FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

„Summer tale” — o naturze miłości [OPINIA]

Autor: Karol Zbrzeski
17-02-2026
„Summer tale” — o naturze miłości [OPINIA]
„Summer tale” — o naturze miłości [OPINIA]
fot. materiały prasowe

„Conte d’été” Érica Rohmera przenosi widza w efemeryczny świat młodości, uczuć i ulotnej miłości. Rok 1996 — epoka jeszcze nieskażona nadmiarem technologii — jawi się jako czas, gdy niepoprawny romantyzm mógł być jedynym kompasem. Rohmer, ulubieniec kina artystycznego, stworzył cztery filmy odpowiadające porom roku — i to właśnie trzecia część cyklu, Opowieść Letnia, wzbudza dziś najwięcej sympatii. Młode pokolenie z nostalgiczną ulgą odnajduje w jej bohaterach samych siebie.

Gaspard to szczupły, inteligentny absolwent matematyki, który spędza wakacje w nadmorskiej miejscowości Dinard na północy Francji. Przed nim nowa praca, lecz jego życie zdaje się przelatywać przez palce — analizuje wszystko: od tego, co zje na śniadanie, po to, dlaczego związek z Léną nie daje mu satysfakcji. Gra na gitarze, komponuje i czyta — to jego ucieczka od trosk życia codziennego. Miłość ma dla niego charakter dualistyczny: pragnie jej najczystszej formy, a jednocześnie boi się stałego zaangażowania. Spędzając dni w oczekiwaniu na przyjazd dziewczyny, poznaje Margot — uroczą studentkę etnologii, sezonową kelnerkę, z którą szybko nawiązuje nić porozumienia. Stając się powierniczką jego sekretów i przyjaciółką, uosabia dojrzałość emocjonalną, która go onieśmiela. Choć czuć między nimi chemię, Margot nie manipuluje — i to właśnie jej autentyczność sprawia, że chłopak ją odrzuca. Lęk wygrywa.

Drugą poznaną dziewczyną jest Solène — ciemnowłosa piękność o elektryzującej osobowości, którą Margot przedstawia mu na imprezie. Dzięki niej Gaspard może dać się ponieść chwili, w której młodość i pierwotne instynkty biorą górę. Rozterka bohatera polega jednak na tym, że w kontraście do Margot ta relacja jest zbyt oczywista i zbyt prosta — nie budząc lęku, szybko się wypala, a jego myśli wracają do Lény, na którą wciąż czeka.

Gdy Léna w końcu dociera do kurortu, zastaje chłopaka w stanie emocjonalnego zamętu. Deklarując jej miłość, dopuścił się zdrad emocjonalnych — w części dlatego, że i Léna, jak twierdzi, nie była szczera. Film kończy się wyjazdem Gasparda z kurortu — bez żadnej z kobiet. Jego niedojrzałość sprawiła, że uciekając przed zaangażowaniem, zmarnował wszystkie dane mu szanse. Ten fatalistyczny obrazek celnie oddaje zmienność młodego życia — i to, że sfera uczuć bywa najdelikatniejszą ze wszystkich.

Film rozwija się w subtelny, nienachalny sposób, dając widzom przestrzeń na powolne przeżywanie emocji. Kadry są piękne w swej prostocie: miękkość rozproszonego letniego światła, spacery wzdłuż plaży, ujęcia chmur na niebie — wszystko to oddaje stany wewnętrzne głównego bohatera precyzyjniej niż jakikolwiek monolog. Opowieść osadzona w Dinard pozwala każdemu odnaleźć cząstkę siebie w którymś z czworga bohaterów. Frywolność Solène, dojrzałość Margot, nieprzewidywalność Lény i niezdecydowanie Gasparda tworzą razem wachlarz wirów młodej miłości — w której, tak jak i w życiu, nikt nie obiecuje happy endu.

FacebookInstagramTikTokX