Wielkie święto mody wraca 4 maja. Organizatorzy właśnie ogłosili dress code tegorocznej Met Gali: „Fashion is Art”. Za pozornie oczywistym hasłem kryje się jednak coś więcej niż tylko zaproszenie do ekstrawagancji.
Met Gala po raz kolejny odbędzie się w pierwszy poniedziałek maja. To już pewne. Ogłoszono też dress code: „Fashion is Art". Brzmi znajomo? Słusznie — i właśnie to sprawia, że tegoroczna edycja jest szczególnie ciekawa.
Organizowana od 1948 roku gala zbiera fundusze na Instytut Kostiumów w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Podczas ubiegłorocznej edycji zebrano rekordowe 31 milionów dolarów — najwyższą kwotę w 77-letniej historii imprezy. Ceremonię otwiera słynne przejście gości po schodach muzeum, dziś czerwony dywan funkcjonuje jako osobna dyscyplina sportowa: kto zrobi furorę, kto trafi na okładki, kto wyląduje w rankingach „najgorzej ubranych”. Następnie celebryci zwiedzają tematyczną wystawę Instytutu Kostiumów i zasiadają do wspólnej kolacji. Obowiązuje surowy zakaz korzystania z telefonów — kulisy gali oficjalnie pozostają tajemnicą.
Co roku emocje budzi dress code — hasło powiązane z tematyką aktualnej wystawy, poddawane dowolnej interpretacji przez gości. Wśród poprzednich motywów przewodnich pojawiły się m.in. „Punk: Chaos to Couture”, „Camp: Notes on Fashion”czy ubiegłoroczne „Superfine: Tailoring Black Style”, a także hołdy dla konkretnych projektantów: Karla Lagerfelda, Rei Kawakubo i Alexandra McQueena. W tym roku organizatorzy zapraszają do refleksji nad modą jako formą sztuki.
Goście Met Gali jako pierwsi zwiedzą najnowszą wystawę Instytutu Kostiumów zatytułowaną „Costume Art". Ekspozycja skupia się na nierozerwalnym związku mody z ciałem — zestawiając projekty największych domów mody z dziełami sztuki z różnych epok ze zbiorów muzeum. Całość obejmie blisko 400 eksponatów: 200 strojów i 200 dzieł sztuki dobranych w pary. Kurator Andrew Bolton zapewnia, że priorytetem jest różnorodność ciał, w tym często pomijanych — starzejących się i ciężarnych. Inauguracja wystawy będzie jednocześnie otwarciem nowej przestrzeni muzeum: mierzącej ponad tysiąc metrów kwadratowych Galerii Condé M. Nast. Dla zwiedzających ekspozycja dostępna będzie od 10 maja.
Biorąc pod uwagę temat wystawy i dress code, na czerwonym dywanie na pewno nie zabraknie kreacji eksponujących ciało ani drapowań nawiązujących do antycznych rzeźb. Być może zobaczymy którąś z gwiazd w sukni z pulsującym sercem z kolekcji Schiaparelli haute couture jesień/zima 2025 — bezpośrednim odniesieniu do biżuteryjnej rzeźby Salvadora Dalego „The Royal Heart” z 1953 roku? Tegoroczne szerokie hasło daje gościom rzadko spotykaną swobodę interpretacji.
Na koncie Vogue pojawił się post z informacjami o dress codzie i liście współgospodyń wieczoru. Obok Anny Wintour będą nimi Beyoncé, Nicole Kidman i Venus Williams. To, czego w poście nie było — a przynajmniej nie w widocznym miejscu — to wzmianka o Jeffie Bezosie i Lauren Sánchez Bezos jako głównych sponsorach i honorowych przewodniczących gali. Para znalazła się tam dopiero na końcu długiego akapitu z listą gości, jakby drobnym drukiem. Fakt ten błyskawicznie wywołał falę krytyki w sieci — internauci zarzucają organizatorom celowe ukrywanie kontrowersyjnego nazwiska, a część zapowiada bojkot wydarzenia ze względu na powiązania właściciela Amazona z polityką. Czy internetowe oburzenie realnie wpłynie na oglądalność relacji z kultowego czerwonego dywanu? Odpowiedź poznamy 4 maja.
