się raczej sceptycznie, po takim spotkaniu ciężko będzie uwierzyć, że nie zobaczymy go ponownie na ekranie. Ryan Murphy zdradził, że jest w trakcie rozmów z około dziesięcioma członkami oryginalnej obsady. Wiemy, że na pewno w roli Rachel Berry, przyjaciółki Kurta, powróci Lea Michele. Bardziej lub mniej subtelne sugestie planowanego powrotu na ekran publikowali w mediach społecznościowych również Heather Morris (serialowa Brittany S. Pierce), grający Sama Chord Overstreet czy Kevin McHale – występujący w „Glee” jako Artie Abrams. Choć nie wiemy jeszcze, czy uwielbiana przez publikę Jane Lynch powróci w roli nieokiełznanej trenerki cheerleaderek Sue Sylvester, aktorka niedawno w wywiadzie powiedziała, że byłaby pierwsza w kolejce, by to zrobić. I słusznie.
Czego możemy się spodziewać?
Powrót Sue Sylvester brzmi nie jak opcja, lecz jak konieczność. Finał 6. sezonu skończył się zajęciem przez nią fotela wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, a „Glee” zawsze słynęło z kontrowersji. W obecnej sytuacji politycznej USA skorzystanie przez twórców z okazji do skomentowania działań Donalda Trumpa wydaje się wręcz obowiązkowe. Poza tym możemy spodziewać się powrotu wątku Beth, córki Quinn i Pucka, adoptowanej później przez Shelby – biologiczną matkę Rachel. Zgodnie z upływem lat dziewczynka byłaby teraz w wieku licealnym. Może dostaniemy też długo wyczekiwaną emeryturę Willa Schuestera? Teraz pozostaje nam tylko się zastanawiać, a właśnie to zastanawianie podzieliło fanów na dwie grupy. Pierwsza z nich obawia się, że reboot okaże się podobnym zawodem jak ostatnie dwa sezony serialu, w których akcja skupiała się na nowych członkach licealnego chóru. Wielu widzów oglądających produkcję od początku nie było w stanie przebrnąć przez tamte odcinki. Druga część widowni natomiast (uszczypliwie dodam, że to część, która zna serial głównie z TikToka) jest tą zapowiedzią niesamowicie podekscytowana, spekulując zarówno nad fabułą, jak i nad obecnie popularnymi artystami, których utwory znajdą się w nowych odcinkach.
Może i będzie źle, ale przynajmniej było dobrze
Chociaż odczucia względem rebootu są mocno mieszane, warto pamiętać, że (mniej więcej do 4. sezonu) był to naprawdę dobry serial. Choć teraz tworzy się sporo takich produkcji, w latach 2009–2015 serial poruszający tematykę rasizmu, homofobii, wykluczenia osób z niepełnosprawnościami czy problemów psychicznych u nastolatków był czymś przełomowym. Był kontrowersyjny, niesamowicie skuteczny i dawał wielu młodym ludziom poczucie bezpieczeństwa oraz przynależności. Ponadto był świetnie zrealizowany, miał specyficzne poczucie humoru, a utwory wykonane przez obsadę do teraz generują na serwisach streamingowych ponad 4 mln słuchaczy. Produkcja była też nominowana do nagród Emmy 40 razy, z czego wygrała sześć. A tak poza tym – zespól Journey nigdy nie wygrał Grammy za „Don’t Stop Believin’”, w przeciwieństwie do obsady serialu. „Glee” było i już zawsze będzie dobre, ale rebooty to rebooty. A co wydarzy się w tym konkretnym, przekonamy się kiedyś tam (data nie została jeszcze ustalona) na platformie Hulu bądź Disney+.
And that’s what you missed on GLEE!



![„Pies wybawiciel”: dlaczego faceci zostają w tyle? Rozmowa z Jackiem Pomorskim [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Portret_psa_w_neonowym_polmroku_b3de58849e.png&w=1920&q=80)






