Anthony Bourdain był postacią większą niż życie – mężczyzną, którego filozofia i postawa zmieniła w kogoś bliskiego mitowi. Ale mit, który po nim został, często gubi to, co było w nim najbardziej wartościowe: szczerość i bezwarunkowe oddanie swoim ideałom.
Film „Tony” – nowa produkcja A24 o jego pierwszych doświadczeniach w kuchni – uchwyca moment, w którym zaczyna kształtować się charakter człowieka, który później nauczył cały świat patrzeć z większym zrozumieniem na jedzenie, podróże i drugiego człowieka.
Bourdain miał dziewiętnaście lat, kiedy trafił do restauracji w Provincetown jako pomywacz. Miał sześćdziesiąt jeden, kiedy powiesił się w hotelowym pokoju we Francji. Między tymi dwiema datami napisał „Kitchen Confidential” – książkę, która pozwoliła czytelnikom wejść do restauracji tylnymi drzwiami i zobaczyć brudną, narkotykową, agresywną subkulturę kuchni zawodowej. Rum, sodomia i bicz, jak sam to ujął, cytując fraszkę o dyscyplinie w Royal Navy. Twoje ciało nie jest świątynią, jest wesołym miasteczkiem. Ciesz się przejażdżką.
Bourdain miał odwagę powiedzieć prawdę o biznesie restauracyjnym. Nie unikał szczerych odpowiedzi na niewygodne pytania – wprost ostrzegał, by nigdy nie zamawiać ryby w poniedziałki, bo prawdopodobnie kisi się na zapleczu od piątkowego poranka. Można by pomyśleć, że taki śmiałek szybko zyska sobie wielu wrogów w branży. Zaskakująco, od momentu publikacji Bourdain mógł cieszyć się darmowym jedzeniem i alkoholem w wielu nowojorskich restauracjach. Koledzy po fachu wreszcie czuli się dostrzeżeni i zrozumiani. Ich historia w końcu została opowiedziana przez jednego z nich.
Kuchenny bad boy z krwi i kości
Bourdain porównywał się czasem do innych szefów kuchni. Mówił kiedyś o Ericu Ripercie (który, swoją drogą, występuje gościnnie w filmie), że obaj mają tę samą filozofię, by „żyć i dać żyć innym”, tylko że Ripert wierzy w karmę, a on w wendetę. Żart z przymrużeniem oka lub szczere wyznanie kogoś, kto dobrze znał własny charakter i nie próbował go upiększać. Z nowego filmu dowiadujemy się, że przed pierwszymi przygodami w gastronomii, młody Tony chciał zostać pisarzem. „Kitchen Confidential”, mimo całej swojej surowości, jest książką napisaną z literackim rozmachem. Historia opowiedziana z perspektywy outsidera, pirata, człowieka, który przeżył wszystko i nic go nie złamało.
„Tony” opowiada o momencie, w którym ten charakter zaczyna się formować. Chłopak kłamie rodzinie o stypendium, żeby uciec od porażki, a o doświadczeniu kuchennym, żeby dostać pracę. Ironicznie, w tym kłamstwie odnajduje coś, co zmieni całe jego życie. Z tej młodzieńczej zuchwałości wydoroślał mężczyzna, którego później pokochał cały świat: ciekawy, odważny, gotowy jechać wszędzie i próbować wszystkiego, żeby dowiedzieć się czegoś prawdziwego o ludziach.
Dwóch mężczyzn w jednej kuchni
Bourdain był postacią wielowymiarową. Był zdyscyplinowany, pełen energii i oddany swojej pasji. Ale często też lekkomyślny, arogancki i gniewny. Jako mężczyzna, stał na rozstaju dróg. „Tony” rozpisuje te ścieżki męskości na dwie konkretne postaci: szefa, którym kieruje dyscyplina, powaga i troska, oraz Sala – uwodzicielskiego, zniszczonego przez kokainę kolegę z kuchni, który uczy młodego Tony’ego, jak cieszyć się życiem „po męsku”: poprzez chuligaństwo, narkotyki i seks. Prawdziwy Bourdain przez resztę życia nosił w sobie obu tych mężczyzn. Uwielbiał dyscyplinę – miał zawsze zorganizowaną lodówkę, wszystko podpisane i posegregowane. A jednocześnie budował swoją legendę na obrazie człowieka, który śpi cztery godziny, pali od rana i nigdy nie odmawia kolejnego kieliszka.
Autentyczność była najbardziej magnetyzującą cechą Bourdaina. Zawsze wydawało się, że żyje dla samego siebie, nie na pokaz. Nie sprzedawał obrazu człowieka bez skazy. Pokazywał prawdę o tym, że pasja i cierpienie potrafią mieszkać w tym samym ciele. Mówił wprost, że kuchnia przyciąga zagubionych chłopców – ludzi torturowanych samotnością i strachem, szukających w brygadowym systemie struktury, której nie potrafią sobie stworzyć sami. Bourdain rozumiał, że dla wielu – imigrantów, byłych przestępców – to było jedne miejsce, które ich akceptowało.
Człowiek, który potrafił słuchać
To, co czyniło Bourdaina wyjątkowym, to jego niezwykła ciekawość drugiego człowieka. Siadał przy stole z kimkolwiek, gdziekolwiek na świecie, i słuchał – naprawdę słuchał, bez oceniania. Robił to w Iranie, w Wietnamie, w Bejrucie tuż po bombardowaniach. Jedzenie było dla niego tylko pretekstem do ważniejszego pytania: kim jesteś i jak żyjesz? Ta ciekawość, ten szacunek dla obcych kultur i zwykłych ludzi, były niezwykłe w czasach, w których amerykańska telewizja pełna była uproszczeń i rasistowskich stereotypów.
Jednak niezawodna autentyczność Bourdaina była cechą łatwą do idealizowania. Po jego śmierci stało się z nim coś dziwnego. Zniknął człowiek, pozostał zestaw cytatów. Wystarczy wpisać jego nazwisko na Instagramie, żeby znaleźć dziesiątki slajdów zatytułowanych „jak żyć jak Anthony Bourdain” – filozofia podana na dziewięciu zdjęciach z minimalistyczną czcionką, obiecująca, że wystarczy spróbować ulicznego jedzenia w Wietnamie, żeby stać się kimś takim jak on.
To jest dokładnie ten rodzaj spłaszczenia, przed którym sam Bourdain próbował ostrzegać. Człowiek, który zmarł po latach walki z depresją, uzależnieniem i, jak sam mówił, ciągłym poczuciem, że coś w nim jest zepsute. Człowiek, który stał się ikoną stylu życia. Jego cierpienie zostało wyprane z narracji, zostawiono tylko fasadę: podróże, odwaga, aforyzmy.
Kim właściwie był
Jest w tym wszystkim gorzka ironia: człowiek, który spędził karierę na dekonstruowaniu własnych masek – mówiąc szczerze o uzależnieniu, przyznając się do gniewu bez wyraźnej przyczyny, kwestionując publicznie własną legendę – po śmierci został sprowadzony z powrotem do jednej maski. Kuchenny buntownik. Poeta przygody z ładnymi cytatami.
„Tony” pokazuje początek tej historii z czułością – to w końcu film o zuchwałym dziewiętnastolatku, nie o mężczyźnie u kresu sił. Ale nie unika też prawdy o jego skomplikowanym charakterze. Prawdziwa historia Bourdaina nigdy nie była o chłopcu, który znalazł swoje miejsce w kuchni i żył długo i szczęśliwie. Była o człowieku, który przez czterdzieści lat próbował zrozumieć, dlaczego nie potrafi przestać uciekać od siebie.
„Tony” w polskich kinach od 4 września.







![„Tony”: zanim stał się Bourdainem, musiał zostać kucharzem [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_TONY_fotos_1_dadaa9c51b.jpg&w=1920&q=75)
![Zwiastun „Primetime” z Robertem Pattinsonem bije rekordy. Zapowiada się najgorętsza premiera jesieni [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_74553_5_d9d426ac14.jpg&w=1920&q=75)
