Estetyzacja przemocy obdziera nas z empatii i niejednokrotnie popycha do czynów, o których bez wpływu mediów nigdy byśmy nie pomyśleli.
Artykuł może zawierać spoilery do filmu „Drama”
Od modernizmu po współczesność przemoc jest przedmiotem estetycznej fascynacji. Obrazy wojny i wszechobecna broń przekształcają akty destrukcji w estetyczny spektakl, pozwalając masom czerpać z niego nieświadomą przyjemność.
Do tego dochodzi aspekt siły, którą zapewnia przemoc. Wśród klasyków kina znajdziemy cały przekrój filmów o gangsterach, wojnie czy jednostkach, które za pomocą przemocy wzbudzają respekt. A dzięki częściowej normalizacji kryminalizmu, do której dochodzi za sprawą ekspozycji na ekranie, archetyp autorytetu zmienia się – przesuwając granicę coraz bliżej przemocy.
Internet nie polepsza sprawy
W kwietniu 1999 roku w Denver doszło do największej do tamtego momentu strzelaniny w szkole. Sprawcami było dwóch nastolatków, którzy zaplanowali masakrę w ramach zemsty za prześladowanie i krzywdy, jakie spotkały ich z rąk współuczniów. Sprawa po nagłośnieniu przez media stała się inspiracją dla wielu naśladowców i zyskała miano efektu Columbine.
Emma (Zendaya), główna bohaterka filmu „Drama”, dorastająca w Stanach Zjednoczonych na przełomie mileniów, była idealnym przykładem osoby dotkniętej tym efektem. Prześladowana i odrzucona przez rówieśników sięga po rozwiązanie, które daje jej poczucie siły i kontroli – broń palną. Nie spieszy jej się jednak do popełnienia masakry. Zamiast tego nagrywa liczne filmiki, na których trzyma wielki karabin i fotografuje się z nim.
Podobnie jak w przypadku efektu Wertera, odpowiedzialność za naśladownictwo ponoszą media, które nie tylko podrzucają pomysł, ale też w pewien sposób romantyzują masakrę. W dobie internetu, w którym każdy może zabrać głos, a udostępnianie filmików z masakr jest na wielu forach na porządku dziennym, kontrola tego, co będzie udostępniane, staje się coraz mniej możliwa.
Sieć pozwala na niepohamowane rozprzestrzenianie się obrazów egzekucji live, masakr i walk, przez co użytkownik doświadcza dysonansu poznawczego. Na tym samym ekranie widzi reklamę wakacji, atak terrorystyczny i słodkie zwierzątka – często na przestrzeni kilku sekund. Bodźce technologiczne, w które wpisany jest obraz przemocy, przenikają do ciała w sposób bezbolesny, wywołując stan letargu i analgezji (zniesienia bólu). Użytkownik staje się obserwatorem, który jest obecny, ale nie żyje doświadczeniem, co prowadzi do utraty wrażliwości na realne cierpienie.
Najbardziej narażoną grupą są dzieci
Według teorii Alberta Bandury obserwacja zachowań innych ludzi i konsekwencji, jakie te zachowania przynoszą, jest podstawową formą uczenia się agresji. W Stanach, gdzie dostęp do broni jest powszechny, jej estetyzacja może mieć dramatyczne konsekwencje.
Jednocześnie, jako że fascynacja estetyką jest zjawiskiem dość płytkim, łatwo przekuć ją w coś innego, tak jak miało to miejsce w przypadku Emmy. Ze skrajności, jaką była planowana strzelanina, przeskoczyła na drugą stronę spektrum i została aktywistką postulującą zaprzestanie przemocy związanej z bronią palną. Wystarczyła przestrzeń, na którą mogłaby przekierować swoje emocje.
Film „Drama” pod przykrywką przedmałżeńskiej kłótni zmusza nas do refleksji, do której postaci jest nam moralnie najbliżej. Każdy może też zastanowić się, czy można winić dziecko za pomysły, które narodziły się w jego głowie za sprawą traumy, odrzucenia i wpływu medialnego. Wreszcie film pokazuje nam fundamentalną prawdę, o której wolelibyśmy nie pamiętać – ekspozycja na internet od młodego wieku nieodwracalnie odbija się na naszym funkcjonowaniu.
