Jan Porczyński maluje swoje sny. To zdawałoby się banalne źródło inspiracji, jednak nie w tym przypadku. Wyobraźnia artysty podczas snu i na jawie przynosi niezwykłe, groteskowe wizje. Tak straszne, że aż miło popatrzeć.
Na większości twoich obrazów widać sceny jak z surrealistycznego horroru. Rzeczywiście tak wygląda większość twoich snów, czy po prostu te bardziej realistyczne i pogodne pomijasz?
Nie zawsze. Czasem moje sny są bardzo alegoryczne lub fantastyczne i przenoszę wiernie przebieg ich akcji, innym razem służą tylko za punkt odniesienia, a posiłkuję się nastrojem, z jakim mnie zostawiły. Sama estetyka i sposób malowania to wynik doświadczeń i artystycznych poszukiwań, które są mi najbliższe.
Zapisujesz zapamiętaną treść snów po przebudzeniu? Od razu szkicujesz? Jak wygląda droga od przyśnionej wizji do przetworzenia jej w dzieło?
Kiedyś prowadziłem dziennik, ale teraz, prawdę mówiąc, nie chce mi się, zapisuję tylko te najciekawsze sny. Staram się szkicować wszędzie, gdzie się da, aby mieć jak najwięcej materiału na przyszłe obrazy. Zwykle tworzę z nich przemyślane kompozycje, ale zdarza się, że biorę kartkę i improwizuję, szkicując już bezpośrednio na przyszłym obrazie.
Czy interpretujesz swoje sny?
Fascynuje mnie wiele koncepcji związanych z tym tematem, staram się poszerzać swoją wiedzę. Na pewno zauważam, że sny w symboliczny sposób odnoszą się do mojego życia i chyba dlatego tak je cenię.
Czy pracując artystycznie ze swoimi snami, nie czujesz czasem, że zaczynasz śnić coraz bardziej odjechane rzeczy, bo podświadomie lub świadomie pragniesz tego na jawie?
Mam taką nadzieję. Kiedyś, w liceum, śniło mi się, że spotkałem starożytną cywilizację przypominającą mantykory lub sfinksy. Porozumiewałem się z nimi telepatycznie i czułem przed nimi głęboki respekt. Po przebudzeniu nie opuszczało mnie uczucie, że spotkanie było prawdziwe. Od tamtego czasu czekam, aż coś bardziej szalonego przebije ten sen.
Studiowałeś grafikę, ale w twórczości artystycznej sięgasz po malarstwo. Z czego wynika ta zmiana dziedziny?
Trudno powiedzieć, tak się po prostu stało. Zacząłem malować gwaszami na drugim roku studiów i od tamtej pory konsekwentnie zajmuje to coraz więcej miejsca w moim życiu. Sądzę jednak, że doświadczenia z grafiki pozytywnie wpłynęły na sposób, w jaki maluję, i poszerzyły moje podejście do tematu.
Malujesz gwaszami – skąd wybór akurat tej techniki?
Zaczęło się po tym, jak zobaczyłem w Muzeum Narodowym prace Zofii Stryjeńskiej. To były właśnie gwasze. Bardzo mnie zafascynowały, więc pomyślałem, że sam spróbuję tej techniki, i tak to trwa do tej pory. Gwasz daje niesamowicie wyraziste kolory, które uwielbiam, poza tym podoba mi się charakterystyczna faktura papieru akwarelowego, na którym maluję.
Chętnie zagrałbym w grę lub obejrzał animację osadzoną w świecie i stylu twoich obrazów. Czy kuszą cię media, w których mógłbyś wprawić swoje malarskie senne wizje w ruch? W jakim kierunku chciałbyś artystycznie zmierzać?
Bardzo. Marzę o stworzeniu teledysku albo animowanego filmu. Szczególnie że kreskówki czy gry komputerowe z dzieciństwa miały duży wpływ na mój rozwój artystyczny. Czasami, kiedy śnię, wpisuję kody na latanie albo nieśmiertelność, zapamiętane z gier.
Jan Porczyński (ur. 1997) – artysta wizualny, malarz. Absolwent Wydziału Grafiki na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Finalista konkursu Artystyczna Podróż Hestii 2020. Jego prace pokazywane były między innymi w Galerii Komputer i galerii marszałkowska | 18.

![[Z archiwum K MAG] „Czasami, kiedy śnię, wpisuję kody na latanie albo nieśmiertelność” – wywiad z Janem Porczyńskim](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_a_forest_a99c936fd2.jpg&w=1920&q=80)


![„Tony”: zanim stał się Bourdainem, musiał zostać kucharzem [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_TONY_fotos_1_dadaa9c51b.jpg&w=1920&q=80)



![Lewandowski, Rubik i Jesse Eisenberg. Jest nowy spot promujący Polskę [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Chat_GPT_Image_18_sie_2026_16_39_00_5d3b69b4d6.png&w=1920&q=80)
![[Z archiwum K MAG] „W muszlouszach szum fal może też słuchać nas” – wywiad z Wiktorią Walendzik i Alicją Pakosz](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_22_8_Gdanska_Galeria_Miejska_Alicja_Pakosz_Wiktoria_Walendzik_Chlodne_usta_fal_No_1_1918c63919.jpg&w=1920&q=75)
![[Z archiwum K MAG] „Trudno być tak próżnym jak ja, a przy tym tak siebie nienawidzić”, wywiad ze Szczepanem Twardochem](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F5cde97ab76675121c1d9b1eb%2FHkX7LH2h4_25092018_ZUZA_TWARDOCH_KROLESTWO_%2520624.jpg&w=1920&q=75)
![„Nie chcę się powtarzać” – rozmawiamy z Borisem Kudličką, nowym dyrektorem Teatru Wielkiego – Opery Narodowej [WYWIAD I SESJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F683845ce56a53d0ec2b92fdf%2F5.jpg&w=1920&q=75)