Od 7 października do 25 listopada można sprawdzić, co kucharze robią z kiszoną kapustą, brukwią i rokitnikiem, kiedy sezon podsuwa im dokładnie to, co mamy w spiżarni.
Białystok: kiszona kapusta w roli deseru
Festiwalową trasę warto zacząć od wschodu. Restauracja Monte Carlo mieści się w zabytkowej kamienicy przy Rynku Kościuszki, w pięciogwiazdkowym Hotelu Royal & Spa. Podlaskie produkty spotykają się tu z europejską szkołą gastronomii, a właściciele nie ukrywają, w którą stronę idą: „Jesień na Podlasiu ma smak głęboki i otulający – tworzymy dania, które rozgrzewają od pierwszego kęsa”.
Na talerzu wygląda to tak: chrupiące krokiety z wolno duszonymi policzkami wołowymi, majonezem szczypiorkowym i kandyzowaną kiszoną kapustą, która słodko-kwaśną nutą przecina ciężar mięsa. Do tego złociste udko z kurczaka na selerowym gratin z chrzanem, w gęstym jus na bazie Piwa Marcowego – z aromatem skórki razowca i karmelu. Kandyzowana kiszonka to zresztą najlepsze streszczenie tej kuchni: produkt znany z każdej podlaskiej spiżarni, potraktowany z cukierniczą precyzją.
Warszawa: trzy kuchnie pod jednym kominem Konesera
Praga jesienią smakuje najlepiej po spacerze, a ten warto zakończyć w Centrum Praskim Koneser. W budynkach dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”, wzniesionej pod koniec XIX wieku, czerwona cegła i industrialne hale są dziś tłem nie dla produkcji, tylko dla kolacji, wystaw i koncertów. Kilka festiwalowych restauracji dzieli tu jeden dziedziniec, więc wieczór można rozpisać jak menu degustacyjne – na kilka przystanków.
Pierwszy: Koneser Grill, wyróżniony przez Przewodnik Michelin znakiem Bib Gourmand, czyli adres dla tych, którzy lubią smak dymu. W festiwalowym menu: grillowana polędwiczka wieprzowa z purée z brukwi, pigwą i kapustą z miso oraz raviolo z łososiem, ziemniakiem z ogniska i crème fraîche. Brukiew przez dekady kojarzyła się z wojenną biedą. Tu wraca w towarzystwie japońskiej pasty fermentowanej – i trudno o lepszy dowód, że polska kuchnia przestała się wstydzić własnej spiżarni.
Kilka kroków dalej Spółdzielnia Koneser proponuje rozgrzewający krem z boczniaków z prażoną kaszą gryczaną albo wołowe short ribs z purée chrzanowym i burakiem. Poza festiwalem warto zajrzeć do nowej stałej karty – jednym z jej hitów jest Kebab Gemüse. Spółdzielnia działa też jako sports bar, co rozwiązuje odwieczny problem par, w których jedna strona chce iść na kolację, a druga na mecz.
Na włoski finał – L’Osteria i jej znak rozpoznawczy: chrupiąca Pizza Romana o średnicy 45 cm, w wariantach od Margherity i Caprese po Rusticę i Quattro Formaggi. W festiwalowej propozycji jest m.in. Insalata Campagnola – sałaty ze smażonym kozim serem, marynowanym burakiem, jabłkiem, orzechami włoskimi, miodem i domowym winegretem – oraz Orecchiette di Manzo al Limone: makaron z polędwicą wołową, słodką papryką, rukolą, cebulą i czosnkiem w sosie z mascarpone, cytryny i rozmarynu.
Kraków: Wentzl, czyli Rynek Główny z azjatyckim akcentem
Wentzl działa przy krakowskim Rynku Głównym od 1792 roku, więc w jego przypadku „od zawsze” nie jest przesadą. Festiwalowe menu przygotowane przez szefa kuchni Artura Nowaka opiera się na polskich, także małopolskich produktach, ale ich interpretacja śmiało wychodzi poza region – w stronę Azji. Tatar z pstrąga z granitą z ogórka i maślanki, indyk w chrupiącej panierce panko z piklowanym kalafiorem, a na koniec brownie z czerwonej fasoli z sorbetem z rokitnika.
Fasola w deserze wciąż bywa dla polskiego gościa małą prowokacją. W Japonii słodka pasta z czerwonej fasoli to klasyka, bez której trudno sobie wyobrazić tamtejsze cukiernictwo. Wentzl, restauracja starsza niż Księstwo Warszawskie, okazuje się w tej sprawie bardziej otwarta niż niejeden festiwalowy debiutant.
Szczecin: Sowa – cukiernia, która gotuje
Przy alei Wojska Polskiego, w samym centrum Szczecina, działa Sowa – restauracja, cukiernia i kawiarnia w jednym. Ciasta i desery przyjeżdżają tu z bydgoskiej pracowni cukierni Sowa, a kuchnia opiera się na polskich smakach i sezonowych produktach w nieco mniej oczywistych wersjach. „Zależało nam na tym, żeby wykorzystać znane i bliskie nam smaki, ale przedstawić je w nieco mniej oczywistej formie” – mówią przedstawiciele restauracji.
W festiwalowym menu znalazły się m.in. złocisty placek ziemniaczany i buraczane kopytka, a także pâté z gęsiej wątróbki z brioche i aromatycznym pieczywem na mące żytniej z ziarnami. Gęsina na stałe wpisała się w kartę Sowy, podobnie jak paprykarz szczeciński w autorskiej odsłonie – konserwowa legenda PRL-u, która w restauracyjnym wydaniu przechodzi zasłużoną rehabilitację.
Sowa miała być tylko cukiernią. Z czasem dorobiła się pełnej karty i dziś trudno rozstrzygnąć, czy to restauracja z cukiernią, czy cukiernia z restauracją. Dla gościa ma to jedną praktyczną konsekwencję: deser nie jest tu dodatkiem do obiadu. Bywa odwrotnie.
Wrocław: Millet – kuchnia, która nie goni za modą
Millet wyrósł z prostego założenia: dobre jedzenie, wino i swobodna atmosfera. Bez zadęcia, za to z dużą dbałością o produkt i technikę. „W Millet wierzymy, że dobre jedzenie nie potrzebuje etykiet – liczy się przede wszystkim smak i przyjemność, jaką dają wspólne chwile przy stole” – mówią jego twórcy.
Festiwalowe menu najlepiej czytać od końca. To desery mają tu być wyrazistym finałem: w zależności od wybranego zestawu – intensywnie czekoladowe ciasto ze słonym karmelem i prażonymi orzechami albo warstwowe ciasto miodowe z kremem na bazie mascarpone. Dopracowane, ale bez udziwnień. Właściciele wolą serwować to, co sami chętnie by zamówili, i mówią o tym wprost: „Dobra kuchnia nie musi gonić za modą”. W sezonie, w którym miso trafia już nawet do deserów, czekoladowe ciasto z karmelem brzmi niemal jak manifest.
RestaurantWeek® 2026: terminy, ceny i rezerwacje
Jesienna edycja RestaurantWeek® trwa od 7 października do 25 listopada 2026. Restauracje serwują autorskie trzydaniowe menu, a do kolacji gość dostaje festiwalowy prezent. Ceny zaczynają się od 69,99 zł za osobę (plus opłata rezerwacyjna 12,99 zł za osobę; minimalna rezerwacja – 2 osoby). Rezerwacje: RestaurantWeek.pl.
Konkurs: wygraj płytę indukcyjną Whirlpool
Masz swój niezawodny przepis na jesień? Tym razem może ci przynieść coś więcej niż pochwały przy stole. Do wygrania jest matowa płyta indukcyjna Whirlpool z technologią MattProtect oraz trzy zestawy garnków do gotowania na indukcji. Zasady: zapisz się do festiwalowego newslettera, zajrzyj na Instagram @restaurantweek_pl i odpowiedz na pytanie w komentarzu pod postem konkursowym. Szczegóły w regulaminie.
BreakfastWeek: śniadania na mieście od 7 października
Równolegle z RestaurantWeek® trwa BreakfastWeek – festiwal śniadań na mieście. Od 7 października do 25 listopada restauracje i śniadaniownie w całej Polsce serwują menu przygotowane specjalnie na tę okazję. To dobry pretekst, żeby choć raz w tygodniu zjeść śniadanie, które nie jest kanapką w biegu.
O roślinny start dnia dba w tej edycji Alpro: do festiwalowych menu śniadaniowych dochodzą kawy na napojach Alpro Barista – m.in. alproccino na Alpro Barista Owsiane i alprolatte Cinnamon Roll z puszystą pianką na Alpro Barista Cinnamon Roll. Zestaw kosztuje 35 zł (plus opłata rezerwacyjna 9,99 zł za osobę; minimalna rezerwacja – 2 osoby). Festiwalowe śniadania czekają w Krakowie, Poznaniu, Trójmieście, Warszawie, Szczecinie, Wrocławiu i na Śląsku. Rezerwacje: BreakfastWeek.pl.
Siedem tygodni, setki menu i pytanie, które festiwal zadaje co sezon, choć nikt go nie wypowiada na głos: czy kolacja w dobrej restauracji to jeszcze wydarzenie, czy już zwykły wtorek? Przy 69,99 zł za trzy dania odpowiedź coraz częściej brzmi: wtorek. I chyba właśnie o to chodziło.
- Termin festiwalu: 7 października – 25 listopada 2026
- Rezerwacje: RestaurantWeek.pl oraz app.rclb.pl











