FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Advertisement
Muzyka

Cinnamon Gum – podróż do złotej ery lat 70. [WYWIAD]

Autor: Agnieszka Sielańczyk
07-11-2025
Cinnamon Gum – podróż do złotej ery lat 70. [WYWIAD]
Cinnamon Gum – podróż do złotej ery lat 70. [WYWIAD]
fot. materiały prasowe

Rozmawiamy o impulsach twórczych, które zapalają iskrę albumu, o walce z wewnętrznym „control frekiem”, o tym, dlaczego jakość przestała być najważniejszą wartością w muzyce – i dokąd prowadzi ta fascynująca podróż w czasie, którą jest projekt Cinnamon Gum.

Cinnamon Gum to projekt muzyczny będący hołdem dla złotej ery soulu i funku lat 70., łączący autentyczne brzmienie analogowych instrumentów z współczesną świadomością produkcyjną. Twórca projektu konsekwentnie realizuje koncepcję inspirowaną formułą legendarnego Soul Train, tworząc muzyczne show, które przenosi słuchaczy do przestrzeni pełnej ciepła i rozrywki w stylistyce retro. Album „The Cinnamon Show” to przemyślana podróż w czasie, gdzie każdy singiel to kompletne dzieło z własnym teledyskiem, realizowane według zasad DIY – od reżyserii, przez sesje zdjęciowe, po scenografię koncertową. 12 listopada Cinnamon Gum zagra w warszawskim klubie Niebo.

Każda płyta zaczyna się od jakiegoś impulsu – rifu, zdjęcia, rozmowy o trzeciej w nocy, może nawet zapętlonego sampla. Co było tym first spark dla tego albumu?

Maciej Milewski: Album „The Cinnamon Show” powstał w wyniku inspiracji formułą telewizyjnego show - Soul Train, czyli kultowej już formuły rozrywki z elementami teatralnej konwencji. Postanowiłem więc wskrzesić ten klimat i zabrać słuchacza do przestrzeni, w której można zapomnieć o codzienności. W projekcie Cinnamon Gum staram się dostarczać ludziom rozrywki. Impulsem było zdefiniowanie moich potrzeb. Tak zrodził się koncept za którym naturalnie budowała się sceneria, a za nią muzyka.

Twoje kompozycje balansują między strukturą a swobodą improwizacji. Kiedy w studio pojawia się ten moment, że czujesz – „okej, to już jest to”?

Staram się kierować swoim wrażeniem i odczuciem. Nie wyostrzać tylko jednego zmysłu. Nie sugeruję się ilością ścieżek, nie dodaję ich jeśli najpierw nie czuję jaki klimat chcę stworzyć. Jeśli moje ciało reaguje, a głowa przenosi mnie w jakieś konkretne miejsce tzn. że to mam. Wbrew pozorom albumy Cinnamon Gum są bardzo skrupulatnie poukładane. Na improwizację pozwalamy sobie wyłącznie na koncertach i to w konkretnych miejscach.

Twoja ostatnia podróż do złotej ery lat 70., wypełniona ciepłym i bogatym połączeniem soulu i funku, nagrana przy użyciu klasycznych analogowych instrumentów jako hołd dla autentycznego brzmienia i rzemiosła muzycznego. Czy nowe technologie są tego wrogiem?

Zarówno nowe jak i stare technologie produkcji muzycznej mają wspólny cel. Problemem nowych technologii, w mojej opinii, stało się coraz to większe omijanie istotnych etapów procesu twórczego. Czas spędzony przy analogowych, żyjących swoim życiem urządzeń jest bardzo cenny. Jest to praca z żywym, nie doskonałym organizmem. Dzisiejsze trendy cofania się do analogowych technik w sztuce mówią same za siebie - jakość przestała być największą wartością. Poszukujemy bardziej klimatu, autentyczności i organiczności. A rzemiosło przestało mieć znaczenie, to właśnie technologia poniekąd je rekompensuje. Widzę pewne zagrożenie w tym kierunku rozwoju. Może dlatego w muzyce cofam się do epoki, w której technologia była tylko narzędziem i nie odbierała twórcy całej przyjemności tworzenia.

Najnowszy singiel to współpraca z Maxem Shragerem – podwójne A-side brzmi jak świadomy wybór, nie kompromis. Dlaczego te dwa kawałki musiały być razem? I jak wygląda proces twórczy, kiedy do gry wchodzi ktoś spoza Twojego zwykłego setup'u – czy to otwiera nowe możliwości, czy raczej komplikuje wypracowany flow?

Współpraca z Maxem była dla mnie czymś nowym. Do tej pory tworzyłem zazwyczaj sam w swoim studio. Ten rodzaj niezależności mi odpowiadał. Znajomość z Maxem otworzyła mnie na nowe doświadczenia. Szybko poczułem, że ta współpraca będzie rozwijająca i pozwoli mi walczyć z moim wewnętrznym „control freakiem”. Potrzebowałem kogoś komu mogę zaufać muzycznie.

Z Maxem opracowaliśmy nowy, hybrydowy system pracy nad nowym albumem. Jako, że oboje jesteśmy samowystarczalni w kwestiach produkcji muzycznej to możemy pracować na odległość , wymieniając się ścieżkami i pomysłami. Zwieńczeniem tej pracy będzie nasze spotkanie w studio Zoe w New Jersey w przyszłym roku. Taki model współpracy pozwala mi pozostać przy dotychczasowych rytuałach, jednocześnie otwierając na pomysły z zewnątrz.

„The Cinnamon Show” to album z teledyskami do każdego singla, produkcja na sprzęcie analogowym itd. To wymaga konkretnych zasobów – czasowych, finansowych, ludzi wokół. Jak daleko chcesz posunąć tę estetykę? Czy widzisz moment, w którym powiecie „okej, teraz eksperymentujemy z czymś zupełnie innym”, czy raczej planujesz pogłębiać ten retro-funk rabbit hole?

Głównym zasobem jest mój czas i zajawka. Lubię uczyć się nowych rzeczy, które mnie inspirują i pozwalają się rozwijać. Dzięki temu mogę sam wyreżyserować i zrealizować teledysk, sesję zdjęciową czy zbudować szyld koncertowy. Nie mógłbym pozwolić sobie na te rzeczy, gdybym musiał je zlecać osobom z zewnątrz – nie byłoby mnie na to stać.

Myślę, że projekt będzie oscylował wokół stylistyki retro soulowej, ale każdy album będzie miał osobny koncept, na którym oprę się wizualnie i muzycznie. To otwiera nowe możliwości, jednocześnie cały czas budując główne założenia projektu. Mam jeszcze wiele niespełnionych marzeń jeśli chodzi o to, gdzie chciałbym znaleźć się za kilka lat z projektem Cinnamon Gum. Nie myślę więc o tak dalekiej przyszłości i staram się raczej realizować plany na najbliższe miesiące, a nie lata.

Koncert Cinnamon Gum – Warszawa NIEBO, 12 listopada

Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie

Polecane

Kim jest Rama Duwaji, najmłodsza pierwsza dama Nowego Jorku?

Kim jest Rama Duwaji, najmłodsza pierwsza dama Nowego Jorku?

Rap, chleb i kapitalistyczna kruchta. „Pieśni piekarzy polskich” w Nowym Teatrze

Rap, chleb i kapitalistyczna kruchta. „Pieśni piekarzy polskich” w Nowym Teatrze

Tilda Swinton wybrała 9 ulubionych filmów. Lista jest mocno nieoczywista

Tilda Swinton wybrała 9 ulubionych filmów. Lista jest mocno nieoczywista

„Dom dobry” – mechanizm przemocy w polskim domu [RECENZJA]

„Dom dobry” – mechanizm przemocy w polskim domu [RECENZJA]

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w listopadzie

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w listopadzie

Filmowy puls Azji – 19. Pięć Smaków startuje już 12 listopada [PATRONAT]

Filmowy puls Azji – 19. Pięć Smaków startuje już 12 listopada [PATRONAT]

Polecane

Kim jest Rama Duwaji, najmłodsza pierwsza dama Nowego Jorku?

Kim jest Rama Duwaji, najmłodsza pierwsza dama Nowego Jorku?

Rap, chleb i kapitalistyczna kruchta. „Pieśni piekarzy polskich” w Nowym Teatrze

Rap, chleb i kapitalistyczna kruchta. „Pieśni piekarzy polskich” w Nowym Teatrze

Tilda Swinton wybrała 9 ulubionych filmów. Lista jest mocno nieoczywista

Tilda Swinton wybrała 9 ulubionych filmów. Lista jest mocno nieoczywista

„Dom dobry” – mechanizm przemocy w polskim domu [RECENZJA]

„Dom dobry” – mechanizm przemocy w polskim domu [RECENZJA]

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w listopadzie

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w listopadzie

Filmowy puls Azji – 19. Pięć Smaków startuje już 12 listopada [PATRONAT]

Filmowy puls Azji – 19. Pięć Smaków startuje już 12 listopada [PATRONAT]

Więcej od autora

Zetki tęsknią za Pewexem. Czy można płakać za dekadą, której się nie przeżyło?

Zetki tęsknią za Pewexem. Czy można płakać za dekadą, której się nie przeżyło?

Smok, którego nie wolno pokazać. Zakazana sztuka japońskiego tatuażu

Smok, którego nie wolno pokazać. Zakazana sztuka japońskiego tatuażu

Lewandowski, Rubik i Jesse Eisenberg. Jest nowy spot promujący Polskę [WIDEO]

Lewandowski, Rubik i Jesse Eisenberg. Jest nowy spot promujący Polskę [WIDEO]

Zetki tęsknią za Pewexem. Czy można płakać za dekadą, której się nie przeżyło?

Zetki tęsknią za Pewexem. Czy można płakać za dekadą, której się nie przeżyło?

Smok, którego nie wolno pokazać. Zakazana sztuka japońskiego tatuażu

Smok, którego nie wolno pokazać. Zakazana sztuka japońskiego tatuażu

Lewandowski, Rubik i Jesse Eisenberg. Jest nowy spot promujący Polskę [WIDEO]

Lewandowski, Rubik i Jesse Eisenberg. Jest nowy spot promujący Polskę [WIDEO]

FacebookInstagramTikTokX
Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie