Pokolenie Z wbrew powszechnemu przekonaniu bardzo ceni sobie formy analogowe. W ten trend wpisują się CD-ki, winyle, albumy ze zdjęciami, listy i… kina. Do tych ostatnich przedstawiciele pokolenia Z chodzą częściej niż inne grupy wiekowe.
Hollywood drżało ze strachu przed pokoleniem wychowanym w świecie miliona bodźców. Internet i serwisy streamingowe miały być kroplą przepełniającą czarę, oznaczającą upadek wielkiego ekranu. Ku zaskoczeniu branży, media społecznościowe zamiast pogrzebać kino, dały filmom drugie życie.
Fora dyskusyjne, recenzje użytkowników, Letterboxd czy TikTok stały się platformami, na których kinomaniacy mogą podzielić się swoimi doświadczeniami i znaleźć nowe produkcje. Według raportu „Built By Fandom”, codziennie na TikToku publikowanych jest średnio 6,5 mln postów dotyczących filmu i telewizji. Społeczności #FilmTok i #MovieTok odnotowały w 2025 roku 54% wzrost aktywności.
Zalani nowymi premierami, klasykami, które trzeba znać, i niszowymi produkcjami kuszącymi awangardową formą, czujemy się sparaliżowani wyborem. Wiele osób po radę sięga właśnie do internetu. Okazuje się, że 47% użytkowników odkrywa nowe filmy kinowe na TikToku, po czym 42% sprawdza godziny seansów, a 36% finalnie kupuje bilet.
Tylko 13% przedstawicieli generacji Z nie było w kinie w ciągu ostatniego roku
Ponadto, nie kończą zazwyczaj na jednej wizycie – średnio młodzi chodzą do kina kilka razy rocznie. Mimo że kino nie jest częścią ich codziennej rutyny, gotowi są zapłacić za seans więcej – wybierają miejsca premium, kina typu IMAX i zostawiają pieniądze przy stanowisku z przekąskami.
Każde wyjście do kina jest osobnym doświadczeniem, a dla wielu jedyną okazją, żeby obejrzeć film bez miliona rozpraszających bodźców. Wchodząc do kina wyłączają telefon i do życia wracają dopiero po zakończeniu medialnego spektaklu.
Chodzimy do kina z różnych powodów
Różnicę pokoleniową widać także w powodach, dla których wybieramy się do kina. Dla milenialsów jest to przede wszystkim sposób na oderwanie się od codzienności, a dla generacji Z – głównie okazja do spotkań towarzyskich.
Być może pokolenie Z nie ocali Hollywood – ale Hollywood bez niego nie miałoby czego ratować. Wielki ekran przeżywa renesans nie pomimo Zetek, ale właśnie dzięki nim. Bo kino miało umrzeć razem z płytą DVD, wypożyczalniami i cierpliwością. Tymczasem wychowana na 15-sekundowych reelsach i natychmiastowej gratyfikacji generacja Z siedzi w ciemnej sali przez dwie godziny.
