Wakacje w czasach PRL-u były czasem wyjątkowym. Nie przeszkadzał brak luksusów, które dzisiaj są już standardem – letnie wyjazdy miały niepowtarzalny klimat, który do dziś budzi nostalgię wśród wielu pokoleń. Pomimo ograniczeń ekonomicznych, biurokratycznych przeszkód i restrykcji związanych z podróżowaniem za granicę, Polacy potrafili czerpać radość z wakacyjnych przygód. Od popularnych wyjazdów nad Bałtyk, przez górskie wędrówki w Tatrach, po pobyty na koloniach – #pamiętamy.
Prawo do wypoczynku w czasach socjalizmu przysługiwało każdemu obywatelowi, a od 1952 roku konstytucja zapewniała „możliwość zdrowego i kulturalnego wypoczynku dla coraz szerszych rzesz ludu pracującego miast i wsi”. Fundusz Wczasów Pracowniczych odgrywał kluczową rolę w realizacji tego prawa.
Letniemu wypoczynkowi towarzyszył smak konserw turystycznych, mielonek, szprotek i gotowanych jajek, które były obowiązkowym ekwipunkiem w podróży. Wakacyjny przydział nie był jednak długi, turnusy pracownicze obejmowały dwutygodniowe wyjazdy, resztę lata często spędzaliśmy „na podwórku”.
Oto kilka wspomnień kultowych PRL'owskich wakacji.
1/8
Kolonie i wczasy zakładowe
W czasach PRL-u były łatwo dostępne dla uczniów były kolonie. Najczęściej wyjazdy w góry i nad morze – atrakcją były również wycieczki do Warszawy. Program kolonii obejmował nie tylko wypoczynek, ale także różne zajęcia edukacyjne i sportowe. Wycieczki, ogniska, gry zespołowe i konkursy były stałymi elementami tych wyjazdów. Dla wielu dzieci, zwłaszcza z mniejszych miejscowości, kolonie były okazją do poznania nowych miejsc i nawiązania przyjaźni. I oczywiście pierwszych miłości.