Na początku stycznia rząd Irlandii Południowej zadecydował, że przez najbliższe trzy lata artyści w tym kraju będą mieli zagwarantowany dochód podstawowy. To rekompensata za obostrzenia i ograniczenia, które dotykają branżę kultury od początku pandemii.
Zamknięte kluby, galerie sztuki i zakaz koncertów. Brzmi znajomo. Tego typu obostrzenia to nie tylko pozbawienie społeczeństwa dostępu do rozrywki i kultury, ale przede wszystkim brak pracy i znikome zarobki dla większości twórców. Nie bez powodu kultura to jedna z branż, które od początku pandemii protestują najgłośniej i proszą polityków o wprowadzenie racjonalnych rozwiązań. Choć część kulturalnego świata udało się przenieść do przestrzeni wirtualnej, to tylko mały skrawek całej działalności artystów.
Irlandzcy artyści szczególnie dotkliwie odczuwają pandemiczne obostrzenia. W październiku 2021 roku na krótko otworzono kluby, które pozostawały zamknięte przez półtora roku. W związku z wybuchem wariantu Omikron, obostrzenia przywrócono. Rząd Irlandii nie zignorował jednak problemu i zadeklarował, że przez najbliższe trzy lata rodzimi artyści będą otrzymywali dochód podstawowy.
Irlandzka ministra Catherine Martin poinformowała, że rząd przekaże na projekt 25 milionów euro, a zarządzenie obejmie 2000 osób z sektorów sztuki, kultury, sztuki audiowizualnej, występów na żywo i organizacji imprez. Przez trzy lata artyści będą mieli zagwarantowany dochód podstawowy. To około 10,5 euro za godzinę pracy. Martin nazwała sprawę „interwencją polityczną, która zdarza się raz na pokolenie”.
Entuzjazm i brak zaufania do rządu
Wielu irlandzkich artystów zareagowało na ogłoszenie rządu z entuzjazmem. Informacja wywołała dyskusję o tym, że państwo powinno być mecenasem kultury nie tylko w czasie pandemii.
Artyści faworyzowani?
Z drugiej strony, irlandzki projekt spotkał się też z krytyką. Inne branże zarzucają rządowi faworyzację kultury, podczas gdy one również są poszkodowane. Pojawiają się też głosy wyśmiewające zaproponowane 10,5 euro za godzinę. „Projekt zakłada dochód 325 euro tygodniowo, za co nie można żyć przyzwoicie w dzisiejszej Irlandii” – zauważyli artyści ze stowarzyszenia Praxis.
Branża kultury cierpi od początku pandemii. To oczywiście nie jedyny poszkodowany sektor, można było się więc domyślać, że inne branże zareagują nerwowo. Warto jednak zaznaczyć, że Irlandia to jak na razie jedyny kraj, który zaproponował artystom jakiekolwiek regularne wsparcie. Dla niektórych absurdalne 10,5 euro za godzinę, dla innych może stać się wybawieniem. Wyobrażacie sobie podobne zarządzenie w Polsce?
/tekst: Milena Kuchnia/
