W piątek zapadł wyrok w sprawie artystki Moniki Drożyńskiej – prekursorki technik hafciarskich w sztuce współczesnej i tkaniny w przestrzeni publicznej.
Monika Drożyńska to artystka sztuk wizualnych, hafciarka i aktywistka. Współpracowała z topowymi polskimi (Polin, Zachęta, Mocak itd.) i zagranicznymi (Ludwig Muzeum w Budapeszcie, Mumok w Wiedniu, Lentos w Austrii itd.) muzeami.
Sztuka czy wandalizm?
Zdarzało jej się haftować na zagłówkach w samolotach i pociągach. W zeszłym roku spółka PKP zdecydowała się zgłosić Drożyńską na policję. W sierpniu zapadł pierwszy wyrok. Sąd uznał ją za winną uszkodzenia 58 pokrowców na zagłówki. Artystka została skazana na naganę i zapłatę 510 zł na rzecz PKP z tytułu poniesionej szkody. Odwołała się od wyroku.
14 lutego 2025 roku została uznana za winną zniszczenia trzech pokrowców na zagłówki w 2023 roku. Została ukarana grzywną w wysokości 200 zł, kosztami sądowymi w wysokości 150 zł oraz zapłatę 24 zł na rzecz PKP z tytułu poniesionej szkody. Chociaż wyrok nie jest prawomocny, Drożyńska nie będzie się odwoływać.
Wyrok odbił się sporym echem w sieci. „Ciekaw jestem, jak te hafty sprawiły, że zaglówki stały się niezdatne do użytku”, „System się zasystemił”, „Taka haja o 24 zł tylko w Polsce”. „Kiedyś na kryminalistów mówiło się artysta. Dzisiaj odwrotnie” – to tylko niektóre komentarze.
