Ivonie Juce udało się coś, czego próbował już niejeden reżyser z regionu: stworzyć film polityczny, który nie jest ani manifestem, ani lekcją historii, lecz opowieścią o ludziach zmiażdżonych przez aparat władzy.
23 stycznia na ekrany kin wchodzi „Dobry wieczór, dobry dzień”, chorwacki kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film międzynarodowy, który przełamuje jedno z największych tabu w historii Jugosławii.
Film koncentruje się na losach czterech filmowców – Lovra, Nenada, Stevana i Ivana – byłych partyzantów, którzy po wyzwoleniu Jugosławii spod okupacji nazistowskiej budują kariery reżyserskie. W 1957 roku ich orientacja seksualna przyciąga uwagę komunistycznego reżimu, który wysyła agenta Emira, by zinfiltrował ich środowisko i zniszczył wszystko, co dla nich ważne. Juka opiera scenariusz na autentycznych wydarzeniach – prześladowaniach homoseksualnych mężczyzn w komunistycznej Jugosławii, temacie systematycznie wymazywanym z oficjalnej narracji historycznej przez pół wieku.
fot. materiały prasowe Tongariro ReleasingReżyserka spędziła lata na badaniach archiwalnych, przygotowując rozprawę doktorską poświęconą temu właśnie zagadnieniu. W prestiżowym czasopiśmie naukowym „Contemporary European History” opublikowano niedawno szczegółową analizę prześladowań homoseksualnych mężczyzn w powojennej Jugosławii – między 1951 a 1977 rokiem aresztowano około pięciuset osób, przy czym rok 1949 uznano za najgorszy w całym XX wieku. Wielkie procesy pokazowe odbywały się w Zagrzebiu, Dubrowniku, Szybeniku, a oskarżonych publicznie poniżano, umieszczając na ich głowach worki z pejoratywnymi napisami i przeprowadzając przez centrum miast.
Juka kręci swoją opowieść w czerni i bieli. Reżyserka nie unika trudnych scen, film rozpoczyna się bezpośrednią, nieocenzurowaną sceną seksu między Lovro a Nenadem co, jak tłumaczyła w wywiadach, miało służyć normalizacji przedstawiania męskiej intymności w kinie.
„Dobry wieczór, dobry dzień” zdobył już sporą kolekcję nagród festiwalowych, w tym Grand Prix na festiwalu w Cottbus, nagrodę publiczności na Frameline w San Francisco oraz wyróżnienie za scenariusz na festiwalu Image+Nation. Film uczestniczył także w konkursie Wolny Duch na Warszawskim Festiwalu Filmowym.
fot. materiały prasowe Tongariro ReleasingReżyserka nie ukrywa osobistych motywacji stojących za projektem. Dorastała w rodzinie, w której jeden z krewnych nigdy nie mógł ujawnić swojej orientacji i żył w cieniu prawdziwego ja. Jak sama przyznaje, film jest hołdem dla odwagi tych, którzy mimo represji nigdy się nie poddali. To również opowieść o sile miłości zdolnej przezwyciężyć nienawiść oraz o potrzebie akceptacji w podzielonym świecie.
Film Juki wpisuje się w szerszy trend kina środkowoeuropejskiego: odzyskiwanie zmarginalizowanych narracji historycznych i konfrontację z niewygodną przeszłością. Pokazuje, że najważniejsze opowieści rodzą się tam, gdzie historia oficjalna kończy się milczeniem.
Premiera kinowa już 23 stycznia.


