Wabi-sabi – japońska filozofia niedoskonałości, która podbiła pokolenie Z

Autor: Magda Chemicz
09-01-20263 min czytania
Wabi-sabi – japońska filozofia niedoskonałości, która podbiła pokolenie Z
fot. kadr z filmu „Plan 75”
W świecie, w którym widzimy twarze doprowadzone do perfekcji za pomocą dobrego ujęcia, makijażu i kilku umiejętnie nałożonych filtrów, łatwo zapomnieć, że rzeczy się starzeją, a ludzie razem z nimi. Trendujący klip z kreskówki „Bobby kontra wapniaki” zdaje się nam o tym przypominać.
Wabi-sabi nie jest sformułowaniem, które znajdziemy w japońskich słownikach. Istnieje na granicy intuicji i codzienności, wynikającej z setek lat kultury.
„Wabi” i „sabi” to dwa osobne pojęcia. Wabi znaczy pokorę i prostotę, a w odniesieniu do osoby sugeruje życie w zgodzie z naturą, bez charakterystycznego dla XXI wieku sztucznego eskalowania potrzeb. Sabi wiąże się za to z upływem czasu i pięknem wynikającym z niestałości. Dzięki niemu człowiek może z uśmiechem na twarzy iść przez życie, nie obawiając się starości i utraty piękna. Według sabi go bowiem nie traci – piękno ewoluuje, nie znika.

Skąd się wzięła popularność wabi-sabi?

Jak w przypadku każdego trendu na TikToku, trochę z przypadku. Dźwięk pochodzi z popularnej w latach 2000. kreskówki „Bobby kontra wapniaki”. W tym odcinku 13-letni Bobby odkrywa w sobie pasję do uprawy róż. Chcąc zgłosić jeden ze swoich kwiatów do konkursu piękności posiłkuje się podręcznikiem uprawy kwiatów. Gdy wskazuje na jeden, jego tata proponuje inny, mówiąc, że według podręcznika to tamten jest idealny. Wtedy właśnie padają znamienne słowa:
I co jeśli ta róża jest odrobinę za krótka, odrobinę za szeroka? Ma więcej osobowości niż pozostałe. Ja lubię to, że jest trochę nietypowa. Ma wabi-sabi , mówi tacie.
Cały odcinek skupia się na konformizmie i buncie przeciwko sztywnym standardom piękna. Teraz, ponad dwie dekady później, na nowo zyskał popularność – nie bez powodu.

Japońskie korzenie

Minimalizm w wabi-sabi widać bardzo wyraźnie w japońskiej codzienności. Buddyzm zen, skupiony na czystej praktyce, bez wielkich świątyń i bez dodatkowych tłumaczeń czy ceremonie herbaty, przeprowadzane w pełnym skupieniu i bez pośpiechu to najbardziej oczywiste przejawy filozofii wabi-sabi.
Filozofię tę można zastosować nie tylko do praktyk, ale też do przedmiotów. Zauważenie piękna w zużyciu, zniszczeniu czy niedoskonałościach także jest ważną częścią japońskiej kultury, widoczną w wielu praktykach. Kintsugi jest tego idealnym przykładem. Tradycyjna japońska sztuka i technika naprawy uszkodzonej ceramiki, pozwalająca na łączenie rozbitych fragmentów w całość. Wyjątkowość tej techniki polega na tym, że nie staramy się ukryć uszkodzeń, tylko je eksponujemy. Łączone metaliczną żywicą kawałki nie są już idealne – ale są piękniejsze niż przed uszkodzeniem.

Sposób na akceptację czy złośliwy komplement?

Dźwięk z kreskówki wykorzystywany jest przez użytkowników do pokazywania cech, których kiedyś się wstydzili, albo takich, które po prostu nie wpadają w konwencję. Ma pokazać, że nie istnieje jedno, uniwersalne piękno – więc nie powinniśmy się katować, wpasowując w abstrakcyjne normy stworzone pod konkretny typ urody.
Reakcje są jednak mieszane. Niektórzy użytkownicy zastanawiają się, czy powiedzenie, że ktoś jest wabi-sabi nie jest złośliwością, a nie szczerą intencją.
Na szczęście więcej jest pozytywnych niż negatywnych głosów. Niektórzy internauci piszą nawet, że dzięki wabi-sabi czują się pewniej i nie boją się eksponować swojej wyjątkowości, co niestety często ma miejsce w świecie, gdzie tylko konkretne rodzaje piękna są akceptowane i promowane.
W przeciwieństwie do współczesnej kultury „celowej brzydoty”, wabi-sabi nie próbuje wyglądać autentycznie. Ono po prostu takie jest. Bez manifestu i bez opisu pod zdjęciem – przynajmniej w teorii.
Oczywiście możemy się spierać, czy filozofia sprzed setek lat przetrwa zderzenie z algorytmami TikToka. Ale jeśli Bobby potrafił obronić swoją niedoskonałą różę przed surowym jury w 2003 roku, może i my damy radę w 2026. W końcu – jak powiedział Bobby – czasem to, co odrobinę za krótkie i odrobinę za szerokie, ma po prostu więcej osobowości.
FacebookInstagramTikTokX