Pod koniec zeszłego tygodnia pisarz i scenarzysta Jakub Żulczyk został oskarżony o znieważenie prezydenta Rzeczpospolitej po tym, jak w jednym z serwisów społecznościowych nazwał Andrzeja Dudę „debilem”. Temat bardzo szybko podchwyciły polskie i światowe media, a hasło „Andrzej Duda debil” w wyszukiwarce Google ogromnie zyskało na popularności. Teraz jednak propozycja autouzupełnienia zniknęła. To reakcja wewnętrzna Google czy zgłoszenie?
Pytania o granice wolności słowa
Kontrowersyjny komentarz Żulczyka dotyczył posta Andrzeja Dudy, w którym prezydent RP życzył Joe Bidenowi powodzenia w wyborach, gdy było już jasne, że został on wybrany na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych i zbierał gratulacje od głów państw z całego świata. Wpis pisarza kończył się tak: „Wszystko, co następuje od dzisiaj – doliczenie reszty głosów, głosowania elektorskie – to czysta formalność. Joe Biden jest 46. prezydentem USA. Andrzej Duda jest debilem”.
Wszczęcie postępowania przez prokuraturę i oskarżenie Żulczyka o znieważenie prezydenta stało się pretekstem do dyskusji, czy współtwórca scenariusza serialu „Ślepnąc od świateł” miał prawo użyć takiego określenia względem prezydenta oraz jakie są granice wolności słowa w takiej sytuacji. Na te rozważania zareagował również algorytm wyszukiwarki Google – przez kilka dni po wpisaniu „Andrzej Duda” na szczycie listy pojawiało się autouzupełnienie „Andrzej Duda debil”.

Podpowiedź już zniknęła z wyszukiwarki, co z kolei zaprowadziło do pytania, czy to działanie firmy, czy hasło zostało zgłoszone np. przez otoczenie prezydenta. W rozmowie z Wirtualnymi Mediami interactive director w GreenParrot Krzysztof Czapnik wyjaśnia jednak, że to efekt działania monitoringu Google i regulaminu wyszukiwarki dotyczącego systemu podpowiedzi. Na stronach Google można znaleźć:
Po ostatnim oskarżeniu wobec Żulczyka wśród nich pojawiły się te zawierające obraźliwe określenia prezydenta.
Czy usunięcie obu fraz jest zaskoczeniem? Ekspert GreenParrot uważa, że nie.
O jakie punkty chodzi? Krzysztof Czapnik odsyła do działu „Pomoc”:
Wciąż nie wiadomo, jak było, ale nieoficjalnie mówi się, że Google nie otrzymało prośby o usunięcie haseł.
