Emocjonalna huśtawka związana z ciągłym przybliżaniem i oddalaniem się drugiej osoby jest wykańczająca. Wspólne planowanie aktywności, do których nie dojdzie, nagminne odwoływanie spotkań czy stawianie niezrozumiałych granic, niepozwalających na rzeczywiste poznanie drugiej osoby, to tak zwany „breadcrumbing”.
W większości przypadków trudno jednoznacznie stwierdzić, czy dana sytuacja to świadoma manipulacja, czy po prostu różnice w odbiorze sygnałów. W końcu like pod postem w mediach społecznościowych, miła wiadomość czy lekka zaczepka nie muszą jeszcze niczego oznaczać. Ale jeśli jedna ze stron traktuje te sygnały bardzo poważnie, łatwo doprowadzić do relacji, która będzie mocno destrukcyjna.
Większy problem pojawia się, gdy charakterystyczne dla breadcrumbingu zachowania występują w długotrwałej relacji. Fragmentaryczne sygnały uwagi, dawanie nadziei i składanie deklaracji bez pokrycia sprawiają, że relacja wydaje się istnieć tylko w dwóch trybach – intensywność albo brak kontaktu.
Stajemy się niewolnikami technologii
Gdy każda wibracja telefonu powoduje w nas dreszcz emocji, bo przecież może oznaczać wiadomość od TEJ osoby, to znaczy, że wkręciliśmy się w emocjonalną grę. Czas od ostatniej wiadomości staje się coraz dłuższy, a my powoli zapominamy – aż nagle na ekranie pojawia się to imię, które chcieliśmy zobaczyć.
Podobnie jak w przypadku innych toksycznych schematów relacji, ten także opiera się na naprzemiennych skokach dopaminy i spadkach nastroju, gdy kontaktu jednak nie ma. W momencie, gdy kontakt między dwiema osobami może właściwie nigdy się nie kończyć – bo zawsze można siedzieć z nosem przyklejonym do ekranu od rana do nocy – trudno zdystansować się do sytuacji. A jeśli przyzwyczaimy się do wysokiej intensywności, trudno też wrócić do normalnego funkcjonowania.
Wzorce mamy w popkulturze
Widoczna w „Seksie w wielkim mieście” i idealizowana przez miliony widzów relacja Carrie Bradshaw i Mr. Biga opiera się na nieustannym dawaniu nadziei. Big pojawia się, rzuca romantyczne deklaracje, po czym wycofuje się, gdy Carrie oczekuje stabilizacji. Choć popkultura przez lata to idealizowała, współczesna psychologia jednoznacznie klasyfikuje zachowanie Biga jako wieloletni breadcrumbing.
Kultura powierzchownych relacji
Promowane przez społeczeństwo transakcyjne podejście do relacji także gra w tym mechanizmie ogromną rolę. Kult oportunizmu w kontaktach międzyludzkich nie zakłada dobra obu stron – wręcz przeciwnie, wychodzi z założenia, że w pierwszej kolejności powinniśmy patrzeć na własną przyjemność. Stąd wysyp osób, które boją się zobowiązań nie dlatego, że nie chcą skrzywdzić drugiej osoby – ale dlatego, że boją się, iż stracą opcję, gdy na horyzoncie pojawi się „ktoś lepszy”.
Poza tym czy istnieje coś, co może bardziej bezpośrednio podbić nasze poczucie własnej wartości niż zewnętrzna walidacja? Odpowiedź jest niewygodna, bo cena tej walidacji jest asymetryczna. Badania nad breadcrumbingiem pokazują coś, co przeczy intuicji: ludzie, których ktoś regularnie karmił okruchami, wypadają gorzej pod względem satysfakcji z życia, samotności i poczucia bezradności niż ci, których po prostu odcięto od kontaktu. Ghosting jest brutalny, ale skończony. Breadcrumbing nie kończy się nigdy, bo zawsze może przyjść jeszcze jedna wiadomość.


![Papuzie lata 80. i zbrodnia wśród bogatej licealnej elity. „Strzępy” Ryana Murphy'ego [TRAILER]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fmedium_the_shards_hayes_warner_igby_rigney_jpg_4667cdea9d.webp&w=1920&q=80)

![[Z archiwum K MAG] „W muszlouszach szum fal może też słuchać nas” – wywiad z Wiktorią Walendzik i Alicją Pakosz](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_22_8_Gdanska_Galeria_Miejska_Alicja_Pakosz_Wiktoria_Walendzik_Chlodne_usta_fal_No_1_1918c63919.jpg&w=1920&q=80)





