Oficyny, sutereny, mieszkania w kamienicach: 17 i 18 października II Festiwal Pracowni Historycznych wpuszcza publiczność do 21 miejsc, gdzie przez dekady pracowali warszawscy artyści. Bez biletów, za to z kilkoma wydarzeniami, na które warto zapisać się od razu.
W 1956 roku Jan Lebenstein pokazał swoje pierwsze prace w mieszkaniu, a ściślej w niezależnym teatrze „Na Tarczyńskiej”, prowadzonym w prywatnym lokalu przez Mirona Białoszewskiego, Ludmiłę Murawską i Ludwika Heringa. Tam miał swoją pierwszą wystawę indywidualną. Siedemdziesiąt lat później jego zwierzęta i hybrydy znów wiszą w mieszkaniu: w pracowni Lidii i Jana Bohdana Chmielewskich przy placu Hallera. Trudno o lepszy skrót tego, czym jest festiwal, który w ten weekend wpuszcza publiczność do 21 warszawskich pracowni. Sztuka w Warszawie latami powstawała w oficynach, suterenach i na piętrach kamienic, a ten jeden weekend pozwala przejść przez próg.
Organizatorem jest Fundacja Rajmunda Ziemskiego, partnerami Muzeum Warszawy i Fundacja ORLEN, całość współfinansuje miasto. Według organizatorów rok temu otwarte pracownie odwiedziło kilka tysięcy osób, a w tym roku dołączyły kolejne miejsca. Katarzyna Ziemska, która stoi za festiwalem, mówi o możliwości spotkania ze sztuką „dokładnie tam, gdzie powstawała”. Brzmi jak hasło z ulotki, dopóki nie stanie się w pracowni, gdzie na stole wciąż leżą narzędzia.
Magazynowa: ostatni weekend wielkiego duetu
Jeśli mam wskazać jeden adres obowiązkowy, to Magazynowa 14A na Mokotowie. Wystawa „Magdalena Abakanowicz / Wanda Czełkowska” ma być dostępna do 18 października 2026, więc festiwal jest jej finisażem. Obie artystki urodziły się w 1930 roku i zbudowały swoją twórczość na przeciwstawnych redukcjach: Abakanowicz do figury bez głowy, Czełkowska do samej głowy. To odczytanie magazynu Thisispaper, ale wystarczy zobaczyć te prace obok siebie, żeby się z nim zgodzić. Kuratorzy przypominają też, że drogi obu artystek przecięły się na festiwalu Atelier 72 w Edynburgu.
Najciekawsze są obiekty z fundacji przy Bzowej: nigdy wcześniej niepokazywane formy, z których powstawały rzeźby z cyklu „Tłum”. Czyli zaplecze jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich dzieł XX wieku, odlewnicza kuchnia zamiast gotowego dania. W sobotę o 12:00 Ona Winogrodzka opowiada o Czełkowskiej, w niedzielę o tej samej porze o Abakanowicz. Oprowadzania co godzinę, z przerwą w południe.
Rolke bez Rolkego
To pierwszy taki festiwal, na który przychodzi się do Tadeusza Rolkego już w czasie przeszłym. Fotograf zmarł w lipcu 2025 roku w wieku 96 lat. Dla pokolenia wychowanego na „Przekroju” był kronikarzem warszawskiego środowiska artystycznego, ale jego zasięg był szerszy: publikował w „Sternie” i „Die Zeit”, fotografował też modę. W kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej jest jego portret Josepha Beuysa z Düsseldorfu, 1971. Wystawa „Wspomnienia. Rolke” obiecuje zdjęcia dotąd niepokazywane. Małgorzata Zaremba oprowadza przez cały dzień, bez sztywnych godzin.
Smolna 36: najtrudniejszy bilet weekendu
Pracownię Karola Tchorka rzeźbiarz zbudował na początku lat 50. z resztek rozebranej oficyny kamienicy przy Smolnej 36. Powstały tu „Macierzyństwo” z 1952 roku, nagrobek Władysława Strzemińskiego i „Warszawska jesień”, a Tchorek koordynował też realizację tablic upamiętniających uliczne egzekucje, te same, które mijamy, nie myśląc o ich autorze. Po śmierci Mariusza Tchorka miejscem zajęła się Katy Bentall, brytyjska artystka, która w 2021 roku przekazała zawartość pracowni miastu. W sobotę o 16:00 Bentall sama opowie o tym miejscu i swojej pracy w nim. Wejściówki pobiera się ze strony Muzeum Warszawy i przy ograniczonej liczbie miejsc to jest wydarzenie, na które warto się zapisać.
Gips, gliny i pomniki
W pracowni Jarnuszkiewiczów na Rynku Nowego Miasta po raz pierwszy otwarto magazyn z gipsowymi formami medali Jerzego Jarnuszkiewicza. To artysta, który „Małego Powstańca” stworzył jeszcze jako student w 1946 roku, jako niewielką figurkę z malowanego gipsu, a przez dekady projektował medale i ekslibrisy. Oprowadza dr Maria Komorowska: w sobotę o 13:00, 15:00 i 17:00, w niedzielę także o 11:00.
Na Piwnej Monika Szpener konfrontuje współczesną rzeźbę publiczną Warszawy z archiwum Jagody Przybylak z 1986 roku i zamyka wystawę wykładem w niedzielę o 17:00. U Kannów na Mostowej dorośli ulepią autoportret z gliny lub papier-mâché według płaskorzeźby Aleksandry Kann-Bogomilskiej (niedziela 11:00 i 13:00, zapisy mailowe, dwie godziny pracy). Rodziny z dziećmi od czterech lat ułożą mozaikę z odzysku u Chmielewskich, gdzie mozaiki są częścią oryginalnego wnętrza. U Ziemskich, w Alejach Jerozolimskich, obrazy Rajmunda Ziemskiego z lat 90. i rysunki z archiwum pokazywane po raz pierwszy. Córka artysty oprowadza co godzinę w oba dni.
Jak to obejść
Najwięcej da się zobaczyć na piechotę między Starym a Nowym Miastem: Freta 53/55 (Dłużniewscy), Freta 27 (ikony Michała Pieczonki), dwa adresy na Mostowej (Kannowie i pracownia Janusza Łęskiego), Rynek Nowego Miasta (Jarnuszkiewicze), Piwna (Przybylak) i Plac Zamkowy (scenografie Małgorzaty Treutler). Siedem pracowni w promieniu kilkuset metrów. Magazynową, Smolną i Madalińskiego trzeba zaplanować osobno, najlepiej z wpisaną na kartce godziną. Wystawy czynne są w sobotę i niedzielę w godzinach 11:00–18:00, szczegóły na festiwalpracowni.pl.









