Już w październiku Sacha Baron Cohen powróci w filmie „Ali G: Who Iz I?”. Reżyserem ekranizacji jest sam aktor, który stworzył m.in. Borata czy Bruno. Po ponad 20 latach komik ponownie wcieli się w rolę kultowego rapera.
Do momentu zakończenia zdjęć produkcja pozostawała ściśle poufna. Wiadomo jednak, że praca nad projektem trwała już kilka lat i nagrywano go w różnych lokalizacjach. Fani zaczęli podejrzewać, że coś jest na rzeczy, gdy Cohen pojawił się na Wimbledonie przebrany za ikoniczną postać Alego G. Amazon MGM Studios ogłosiło, że oficjalna premiera filmu odbędzie się 23 października. Na razie fabuła pozostaje tajemnicą.
Ali G jako postać pojawił się po raz pierwszy pod koniec lat 90. w „The 11 O’Clock Show”. Jest on karykaturą małomiasteczkowego gangstera i rapera – powiela stereotypy posługując się wyłącznie slangiem ulicznym. Zdobył popularność przez irracjonalne i komiczne wywiady ze znanymi gośćmi. Z założenia politycy czy celebryci nie zdawali sobie sprawy, że rozmowa jest satyrą. Wśród tych osób byli m.in. Donald Trump oraz David i Victoria Beckham. Ali G stawiał poważne problemy polityczne i społeczne w absurdalnym świetle – głównym celem była kompromitacja rozmówcy.
Później kręcił własny program satyryczny „Da Ali G Show”, a w 2002 roku pojawił się pierwszy film „Ali G Indahouse”. Nakręcono go w charakterystycznym dla komika stylu naśladującym film dokumentalny. Nie sądzono, że kiedykolwiek Ali G powróci na ekrany.
Z okazji premiery filmu powstało nowe humorystyczne konto na Instagramie poświęcone postaci, na którym zamieszczono dwa posty promocyjne. Jeden z nich to filmik z Wimbledonu, na którym policja sprawdza skargę na Alego G w związku z oferowaniem niepełnoletnim papierosów i zakazanych substancji. W drugim poście Ali G informuje o premierze swojego filmu posługując się slangiem, przy tym popełniając błędy w dacie oraz mówiąc, że „powrócił z nowym filmem po dwudziestu dekadach”. Ze względu na kontrowersyjność postaci reakcje na wieść o nowej ekranizacji „Ali G: Who Iz I?” są różne – wielu obawia się, że w dzisiejszych czasach humor sprzed 20 lat może nie uzyskać aprobaty nowego pokolenia.









