Od cukrzycy typu 2 i otyłości po alergie i Hashimoto. Wywodzące się z medycyny ewolucyjnej pojęcie opisuje schorzenia wynikające z faktu, że my – ludzie – przez miliony lat ewoluowaliśmy w innych warunkach niż te, w których żyjemy dzisiaj.
Biolog ewolucyjny nie jest raczej pierwszą osobą, do której udajemy się w przypadku choroby. A czasami wiele by nam to wyjaśniło. Masa schorzeń, z którymi się dzisiaj mierzymy wynika bowiem z ewolucyjnego niedopasowania do współczesnego świata. Choć medycyna idzie do przodu, cierpimy na choroby, które kiedyś niemal nie istniały – wynikają one bowiem z konfliktu między naszym DNA a współczesnym stylem życia.
Choroby ewolucyjnego niedopasowania a choroby cywilizacyjne
Choć zakres tych dwóch pojęć w znacznej części się pokrywa, istnieje między nimi determinująca różnica – leżąca w sposobie definiowania przyczyny. Podczas gdy medyczno-socjologiczne pojęcie chorób cywilizacyjnych za głównych winowajców stawia wysoko przetworzoną dietę, brak ruchu czy przewlekły stres, sugerując tym samym odpowiedzialność jednostki.
Wynikająca z medycyny ewolucyjnej i antropologii konwencja chorób niedopasowania, odpowiedzialność przekłada na system. Za przyczynę chorób stawia fakt, że nasze ciała i geny są nadal przystosowane do życia w paleolicie – w formacie zbieracko-łowieckim. Żyjąc w radykalnie odmiennym środowisku, które sami stworzyliśmy, strzelamy sobie w stopę. Ewolucja biologiczna nie nadąża bowiem za rewolucją technologiczną i kulturową.
Hipoteza starych przyjaciół
W momencie, do którego ewolucyjnie dostosowany jest nasz organizm, układ odpornościowy musiał stale walczyć z pasożytami, wirusami i brudem. W sterylnych miastach „nudzi się” – zaczyna więc atakować własne tkanki. Efekt? Wszechobecne alergie, stwardnienie rozsiane czy Hashimoto. Według tej teorii tym, co szkodzi nam najbardziej, jest nadmierna czystość. Nie bez powodu dzieci z tradycyjnych gospodarstw rolnych chorują na astmę i alergię nawet o 50-70% rzadziej niż ich rówieśnicy z miast.
Do paradoksalnie pozytywnych bodźców należą także pasożyty – zamieszkujące ongiś nasze jelita włosogłówki czy owsiki, aby przetrwać w naszych jelitach wykształcały zdolność do wyciszania układu odpornościowego. Po wprowadzeniu rygorystycznych standardów czystości wody i masowego odrobaczania, pasożyty zniknęły – co poza szeregiem pozytywnych skutków, przyniosło także utratę regulatora, a w efekcie zwiększone ryzyko zapaleń jelit.
Loteria genetyczna
To, czy zachorujemy, zależy w znacznym stopniu od tego, jak nasze konkretne geny reagują na środowisko. Na przykład wariant genu CREBRF, który dawniej pomagał oszczędzać energię, przy wysoko przetworzonej, zachodniej diecie zwiększa ryzyko otyłości nawet o 30%. Podobnie, wariant genu APOE4, który gwarantował lepszą pracę mózgu w środowisku pełnym pasożytów, w czystym, miejskim środowisku podwyższa ryzyko zachorowania na Alzheimera.
Zrozumienie niedopasowania ewolucyjnego może pomóc w przeciwdziałaniu jego efektom. Spędzając więcej czasu na dworze, adoptując zwierzęta domowe czy nawet myjąc naczynia ręcznie, zamiast wrzucać je do zmywarki z opcją wyparzania możemy zrobić sobie ogromną przysługę. W końcu jeśli możemy w ten sposób ochronić się przed chronicznym bólem brzucha, może warto poświęcić dodatkowe 15 minut na ręczne umycie naczyń?


![Lewandowski, Rubik i Jesse Eisenberg. Jest nowy spot promujący Polskę [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Chat_GPT_Image_18_sie_2026_16_39_00_5d3b69b4d6.png&w=1920&q=80)


![Zwiastun „Primetime” z Robertem Pattinsonem bije rekordy. Zapowiada się najgorętsza premiera jesieni [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fmedium_74553_5_d9d426ac14.jpg&w=1920&q=80)



