FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Art & Dizajn

Grzeczne już byłyśmy. O kobietach, które nie muszą się podobać

Autor: Agnieszka Sielańczyk
29-09-2026
Grzeczne już byłyśmy. O kobietach, które nie muszą się podobać
Grzeczne już byłyśmy. O kobietach, które nie muszą się podobać
Ewa Gawryluk, Maksymilian Ławrynowicz / fot. Radek von Hirschberg

Nie chodzi o konkretną liczbę w metryce ani moment, w którym kobieta nagle osiąga mityczną „dojrzałość”. Bardziej o rodzaj wolności, który może pojawić się wraz z doświadczeniem i świadomość własnych granic.

Nie każda kobieta z wiekiem osiąga taki stan. Nie istnieją urodziny, po których człowiek budzi się cudownie uwolniony od cudzej opinii. Ciekawa jest raczej sama możliwość, że doświadczenie przynosi nie tyle odpowiedź na pytanie „kim jestem?”, ile znacznie praktyczniejszą wiedzę: na co już się nie zgadzam.

Kobiety, których nie trzeba lubić

To trzynasta odsłona rozwijanego od ponad dekady #ProjectWomenSeries Maksymiliana Ławrynowicza. Poszczególne edycje zmieniają temat, estetykę i język wizualny – stałym punktem pozostaje zainteresowanie kobietami jako bohaterkami złożonymi, silnymi i niejednoznacznymi. Tym razem punktem wyjścia stały się kobiece antagonistki – choć lista postaci szybko pokazuje, że określenie nie jest do końca pojemne.

Justyna Steczkowska jest Syreną, Agnieszka Pilaszewska Mirandą Priestly, Anna Szymańczyk Agathą Harkness, Anita Sokołowska Lady Makbet. Anna Korcz wciela się w Gaius Helen Mohiam, Aleksandra Kisio w Harley Quinn, Katarzyna Herman w markizę de Merteuil, Katarzyna Zielińska w Cersei Lannister, Ewa Gawryluk w Visenyę Targaryen. Są też Bellatrix Lestrange, Wednesday Addams, Cruella de Vil, Lara Croft, Trinity, Kobieta Kot, Pandora czy Atena.

Psychologia społeczna od lat bada konsekwencje przekraczania oczekiwań związanych z płcią. W klasycznych eksperymentach Madeline Heilman i Tyler Okimoto kobiety odnoszące sukcesy w dziedzinach postrzeganych jako męskie mogły ponosić koszt w ocenach interpersonalnych. Efekt zmniejszał się, gdy pojawiały się informacje świadczące o ich cechach wspólnotowych – trosce o innych czy społecznej wrażliwości. Sama kompetencja mogła więc nie wystarczać. Społecznie bezpieczniej było połączyć ją z dodatkowym komunikatem: spokojnie, nadal jestem miła.

Ewa Gawryluk / fot. Radek von Hirschberg

Późniejsze badania nad tzw. backlash effect przynoszą bardziej zniuansowany obraz i nie pozwalają twierdzić, że każda ambitna czy stanowcza kobieta zostanie społecznie ukarana. Pokazują jednak dobrze opisane napięcie między kobiecą sprawczością a stereotypowym oczekiwaniem ciepła i ugodowości. „Grzeczność” okazuje się więc ciekawsza niż „zło”. Społeczna kara nie musi przecież spotkać kobiety za zrobienie czegoś złego. Czasem wystarczy, że zrobiła coś w sposób, którego od niej nie oczekiwano.

Dojrzałość jako prawo do niewygody

Dojrzałość nie musi oznaczać, że stajemy się bardziej bezkompromisowi, ani że nagle przestaje nas obchodzić, co myślą inni. Chodzi raczej o zmianę hierarchii: cudzy komfort nie musi już automatycznie stać wyżej niż własne granice. Można powiedzieć „nie” bez tłumaczenia. Nie przyjąć propozycji tylko dlatego, że odmowa kogoś rozczaruje. Zakończyć relację, której nie chce się już ratować. Nie łagodzić każdego zdania i przestać traktować kompromis jako wartość samą w sobie, kiedy zawsze zawiera go ta sama osoba.

Anna Korcz, Maksymilian Ławrynowicz / fot. Radek von Hirschberg

Dlaczego lubimy złe kobiety?

Fikcja ma pod tym względem przewagę nad rzeczywistością. To, co przy prawdziwej kobiecie może zostać nazwane „trudnym charakterem”, w książce, filmie czy serialu często okazuje się najlepszą częścią opowieści. I właściwie cała obsada „Bad Girls!” jest tego dowodem.

Lady Makbet ma ambicję tak wielką, że od ponad czterystu lat pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek Szekspira. Markiza de Merteuil z „Niebezpiecznych związków” nie zamierza być anonimowa w świecie skonstruowanym przez mężczyzn – sama uczy się jego reguł, a potem wykorzystuje je bezwzględnie przeciwko innym. Miranda Priestly z „Diabeł ubiera się u Prady” to szefowa-koszmar, ale to także kobieta posiadającą władzę, z której nie musi się tłumaczyć żadnemu mężczyźnie. Cersei Lannister pragnie jej jeszcze więcej i nie cofa się właściwie przed niczym, żeby ją utrzymać. Agatha Harkness manipuluje, oszukuje i doskonale się przy tym bawi, a Visenya Targaryen jest wojowniczką i współtwórczynią podboju Westeros – równie ważną dla ustanowienia nowego porządku jak mężczyźni stojący obok niej.

I nie chodzi o to, żeby którąkolwiek z nich rehabilitować. Między kobiecą autonomią a okrucieństwem istnieje dość zasadnicza różnica, a Cersei Lannister zdecydowanie nie potrzebuje feministycznego alibi. Właśnie ta niewygoda jest jednak interesująca. „Bad Girls!” zestawia postacie, które bywają egoistyczne, żądne władzy, mściwe, manipulujące – a jednocześnie posiadają cechy przez stulecia znacznie chętniej przydzielane męskim bohaterom: ambicję, sprawczość, gniew, seksualną niezależność, prawo do zajmowania miejsca i przekonanie, że nie muszą być lubiane.

Trudno oderwać od nich wzrok. I nie dlatego, że potajemnie aprobujemy ich czyny, ale dlatego, że kobieta pozbawiona obowiązku bycia obyczajowo dostosowaną, dostaje w fikcji znacznie większy repertuar zachowań. Może być genialna i nieznośna. Śmieszna i okrutna. Seksualna i nieprosząca o akceptację. Może popełniać błędy, których scenariusz nie musi natychmiast tłumaczyć traumą ani zamieniać w lekcję o moralności.

Badania nad moralnie niejednoznacznymi bohaterami podpowiadają zresztą, że sympatia nie jest koniecznym warunkiem zainteresowania postacią. Ciekawość może brać się właśnie z próby zrozumienia kogoś, kto wymyka się prostemu podziałowi na dobrych i złych. W przypadku bohaterek wystawy dochodzi do tego jeszcze jedno pytanie: ile z tego, co nazywamy w nich „trudnym”, rzeczywiście wynika z ich czynów, a ile z faktu, że robią rzeczy, których kultura przez bardzo długi czas nie wpisywała w rolę grzecznej dziewczynki?

Lady Makbet i Mirandę Priestly dzielą cztery stulecia, medium, klasę społeczną i właściwie wszystko poza jednym: żadna nie została napisana po to, żeby było nam przy niej wygodnie. I może właśnie dlatego obie przetrwały znacznie dłużej niż wiele grzecznych bohaterek.

Ewa Gawryluk, Maksymilian Ławrynowicz / fot. Radek von Hirschberg

Fundacja Projekt Kobiety deklaruje zainteresowanie kobiecością wykraczającą poza uproszczenia i schematy, skupiając się na doświadczeniach niejednoznacznych i często pomijanych. „BAD GIRLS!” interpretuje tę deklarację na dwa sposoby. Na fotografiach kobietom towarzyszą suczki po przejściach – adopciaki oraz psy związane m.in. z Fundacją Mikropsy, Fundacją Psierociniec i Fundacją Kudłata Przystań. Część została w materiałach projektu opisana jako zwierzęta pochodzące z pseudohodowli.

Na pierwszym planie kobiety, ale nie te ze znajomego katalogu „silnych kobiet”. Znacznie ciekawsza jest kobieta niejednoznaczna. Taka, która czasem podejmie złą decyzję. Bywa trudna. Nie każdemu się spodoba. Ma własne granice i nie zamierza przedstawiać swoich ambicji jako działalności charytatywnej na rzecz otoczenia.

Ewa Gawryluk, Anna Korcz / fot. Radek von Hirschberg
„Bad Girls!”, trzynastą odsłonę #ProjectWomenSeries Maksymiliana Ławrynowicza, można oglądać od 24 września do końca października 2026 roku w atrium Varso Place przy ul. Chmielnej 71 w Warszawie. Wstęp jest bezpłatny.
Partnerzy wystawy: MAC, Anwen, Bandi i Twinkle.

Sesja do artykułu: Ewa Gawryluk, Anna Korcz, Maksymilian Ławrynowicz

Zdjęcia: Radek von Hirschberg

Fryzury: Tomasz Madejski, Julita Wilkoń

Makijaże: Magdalena Kapuścińska

Stylizacje: Refform Fetish Store, Lewanowicz, Angelika Józefczyk, Jo the Feisty Hats

Advertisement

Polecane

Secret parties. Skąd moda na tajne imprezy i kto ustala listę gości

Secret parties. Skąd moda na tajne imprezy i kto ustala listę gości

MTV Video Music Awards. Wielki triumf Madonny i powrót na scenę po 23 latach

MTV Video Music Awards. Wielki triumf Madonny i powrót na scenę po 23 latach

New York Times wytypował 100 najlepszych seriali XXI wieku. Internauci oburzeni

New York Times wytypował 100 najlepszych seriali XXI wieku. Internauci oburzeni

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

Lily-Rose Depp zagra w filmie o posiadłości Playboya. Wyreżyseruje go córka Jacka Nicholsona

Lily-Rose Depp zagra w filmie o posiadłości Playboya. Wyreżyseruje go córka Jacka Nicholsona

Szeptem przeciw nowoczesności. Czego wciąż szukamy u bab, znachorów i na górze czarownic?

Szeptem przeciw nowoczesności. Czego wciąż szukamy u bab, znachorów i na górze czarownic?

Polecane

Secret parties. Skąd moda na tajne imprezy i kto ustala listę gości

Secret parties. Skąd moda na tajne imprezy i kto ustala listę gości

MTV Video Music Awards. Wielki triumf Madonny i powrót na scenę po 23 latach

MTV Video Music Awards. Wielki triumf Madonny i powrót na scenę po 23 latach

New York Times wytypował 100 najlepszych seriali XXI wieku. Internauci oburzeni

New York Times wytypował 100 najlepszych seriali XXI wieku. Internauci oburzeni

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

Lily-Rose Depp zagra w filmie o posiadłości Playboya. Wyreżyseruje go córka Jacka Nicholsona

Lily-Rose Depp zagra w filmie o posiadłości Playboya. Wyreżyseruje go córka Jacka Nicholsona

Szeptem przeciw nowoczesności. Czego wciąż szukamy u bab, znachorów i na górze czarownic?

Szeptem przeciw nowoczesności. Czego wciąż szukamy u bab, znachorów i na górze czarownic?

Więcej od autora

Blink-182 × Linkin Park. Piosenka, której nigdy nie wydano [TRAILER]

Blink-182 × Linkin Park. Piosenka, której nigdy nie wydano [TRAILER]

Tha'r w dwóch językach. „Fauda” po 7 października już nie stoi pośrodku [RECENZJA]

Tha'r w dwóch językach. „Fauda” po 7 października już nie stoi pośrodku [RECENZJA]

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

Blink-182 × Linkin Park. Piosenka, której nigdy nie wydano [TRAILER]

Blink-182 × Linkin Park. Piosenka, której nigdy nie wydano [TRAILER]

Tha'r w dwóch językach. „Fauda” po 7 października już nie stoi pośrodku [RECENZJA]

Tha'r w dwóch językach. „Fauda” po 7 października już nie stoi pośrodku [RECENZJA]

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

Walc z elektroniką w DNA. O muzyce do serialowej „Lalki” rozmawiamy z Baaschem

FacebookInstagramTikTokX
Advertisement