FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film
Patronat

„Alpha” – nowy film Julii Ducournau to najbardziej niepokojący coming of age ostatnich lat [RECENZJA]

Autor: Anna Rupacz
17-03-2026
„Alpha” – nowy film Julii Ducournau to najbardziej niepokojący coming of age ostatnich lat [RECENZJA]
„Alpha” – nowy film Julii Ducournau to najbardziej niepokojący coming of age ostatnich lat [RECENZJA]
fot. materiały prasowe Velvet Spoon

Julia Ducournau, laureatka Złotej Palmy na Festiwalu w Cannes za „Titane”, powraca z kolejnym odważnym projektem. „Alpha” to film, który – podobnie jak jej wcześniejsze dzieła – nie daje widzowi chwili wytchnienia.

Reżyserka już wcześniej udowodniła, że potrafi szokować i hipnotyzować – zarówno w „Mięsie”, jak i „Titane”. Jej zamiłowanie do przekraczania granic i łamania tabu nie jest tu jedynie formalnym zabiegiem – służy wydobyciu prawdy o ludzkich lękach i pragnieniach. Choć dla niektórych może to być przesadne, trudno odmówić Ducournau statusu jednej z najodważniejszych współczesnych reżyserek.

Trzynastoletnia Alpha mieszka z samotnie wychowującą ją matką. Pewnego dnia wraca z imprezy z nielegalnie wykonanym tatuażem – i ten pozornie błahy incydent powoduje ciąg zdarzeń, które wywracają jej życie do góry nogami. Ducournau kreśli intymny portret młodej dziewczyny stojącej na granicy dzieciństwa i dorosłości, ale równie mocno skupia się na jej matce – kobiecie próbującej odnaleźć się w relacji z dojrzewającym i buntującym się dzieckiem, jednocześnie walcząc o swojego uzależnionego brata.

fot. materiały prasowe Velvet Spoonfot. materiały prasowe Velvet Spoon

W roli matki znakomicie odnajduje się Golshifteh Farahani, która tworzy poruszający portret kobiety rozdartej między siłą a bezsilnością. Jej oszczędna, a zarazem intensywna gra doskonale oddaje napięcie emocjonalne, które narasta wraz z rozwojem fabuły. Choć za wszelką cenę stara się pomóc swojej córce i bratu, szybko przekonuje się o tym, że nie zawsze jest to możliwe.

Docournau przypomina, że niezależnie od wieku każdy mierzy się z własnymi problemami. Dorastanie to czas poszukiwania akceptacji i tożsamości, ale dorosłość wcale nie przynosi odpowiedzi, raczej coraz to nowe formy zagubienia. Każdy przeżywa życie po raz pierwszy, a momenty słabości i dezorientacji wpisane są w ludzkie doświadczenie.

Film jest odważny, ale równocześnie czuły. Porusza wątki zagłady, uzależnienia i śmierci, stając się ważnym wątkiem w dyskusji o tym, jak odnaleźć się w świecie, który traci kontrolę. Pandemia wyniszczającego wirusa poza tym, że jawi się tu jako oczywiste nawiązanie do pandemii AIDS, może być także refleksją nad współczesnym chaosem i bezsilnością wobec systemu. Nawet kiedy bohaterowie podejmują niewłaściwe wybory, łatwo darzy się ich współczuciem.

fot. materiały prasowe Velvet Spoonfot. materiały prasowe Velvet Spoon

Sama narracja filmu rozpięta jest między wspomnieniami a lękami. Obrazy przeszłości mieszają się z chłodnymi, niebieskimi wizjami teraźniejszości i strachem przed tajemniczą chorobą. Te przenikające się warstwy tworzą oniryczną strukturę, balansując na granicy jawy i snu, co w rezultacie podkreśla dezorientację głównej bohaterki.

Atmosferę niepokoju potęguje także ścieżka dźwiękowa, która zawiera utwory takich artystów jak Tame Impala, Nick Cave & The Bad Seeds czy Portishead – ich muzyka wnika w emocje bohaterów i jeszcze bardziej intensyfikuje doświadczenie widza.

fot. materiały prasowe Velvet Spoonfot. materiały prasowe Velvet Spoon

„Alpha” to emocjonalny rollercoaster. Przytłacza, niepokoi i nie pozwala o sobie zapomnieć. Mimo że wprawia dyskomfort, warto poddać się temu doświadczeniu. To kino o odkrywaniu siebie, granicach opieki i potrzebie autonomii – zostawiające widza z emocjami, które wymagają czasu, by je oswoić.

W kinach od 20 marca.

Advertisement
Advertisement
FacebookInstagramTikTokX
Advertisement
Advertisement