W 2025 roku Internet obiegła informacja o dwóch realizowanych równolegle adaptacjach „Lalki” Bolesława Prusa. Nikt nie spodziewał się, że zapomniana przez filmowców od ponad czterech dekad historia powróci na ekrany – dodatkowo od razu w dwóch wersjach.
O względy widzów powalczą film pełnometrażowy w reżyserii Macieja Kawalskiego oraz serial Netflixa wyreżyserowany przez Pawła Maślonę. Obie produkcje cechują się wysokimi budżetami i dużym rozmachem - zdjęcia do filmu Gigant Films zahamowały nawet ruch na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, przenosząc ulicę w XIX wiek za pomocą rozbudowanej scenografii. Czy historia Wokulskiego i Łęckiej rzeczywiście zainteresuje współczesnego widza? Jak bardzo różne opowieści o tym samym tekście stworzą twórcy?
W ubiegłym tygodniu do sieci trafił oficjalny teaser filmu „Lalka” w reżyserii Macieja Kawalskiego z Marcinem Dorocińskim i Kamilą Urzędowską w rolach głównych. Kilka dni później Netflix opublikował zapowiedź swojego sześcioodcinkowego serialu w reżyserii Pawła Maślony z Tomaszem Schuchardtem i Sandrą Drzymalską. W krótkich klipach widzimy dwa całkowicie odmienne podejścia do klasyki polskiej literatury.
Serial Netflixa: „Lalka” XXI wieku
Paweł Maślona, znany z filmu „Kos”, potraktował lekturę jako luźny punkt wyjścia. Nie zamierzał wiernie przenosić historii Prusa na ekran, co jasno zaznaczał w wywiadach przed wejściem na plan. Produkcja Netflixa to reinterpretacja losów Wokulskiego i Łęckiej, w której oboje bohaterowie walczą o własną wolność, stawiając czoła ograniczeniom świata - zwłaszcza nierównościom płciowym i klasowym. Sandra Drzymalska, wcielająca się w Izabelę Łęcką, mówi o swojej postaci jako „bohaterce na miarę XXI wieku”. Widzowie mogą spodziewać się nie tylko narracji odbiegającej od literackiego pierwowzoru, ale także nowego zakończenia.
Zapowiedź serialu przeplata perspektywy dwojga bohaterów. Trzecioosobowy narrator stwierdza bezsensowność zaangażowania Wokulskiego w Łęcką, traktując ją bardziej jak przedsięwzięcie niż osobę. Kostiumy i scenografia wiernie odzwierciedlają XIX wiek, ale konwencję przełamuje towarzyszący dynamicznemu montażowi utwór „Creep” Radiohead. Ostatnie ujęcie pokazuje twarz Izabeli, która odwracając się od okna powozu, przechodzi z uśmiechu w rozżalony grymas.
Film Gigant Films: tradycja w wielkim stylu
Filmowej adaptacji powieści podjęli się producent Radosław Drabik (Gigant Films) i reżyser Maciej Kawalski. Duet współpracował już przy jednej z części cyklu „Planeta singli”. Przy nowej „Lalce” kierowała nimi chęć stworzenia filmu, który - jak kiedyś powieść Prusa - rozbawi i poruszy szerokie grono odbiorców. Według twórców, ekranizacja ma być współczesnym podejściem do ponadczasowych tematów lektury.
W teaserze słyszymy głos Urzędowskiej, do której po chwili dołącza Dorociński - recytują fragment wiersza „Do M***” Adama Mickiewicza. Na ekranie ukazują się kolejni członkowie gwiazdorskiej obsady: Marek Kondrat, Maria Dębska, Karolina Gruszka, Agata Kulesza. Wszystko utrzymane w realiach epoki. Klip kończy ujęcie Stanisława i odwracającej się do niego plecami Izabeli.
Obie ekranizacje proponują zupełnie różne interpretacje oryginalnego tekstu. Teaser filmu Kawalskiego stawia na prezentację imponującej warstwy wizualnej i wybitnej obsady, zapraszając widza do podróży w czasie do XIX wieku. Zapowiedź serialu Maślony jasno zaznacza, że odcinki będą pełne akcji, a ich treść zaskoczy nawet znawców lektury. Filmowa adaptacja zapowiada się jako historia skupiona na miłości, serial zaś zdaje się proponować łamiącą zasady opowieść o ambicji.
Filmowa „Lalka” trafi do polskich kin 30 września 2025 roku. Data premiery serialu Netflixa nie jest jeszcze znana.
