fot. kadr z filmu „Wkraczając w pustkę” / materiały prasowe Cannes Film Festival
Szukacie filmów wywołujących nie lada mętlik w głowie? Trafiliście idealnie. Ich twórcy niepokojąco wyszczuplają granicę między rzeczywistością a iluzją – czasem nawet aż do jej całkowitego zaniku.
Bohaterowie toną w obezwładniającej dezorientacji, często nieudolnie próbując łączyć kolejne skrawki ulatującego sensu. Światy, w których funkcjonują, podkręcają paranoję, wrzucając ich w sam środek mrocznych labiryntów.
To nie jest czysta, surrealistyczna fantazja. Te filmy wyrastają z nas samych – z ludzkiej natury, lęków, obsesji i sposobów postrzegania rzeczywistości.
1/9
„Zagubiona autostrada” (1997)
Na pierwszy ogień idzie głęboko psychotyczna produkcja króla filmowego oniryzmu – Davida Lyncha. Śledzimy losy muzyka jazzowego, którego życie wywraca się do góry nogami, gdy na jego schodach pojawia się tajemnicza kaseta – z nagraniem zbrodni… w jego własnej sypialni. Od tego momentu rzeczywistość rozmywa się w nieprzewidywalnym, iście groteskowym kalejdoskopie koszmarów, obsesji i lęków, które wciągają bohatera w sam środek psychicznej otchłani, gdzie granice zdrowego rozsądku i szaleństwa przestają istnieć.