FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Seks

Dom influencerów to już przeżytek – teraz na topie jest dom kreatorek OnlyFans

Autor: Magda Chemicz
08-04-2026
Dom influencerów to już przeżytek – teraz na topie jest dom kreatorek OnlyFans
Dom influencerów to już przeżytek – teraz na topie jest dom kreatorek OnlyFans
fot. instagram @bophouse

Co łączy obcisłe piżamki w misie, księżniczki z TikToka i platformę pornograficzną dla dorosłych? Bop House – dom influencerek, który z niewinnej estetyki zrobił model biznesowy. I to celujący w nastolatki.

Powstały pod koniec 2024 roku „Bop House” w półtora roku uzbierał 3,7 miliona obserwujących na TikToku. Wielka liczba – ale dalej nic w porównaniu z 90 milionami, które wychodzą po dodaniu obserwujących każdej z mieszkanek domu.

Słowo „bop” w slangu generacji Z jest lekko obraźliwym określeniem kobiety, która ma wielu partnerów seksualnych. Nazwa więc dość dosadnie sugeruje pochodzenie influencerek. To z niebieskiej platformy pochodzi bowiem większość ich przychodów.

Mimo to większość treści tworzonych przez dziewczyny na Instagramie i TikToku celuje w młodszą publiczność. Dziewczyny tańczą w obcisłych, seksownych ubraniach w sugestywny sposób, trzymając się jednak standardów społeczności obowiązujących na danej aplikacji – i przekierowują widza na inną platformę, gdzie może zakupić ich pornograficzny content.

TikTok
Hover to play

Niewinna zabawa z wielkimi konsekwencjami

Młode kobiety (mające od 19 do 25 lat), często stylizowane tak, żeby wyglądać jeszcze młodziej, żyją w domu wynajmowanym za 75 tys. dolarów miesięcznie. W domu, za który płacą dorosłe pieniądze, nagrywają słodkie filmiki w obcisłych piżamkach w misie, przebierają się za księżniczki i zniekształcają pogląd swoich widzów na kobiece ciało.

Wszystkie dziewczyny reprezentują podobny typ sylwetki – wąska talia, krągłe, szerokie biodra i idealne piersi. Do tego dziecięce twarze. Mamy gotowy przepis na zakompleksione nastolatki, które te treści konsumują.

„Treści tego typu kreują nierealistyczne ideały piękna i łączą poczucie własnej wartości z seksualizacją, co jest niezwykle szkodliwe w okresie kształtowania się człowieka” , zauważa doktor Emma Carlisle, psycholożka specjalizująca się we wpływie mediów społecznościowych na młodzież.

Do presji związanej z wyglądem dochodzi też ta dotycząca zachowania. Bazując na spaczonej wizji sukcesu, którą promują mieszkanki Bop House, dziewczynki – często popychane w tę stronę przez chłopców – zaczynają patrzeć na swoje ciała jak na obiekt seksualny. Konkretny sposób poruszania się czy pozowania do zdjęć wynika z przeświadczenia, że seksi znaczy wartościowy. A taki sposób myślenia stwarza przestrzeń do nadużyć, które zostaną w głowach dzieci na długie lata.

Do tego dochodzi aspekt karierowy – influencerki chwalą się sześciocyfrowymi numerami na koncie, robią ogromne haule zakupowe z luksusowych butików i zaznaczają, że wszystko zarobiły samodzielnie. Nie wspominają przy tym o negatywnych aspektach wiążących się z pracą seksualną ani o tym, że mniej niż 5% kreatorek jest w stanie utrzymać się z przychodów generowanych przez OnlyFans. A jeszcze mniej wykręca liczby, którymi chwalą się mieszkanki Bop House'u.

W jednym z viralowych filmików dziewczyny rozmawiają o przychodach z poprzedniego miesiąca. Jedna, bez zastanowienia, mówi: „sześć milionów”, druga zaś, wzruszając ramionami, komentuje: „rozczarowujące”.

Nie ma w tym oczywiście nic złego – zarabianie pieniędzy jest jak najbardziej w porządku. Problem nie leży w tym, że kobiety tworzą treści dla dorosłych. Problem leży w tym, jak te treści – i budowana wokół nich narracja sukcesu – przenikają do przestrzeni, w której głównym odbiorcą są nastolatki.

Dziewczynki uczą się, że ciało to kapitał

Najbardziej niepokojący nie jest sam Bop House. Niepokojące jest to, co dzieje się po drugiej stronie ekranu – w głowach dziewczynek, które te treści wchłaniają.

Badania dotyczące wpływu mediów społecznościowych na samoocenę młodych kobiet konsekwentnie pokazują ten sam wzorzec: ekspozycja na wąski kanon ciała, połączona z komunikatem, że wygląd przekłada się bezpośrednio na sukces finansowy, pogłębia zaburzenia odżywiania, obniża poczucie własnej wartości i normalizuje seksualizację własnego ciała jako strategię życiową.

Kiedy 13-latka widzi kobietę chwalącą się milionami zarobionymi na swojej atrakcyjności, internalizuje prosty wniosek: ładna i seksi znaczy bogata i szczęśliwa. Reszta to szczegóły.

Tymczasem szczegóły są właśnie tym, o czym mieszkanki Bop House milczą – o wypaleniu, stygmatyzacji społecznej, problemach z prywatnością i trwałości treści w internecie. Można bronić prawa dorosłych kobiet do robienia z własnym ciałem, co chcą – i słusznie. Ale można też zapytać, co robimy z dziećmi, które uczą się od nich, jak być kobietą.

FacebookInstagramTikTokX