Trwająca od ponad roku pandemia koronawirusa znacząco wpłynęła na rynek muzyczny. Nie mogąc chodzić na koncerty ulubionych wykonawców, fani wydają pieniądze na nośniki fizyczne, dzięki którym można słuchać muzyki we własnym domu. Pomimo tego, że streaming stanowi obecnie cztery piąte konsumpcji muzyki, statystyki są jednoznaczne: płyty winylowe przeżywają renesans.
W przeciągu przedświątecznego tygodnia 17-24 grudnia, w Stanach Zjednoczonych sprzedano prawie dwa miliony płyt winylowych. Najczęściej kupowaną pozycją w tydzień przed Bożym Narodzeniem był nowy album Paula McCartneya, którego sprzedano ponad 32 tysiące kopii. Co ciekawe, wśród bestsellerów znajdują się nie tylko klasyczne albumy wykonawców takich jak Oasis, Queen czy Amy Winehouse, lecz także świeże nagrania Lady Gagi, Taylor Swift i Harry'ego Stylesa. Sprzedaż płyt gramofonowych w USA przekroczyła próg miliona sztuk w tydzień tylko cztery razy w historii, z czego aż trzy razy właśnie w tym roku! Co więcej, w rekordowym tygodniu sprzedaż winyli – nieco ponad 1,8 miliona sztuk – była większa niż płyt CD – 1,67 miliona. Taki wynik również zdarzył się tylko parę razy od czasu wprowadzenia rejestrów.
Podobne trendy widać także w innych państwach. W Wielkiej Brytanii zanotowano wzrost sprzedaży winyli o 10% w stosunku do 2019. Obecny rok jest najbardziej dochodowy dla branży od 1990, kiedy to na listach przebojów królowali New Kids on the Block i Sinéad O'Connor. W Polsce rosnącą popularność winyli można zauważyć na przykładzie tego, że coraz częściej pojawiają się w ofercie popularnych dyskontów takich jak Lidl i Biedronka. Płyty gramofonowe to nie jedyne oldschoolowe nośniki, które zyskują na zainteresowaniu. Według artykułu „The Independent", sprzedaż kaset wzrosła w Wielkiej Brytanii w tym roku aż o 85%, przynosząc tym samym ponad milion funtów przychodu.
/tekst: Julian Kallas/
