FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Eko

Polska marzła, świat się grzał. Klimatyczny paradoks stycznia 2026

Autor: Agnieszka Sielańczyk
16-02-2026
Polska marzła, świat się grzał. Klimatyczny paradoks stycznia 2026
Polska marzła, świat się grzał. Klimatyczny paradoks stycznia 2026
fot. materiały prasowe „Lśnienie”

Styczeń 2026 zapisał się jako miesiąc ekstremalnych kontrastów: Europa doświadczyła najzimniejszego stycznia od 2010 roku, podczas gdy planeta jako całość przeszła przez piąty najcieplejszy styczeń w historii pomiarów.

Średnia temperatura w Polsce wyniosła minus 4,2 stopnia Celsjusza – o trzy stopnie poniżej wieloletniej normy. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej odnotował, że w wielu rejonach kraju temperatura spadała poniżej minus 20 stopni, tworząc warunki, które młodsze pokolenia Polaków znają tylko z opowieści rodziców o „prawdziwych zimach”. W Warszawie średnia stycznia wyniosła minus 5,5 stopnia – zimniej było tylko jedenaście razy od 1951 roku, gdy rozpoczęto systematyczne pomiary.

Europa zmarzła solidarnie. Copernicus Climate Change Service podaje, że średnia temperatura dla całego kontynentu wyniosła minus 2,34 stopnia – o 1,63 stopnia poniżej średniej z lat 1991-2020. Skandynawia, kraje bałtyckie, Europa Wschodnia i Syberia zostały sparaliżowane przez arktyczne powietrze, które przedostało się na południe z powodu osłabionego polarnego prądu strumieniowego.

Globalne co?

A jednak. Globalna średnia temperatura w styczniu 2026 wyniosła 12,95 stopnia Celsjusza – o 0,51 stopnia więcej niż norma z ostatnich trzech dekad i aż o 1,47 stopnia powyżej poziomu przedprzemysłowego. Był to zaledwie o 0,28 stopnia chłodniejszy miesiąc od rekordowego stycznia 2025. Planeta balansuje niebezpiecznie blisko progu 1,5 stopnia wyznaczonego przez Porozumienie Paryskie.

Geografia kontrastów okazuje się brutalna. Podczas gdy Polacy walczyli z mrozem, Australia paliła się żywym ogniem. W stanie Wiktoria temperatura osiągnęła historyczny rekord – 48,9 stopnia w Hopetoun i Walpeup. Melbourne, słynące z kapryśnej pogody, zanotowało ponad 45 stopni. Steve Mccullough, właściciel lokalnego hotelu w Hopetoun, otwierał drzwi pubu dla mieszkańców bojących się rachunków za klimatyzację – mogli przyjść i po prostu siedzieć w chłodzie, bez obowiązku zamawiania czegokolwiek. To nie były pojedyncze incydenty. Temperatury oscylujące wokół 50 stopni, pożary, które pochłonęły ponad 400 tysięcy hektarów ziemi i 400 domów w samej Wiktorii – to tylko fragment australijskiego piekła.

Prof. Bogdan Chojnicki z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu podkreśla, że tak zimny miesiąc jak styczeń 2026 wcale nie zaprzecza faktowi zmian klimatycznych. Ocieplanie się klimatu nie polega na tym, że temperatura wyłącznie rośnie – zawsze będą występowały wahania w dół i w górę. Globalne ocieplenie nie oznacza braku zim i mrozów, a jedynie to, że takie okresy będą coraz rzadsze. Ale też – i to kluczowe – że mogą być bardziej intensywne.

Portal Nauka o klimacie wyjaśnia mechanizm jeszcze dokładniej: styczeń 2026 składał się w dużym uproszczeniu z dwóch dłuższych fal mrozów w środku miesiąca i trzeciego bardzo zimnego epizodu na jego koniec. To nie był jeden mroźny dzień – to była seria zdarzeń atmosferycznych wywołanych zaburzoną cyrkulacją mas powietrza.

Jaka czeka nas przyszłość?

Rok 2025 był ósmym najcieplejszym w historii pomiarów w Polsce. Co istotne – był cieplejszy od wszystkich lat sprzed XXI wieku. To nie miesiąc, nie pora roku, ani nawet cały rok jest obrazem klimatu. Klimat to seria kilkunastu lat, a ostatnie kilkanaście lat mocno różni się od tego, co pamiętamy z XX wieku.

Czy to oznacza koniec zimy? Wręcz przeciwnie. Naukowcy są zgodni: mrozy nie znikną, ale będą rzadsze i bardziej nieprzewidywalne. Paradoksalnie, w ocieplonym świecie możemy doświadczać silniejszych opadów śniegu – rzadszych, ale bardziej intensywnych. Ocieplenie Arktyki sprzyja zaburzeniom cyrkulacji atmosferycznej, które zwiększają prawdopodobieństwo zimowych epizodów na niższych szerokościach geograficznych.

Europa marznie, Australia płonie, a globalna średnia temperatura rośnie. To nowa rzeczywistość, w której lokalna pogoda i globalny klimat grają według nowych, niepokojących zasad.

źródło: dane Copernicus/IMGW

FacebookInstagramTikTokX