Po dekadzie od finału „Dziewczyny” wracają z nowymi odcinkami i oryginalną obsadą. Lena Dunham ponownie zabierze widzów do świata Hannah, Marnie, Jessy i Shoshanny, a za produkcję znów będzie odpowiadał między innymi Judd Apatow. Zaplanowano pięć nowych odcinków, których zdjęcia mają rozpocząć się w 2027 roku. Powrót kultowego serialu HBO to okazja do spotkania z bohaterkami, które niegdyś definiowały doświadczenia całego pokolenia. Pozostaje jednak pytanie: czy ich historia rzeczywiście potrzebuje kolejnego rozdziału?
„Dziewczyny” od początku były czymś więcej niż kolejnym serialem o młodych kobietach mieszkających w Nowym Jorku. Stworzona przez Lenę Dunham produkcja opowiadała o milenialkach próbujących odnaleźć własne miejsce w świecie, budujących relacje, popełniających błędy i boleśnie zderzających się z rzeczywistością. Hannah, Marnie, Jessa i Shoshanna nie zawsze wzbudzały sympatię. Bywały egoistyczne, zagubione, niedojrzałe i irytujące. Właśnie dlatego wydawały się tak prawdziwe.
Serial często porównywano do „Seksu w wielkim mieście”, nazywając go jego bardziej bezkompromisową, a niekiedy również bardziej realistyczną wersją. Zamiast wyidealizowanego obrazu przyjaźni i dorosłości dostawaliśmy relacje pełne napięć, niezręczności i rozczarowań. „Dziewczyny” nie próbowały przekonywać, że wejście w dorosłość to proces, który można przejść z wdziękiem i bez strat. Przeciwnie – pokazywały, jak trudno zrozumieć siebie, kiedy wciąż nie wiemy, czego właściwie chcemy od życia.
Serial, który budził emocje
Przez sześć sezonów produkcja zdobyła 19 nominacji do nagród Emmy i dwie statuetki. Jednocześnie nieustannie budziła dyskusje. Zarzucano jej między innymi niewielką różnorodność bohaterek i niewystarczającą refleksję nad przywilejami, z których korzystały. Dziś, z perspektywy czasu, łatwiej dostrzec zarówno jej ograniczenia, jak i to, co czyniło ją wyjątkową.
Co ciekawe, serial zyskał drugie życie dzięki młodszym widzom, którzy odkrywają go na nowo między innymi za pośrednictwem TikToka. Dla jednych to sentymentalna podróż do czasów, gdy sami próbowali poukładać sobie życie. Dla innych – opowieść o pokoleniu rodziców, starszego rodzeństwa czy po prostu ludziach, których dorosłość nie wygląda tak, jak obiecywano. Być może właśnie ta ponadczasowa nieporadność bohaterek sprawia, że „Dziewczyny” wciąż potrafią rezonować z kolejnymi pokoleniami odbiorców.
Moda na powroty po latach
Powrót serialu wpisuje się również w coraz wyraźniejszą tendencję do wskrzeszania znanych produkcji po latach. „Seks w wielkim mieście” doczekał się kontynuacji w postaci „I tak po prostu…”, która pokazała, że sentyment do ukochanych bohaterów nie zawsze wystarcza, by stworzyć równie udaną opowieść. Dobrze znane postacie wracają w zupełnie innej rzeczywistości, a wraz z nimi pojawia się pokusa odtworzenia dawnych emocji. Nie zawsze jednak da się odzyskać to, co sprawiło, że pierwowzór stał się kultowy.
W przypadku „Dziewczyn” oczekiwania są szczególnie wysokie. Lena Dunham zapowiadała, że powrót nastąpi dopiero wtedy, gdy pojawi się historia, którą naprawdę będzie chciała opowiedzieć. Inspiracja przyszła, jak sama przyznała, w okolicach jej czterdziestych urodzin. Bohaterki, które przez lata pozostawały w przeszłości, nagle znów zaczęły do niej przemawiać. Tym razem nie chodzi już o burzliwe lata dwudzieste, lecz o kolejny etap życia – z jego nowymi rozczarowaniami, ambicjami i pytaniami, na które wciąż niekoniecznie istnieją proste odpowiedzi.
Oryginalna obsada wraca, ale co z Adamem Driverem?
Do swoich ról powrócą Lena Dunham jako Hannah, Allison Williams jako Marnie, Jemima Kirke jako Jessa, Zosia Mamet jako Shoshanna oraz Andrew Rannells jako Elijah. Za nowymi odcinkami ponownie stanie Dunham, a funkcję producenta wykonawczego obejmie między innymi Judd Apatow. Powrót głównych bohaterek zapowiada więc spotkanie z dobrze znanym światem, choć po dziesięciu latach nieuchronnie zmienionym.
Na razie nie potwierdzono jednak powrotu Adama Drivera, który w oryginalnym serialu wcielał się w Adama Sacklera, jedną z najważniejszych postaci w życiu Hannah. To właśnie jego relacja z główną bohaterką należała do najbardziej skomplikowanych i niejednoznacznych w całej produkcji.
Zdjęcia do pięciu nowych odcinków mają rozpocząć się w 2027 roku, a więc dokładnie dziesięć lat po finale szóstego sezonu. Twórcy mają szansę nie tylko wykorzystać nostalgię widzów, ale również skonfrontować bohaterów z rzeczywistością, która od czasu zakończenia serialu zmieniła się nie do poznania.
Czy powrót „Dziewczyn” ma sens?
Oryginalne „Dziewczyny” pozostają jednym z najciekawszych seriali o przyjaźni, dojrzewaniu i nieustannym poszukiwaniu siebie. Ich siła tkwiła w niedoskonałości, szczerości i umiejętności pokazywania rzeczy, o których nie zawsze chcemy mówić głośno. Istnieje spore ryzyko, że próba powrotu do tego świata po dziesięciu latach zamieni się w sentymentalną wycieczkę, pozbawioną dawnej autentyczności. Na razie pozostaje czekać.


![Inga Wójcik: „Mam kilka stosów prac wyklętych” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_IMG_1029_kopia_8f28fb66e5.jpg&w=1920&q=80)






![„Blade Runner” wraca po niemal dekadzie. Tym razem jako serial [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_MT_06_2026_BULO_S1_946x132_PRE_PV_FINAL_en_US_KAPS_HUNTER_7de588cc3b.jpg&w=1920&q=75)
