Żyjemy w czasach, gdy sztuczna inteligencja wkracza w coraz więcej zawodów. Teraz przyszła kolej na sex influencerów. Randka z piękną dziewczyną za dolara? Nie musisz być przystojny, oczytany ani dowcipny. Właściwie nie musisz nic – wystarczy zapłacić dolara za minutę rozmowy. Haczyk? Dziewczyna nie jest prawdziwa.
Caryn Marjorie istnieje naprawdę, ale na czacie nie porozmawiasz z nią, lecz ze sztuczną inteligencją wytrenowaną na jej osobowości. 23-letnia influencerka ze Snapchata (@cutiecaryn) stworzyła cyfrową wersję siebie, która spotyka się z użytkownikami na czacie i prowadzi erotyczne konwersacje. To biznes, który wykorzystuje nowe technologie i – jak twierdzi sama twórczyni – ma „leczyć samotność".
CarynAI obsługuje już ponad tysiąc „chłopaków". Czy rzeczywiście leczy samotność? To pytanie do nich. Jedno jest pewne: Caryn nie odpowiada na wiadomości osobiście, więc o odwzajemnieniu uczucia nie ma mowy. Influencerka po prostu znalazła sposób, by monetyzować swoją popularność bez tracenia czasu na męczącą korespondencję z fanami.
Virtual girls
Virtual girls to kolejne zjawisko, które rozrasta się wraz z upowszechnieniem technologii AI. Milla Sofia – modelka z Finlandii w 100% wykreowana przez sztuczną inteligencję – podróżuje na Bora Bora i Santorini, a jej eskapady obserwują tysiące ludzi. Sama Milla lubi pytać fanów, czy podoba im się bikini, które ma na sobie, albo widok za oknem.
Kolejny przykład? Vicky Verano – deepfake, który wydaje się oszukańczo prawdziwy. Vicky, która na Twitterze (obecnie X) ma już ponad 70 tysięcy obserwujących, twierdzi, że „nie jest tutaj dla biznesu, tylko dla zabawy". W praktyce przykleja swoją wygenerowaną twarz do ciał prawdziwych modelek i publikuje efekt jako swoje zdjęcia.
Z kolei Alexis Ivy – wirtualna modelka i influencerka – bardzo chętnie przyjmuje napiwki od swoich fanów. Bo choć nie jest prawdziwa, pieniądze, które zarabia, już jak najbardziej tak.
Profile oparte na sztucznej inteligencji to nie tylko kobiety. I nie zawsze chodzi o pojedyncze postaci. Coraz częściej spotykamy konta publikujące całe galerie bohaterów męskich fantazji. Wielkie muskuły, spocone ciała i opinające ubrania – to ulubione chwyty BrawnyAI, profilu tworzącego wygenerowanych mężczyzn, którzy wyglądają oszukańczo realnie.Twórcy nie poprzestają na darmowych treściach w mediach społecznościowych. W bio profilu znajdziemy link do oficjalnej strony z ekskluzywnym contentem – oczywiście płatnym. Biznes kręci się pełną parą, a klientki najwyraźniej nie przeszkadza, że obiekt ich westchnień istnieje tylko w algorytmach.
Proces tworzenia sztucznego profilu osoby opartego na technologii AI udokumentował youtuber Nang. Mimo że sam miał wątpliwości co do moralności projektu, efekt robi wrażenie – stworzenie fejkowej persony okazało się prostsze, niż można by sądzić.
Rozwój technologii niektórych fascynuje, innych przeraża. AI ułatwia pracę, ale jednocześnie umożliwia fejkowanie, klonowanie i bezczelne kopiowanie cudzej tożsamości. W 2018 roku Netflix wypuścił horror „Cam", który opowiada o sex influencerce tracącej cały dorobek na rzecz cyfrowej sobowtórki – identycznej, doskonałej i całkowicie wymykającej się spod kontroli.
Obawy przed przejęciem kolejnych obszarów pracy – w tym sex influencingu – stają się coraz bardziej realne. Pytanie brzmi: czy odbiorców zadowoli kontent i odpowiedzi na wiadomości generowane przez sztuczną inteligencję? Być może jeszcze nie teraz. Ale postęp technologiczny pędzi tak szybko, że niedługo różnica między prawdziwym zdjęciem a tym wytworzonym przez AI przestanie być widoczna gołym okiem.
I wtedy nikt nie będzie już w stanie odróżnić, z kim tak naprawdę rozmawia.
