Burning Man 2026 zakończył się z trzema ofiarami śmiertelnymi. Dwóch mężczyzn zmarło na terenie Black Rock City, trzeci w karetce w drodze do szpitala w Reno. Według lokalnych władz w żadnym z tych przypadków nic nie wskazuje na udział osób trzecich.
O trzecim zgonie poinformował w poniedziałek 7 września, w ostatnim dniu festiwalu, szeryf hrabstwa Pershing Jerry Allen.
Kim była trzecia ofiara Burning Man 2026
We wtorek tożsamość zmarłego podało biuro lekarza sądowego hrabstwa Washoe. To 51-letni Armando Ramirez z Truckee w Kalifornii. Choć o jego śmierci świat dowiedział się na końcu, chronologicznie był drugą ofiarą tegorocznej edycji. Według Burning Man Project w piątek 4 września rano jego stan nagle się załamał, ratownicy od razu podjęli reanimację, a potem zabrali go karetką do Reno. Zgon stwierdzono jeszcze w ambulansie, we wczesnych godzinach porannych. Przyczyna i charakter śmierci czekają na wyniki dodatkowych badań, ale lekarz sądowy nie ma podejrzeń co do udziału osób trzecich. Szeryf Allen nie komentuje sprawy szerzej, bo mężczyzna zmarł już w hrabstwie Washoe, poza jego jurysdykcją.
Dwie śmierci w Black Rock City
Pierwszy zgon zgłoszono w czwartek 3 września po 18:30. Pięćdziesięciokilkuletniego Sampsona Tshombe znaleziono nieprzytomnego na jednej z ulic festiwalowego miasta. Służby ratunkowe przez kilka minut prowadziły resuscytację, zgon stwierdził lekarz w Rampart, polowym szpitalu Burning Mana.
W sobotę 5 września około 15:00, kilka godzin przed spaleniem tytułowej figury, w swojej przyczepie na terenie obozu martwy został znaleziony 60-letni Craig Mann. W obu przypadkach śledczy nie znaleźli zewnętrznych śladów przemocy. Ponieważ nie mieli dostępu do historii medycznej zmarłych, ciała trafiły do biura lekarza sądowego w hrabstwie Washoe na sekcję i badania toksykologiczne. Wyniki mają być znane za sześć do ośmiu tygodni. Do tego czasu biuro szeryfa nie zamierza przekazywać nowych informacji.
Wichura, błoto i upadek z wieży
Tegoroczna, jubileuszowa edycja – festiwal obchodził 40-lecie, a hasłem przewodnim było „Axis Mundi” – trwała od 30 sierpnia do 7 września i od początku była trudna. 1 września uczestnik spadł z mierzącej około 17 metrów Nest Tower w obozie Square One. Po drodze uderzył w metalową poprzeczkę, trafił do Rampart z poważnymi obrażeniami. W czwartek wieczorem wiatr wzbił tyle pyłu, że widoczność spadła niemal do zera i trzeba było czasowo zamknąć bramę wjazdową. W piątek nad ranem spadł deszcz, który zamienił wyschnięte dno jeziora w lepkie błoto: organizatorzy wstrzymali ruch przez bramy i zamknęli festiwalowe lotnisko. Żaden urzędnik nie powiązał jednak pogody z którymkolwiek z trzech zgonów.
Na tegorocznym festiwalu ciążyła też sprawa sprzed roku. 30 sierpnia 2025 roku na Burning Manie zasztyletowano 37-letniego Rosjanina Vadima Kruglova. Sprawcy do dziś nie wskazano, śledztwo trwa. Wyniki sekcji zwłok Sampsona Tshombe i Craiga Manna będą gotowe najwcześniej w połowie października.







![„Wszedłem w tę postać”. Andrzej Seweryn czyta „Toxic” Britney Spears [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_200121_K_Mag_Andrzej_Serweryn_0082_6c58ab991e.jpg&w=1920&q=80)

![Marta Bijan: „Wierzę, że w Polsce horror dopiero rozkwitnie” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_286_c4c26a9d30.jpg&w=1920&q=75)
![The Blood of Dawnwalker: bestie, które przyszły po władzę [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_28_f75dd0cef2.jpg&w=1920&q=75)