Antropocen to termin opisujący epokę geologiczną, w której działalność człowieka stała się główną siłą zmieniającą środowisko naturalne Ziemi. Ale nie cała ludzkość jest za te zmiany odpowiedzialna w równym stopniu.
O tym, że głównym winowajcą zmian klimatycznych jest górna warstwa społeczna, mówi się dość szeroko. W końcu najbogatsze 5% ludzkości odpowiada za 20%, a najbogatsze 10% za 50% emisji gazów cieplarnianych. Mniej mówi się jednak o tym, że grupa ta jest silnie zdominowana przez mężczyzn, którzy stanowią między 86 a 87% globalnej populacji miliarderów.
Zespół naukowców z brytyjskiego University of Huddersfield skompilował wyniki badań 22 badaczy z 13 krajów i opublikował opracowanie „Men, masculinities and the planet at the end of (M)Anthropocene” i doszedł do jednoznacznego wniosku – to przede wszystkim mężczyźni napędzają ocieplanie klimatu.
Panowie po prostu więcej konsumują
Badania wskazują, że osoby identyfikujące się jako mężczyźni wykazują tendencję do posiadania wyższego śladu węglowego i większego negatywnego wpływu na środowisko wynikającego z codziennych wyborów życiowych.
Choć badania podsumowane przez Brytyjczyków skupiają się na różnorodnych zagadnieniach, wśród nich da się wyróżnić powracające wątki. Różnice między płciami widoczne są najjaskrawiej w trzech kluczowych obszarach – turystyce, transporcie i spożyciu mięsa. Z francuskich badań wykorzystanych w kompilacji wynika, że udział mężczyzn w emisjach z transportu i żywności jest wyższy od udziału kobiet nawet o 26%.
Choć produkcja mięsa i związana z nią masowa hodowla zwierząt odpowiada za 14,5% wszystkich emisji gazów cieplarnianych, niektórzy mężczyźni postrzegają ograniczenie spożycia mięsa jako atak na ich kulturę. W wielu kontekstach jedzenie mięsa pozostaje bowiem integralną częścią definicji klasycznej męskości. Wywiady z fińskimi konserwatywnymi influencerami broniącymi mięsożerstwa, przytaczane w badaniach, doskonale tego dowodzą.
Aeromęskość i podróże lotnicze jako atrybut statusu
Choć zaledwie 8-9% ludzkości korzysta z transportu lotniczego, jest on największym źródłem indywidualnych emisji gazów cieplarnianych. Podróże lotnicze, szczególnie te luksusowe, przestają być zwykłą praktyką transportową i stają się atrybutem sukcesu i statusu. Nawet w grupie najbogatszych ludzi na świecie, nazywanych Ultra-High-Net-Worth Individuals, prywatny samolot ma od 3,8% do 14,1% z nich. To właśnie ta ekskluzywność nadaje lotnictwu status.
Męska twarz śladu węglowego to nie tylko wybory konsumenckie
Nierówność tkwi nie tylko w indywidualnych wyborach, ale też w rozkładzie własności i władzy. Uprzywilejowani, szczególnie biali mężczyźni z kręgu kultury zachodniej, dominują w strukturach własnościowych i przywódczych przemysłów o najwyższym wpływie na środowisko – takich jak rolnictwo przemysłowe, motoryzacja czy energetyka bazująca na paliwach kopalnych.
O ile o wpływie klasy najwyższej na ocieplenie klimatu mówi się dość sporo, o płciowym rozróżnieniu tego wpływu – bardzo mało. Kryzys klimatyczny ma więc nie tylko klasę, ale i płeć. Ale skoro to kultura uczy nas kojarzyć męskość z mięsem, władzą i posiadaniem, to właśnie kultura może te skojarzenia zdekonstruować. Badacze nie wzywają do obwiniania mężczyzn, lecz do porzucenia wzorca, który szkodzi zarówno im, jak i reszcie świata. Bo troska o planetę nie ma płci – i nigdy nie powinna jej mieć.




![[Z archiwum K MAG] „Założyłam sobie, że chcę uprawiać ten zawód przy zachowaniu pewnych granic” – wywiad z Joanną Kulig](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_27092012_kmagkulig_7776_9f1fea127a.jpg&w=1920&q=80)





