David Byrne po raz kolejny pozwala kamerom zajrzeć za kulisy jednego ze swoich koncertowych widowisk. Powstaje nowy film koncertowy artysty zatytułowany „Who Is the Sky?”. Za reżyserię odpowiada Brady Corbet, twórca nagradzanego „Brutalisty”. Film został nakręcony na taśmie 70 mm.
Byrne ma z filmami koncertowymi historię, której niełatwo dorównać. Zaczęło się od „Stop Making Sense” – kultowego już zapisu występów Talking Heads z 1983 roku, wyreżyserowanego przez Jonathana Demme’a. Film przez dekady urósł do rangi nie tylko jednego z najważniejszych filmów muzycznych, ale wręcz wzorca tego, jak powinno wyglądać kino koncertowe. „Stop Making Sense” bywa określany najlepszym filmem koncertowym w historii i nawet po ponad czterdziestu latach pozostaje istotnym punktem odniesienia dla kolejnych pokoleń artystów i filmowców.
W 2023 roku jego koncertowe widowisko „American Utopia” trafiło na ekran za sprawą Spike’a Lee. Teraz przyszedł czas na kolejną odsłonę tej filmowej historii. „Who Is the Sky?” dokumentuje obecną trasę Byrne’a, a zdjęcia powstały podczas kilku koncertów w Baltimore – rodzinnym mieście muzyka. Za kamerą stanął Brady Corbet, który zdecydował się na realizację materiału w formacie 70 mm, wykorzystując zarówno 8-, jak i 15-perforową taśmę. Jak przyznał Byrne, dopiero kiedy zobaczył pierwsze materiały, przekonał się, jak ogromną różnicę robi ten format.
I trudno się dziwić. Koncerty z trasy „Who Is the Sky?” to widowiska zaprojektowane z myślą o ruchu, przestrzeni i obrazie. Muzycy nie stoją po prostu na scenie i nie odgrywają kolejnych utworów – są częścią precyzyjnie choreografowanego spektaklu, w którym muzyka, taniec, światło i rozbudowane ekrany z wizualizacjami tworzą jedną całość.
A Byrne, który ma już 74 lata, nadal potrafi na scenie wyglądać tak, jakby czas zupełnie go nie dotyczył. Jego koncerty są pełne energii, ruchu i pomysłów, a artysta nieustannie pozostaje ich centralnym punktem. Jeśli ktoś był w tym roku na Open’er Festival, doskonale wie, o czym mowa.
Na razie nie wiadomo, kiedy film trafi do kin ani kto zajmie się jego dystrybucją. Nie wiadomo również, czy widzowie będą mogli zobaczyć go w pełnym formacie 70 mm. Jedno jest jednak pewne: David Byrne po raz kolejny udowadnia, że jego koncerty wykraczają daleko poza tradycyjne rozumienie występu muzycznego.









