Pomimo, że w 2016 roku więcej Amerykanów zagłosowało na Hillary Clinton, kandydatka Demokratów przegrała z Donaldem Trumpem, który uzyskał większość głosów elektorskich. Choć spodziewano się, że jego prezydentura będzie burzliwa i chaotyczna, raczej nikt nie przewidział, że zakończy się zamachem na demokrację w postaci szturmu na Kapitol. Jak zatem zapamiętamy Donalda Trumpa?
Niekończący się chaos
Dzisiaj odbyła się inauguracja 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena. Na uroczystości zabrakło Trumpa, który wraz z żoną i dziećmi opuścił Biały Dom kilkanaście godzin wcześniej. Końcówka prezydentury Trumpa nie zostawiła zbyt wiele czasu na refleksję na temat jego dokonań w ciągu ostatnich czterech lat. Były prezydent spędził ostatnie miesiące na próbie udowodnienia, że wybory prezydenckie zostały sfałszowane, a potem doprowadził do szturmu na Kapitol. W efekcie Izba Reprezentantów po raz drugi rozpoczęła przeciwko niemu procedurę impeachmentu.
Chociaż Trump był pierwszym prezydentem USA, który odwiedził Koreę Północną, zapamiętamy go raczej jako seksistowskiego przeciwnika imigracji, prowadzącego politykę rozdzielania rodzin. Zapamiętamy go jako prezydenta, który radził, aby leczyć koronawirusa wybielaczem. Zapamiętamy także chaos panujący w jego administracji, klejącej po nim podarte dokumenty oraz próbując upilnować, aby trzymał się protokołu. Pomimo ich wysiłków, prezydentura Trumpa przypominała raczej satyrę polityczną HBO „Veep". Wyciekające informacje, lekceważenie przywódców innych państw, oskarżania mediów czy notoryczne zwolnienia pracowników to zaledwie czubek góry lodowej.
Z tej okazji przypominamy najbardziej absurdalne momenty jego prezydentury:

Gdy w 2019 roku Greta Thunberg została wybrana człowiekiem roku według „Time”, prezydent USA stwierdził, że ma ona problemy „z opanowaniem gniewu” oraz powinna... wyluzować. Uznał także, że tytuł najważniejszej osoby roku dla nastoletniej aktywistki klimatycznej jest „absurdalny”. Rok później Thunberg sparafrazowała uszczypliwy wpis Trumpa skierowany w jej stronę. Tym razem to ona zaleciła mu, żeby „wyluzował” i nie denerwował się rosnącą przewagą Bidena.


