Tegorocznemu Marszowi Niepodległości towarzyszyło wiele kontrowersji związanych m.in. z plakatem reklamującym Marsz czy też wykorzystaniem Marii Konopnickiej na grafikach promocyjnych. Demonstracja odbyła się pomimo zakazu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, a choć organizatorzy zapowiadali, że tegoroczny Marsz będzie zmotoryzowany, wczoraj przez Warszawę przeszło kilka lub kilkanaście tysięcy ludzi. Niestety nie obyło się bez zamieszek, zniszczeń oraz starć z policją. Wielkie Święto Patriotyzmu ponownie przekształciło się w święto wstydu - podpalono mieszkanie, częściowo spalono stację Veturilo, zniszczono drzwi do jednego z miejskich urzędów, a nawet wyrwano kostkę brukową... Jakby tego było mało, kilku dziennikarzy zostało poszkodowanych przez policjantów. Właśnie dlatego przygotowaliśmy krótkie, acz pesymistyczne zestawienie, ukazujące, co działo się podczas wczorajszego Marszu Narodowców.
Co poszło nie tak?
Wczoraj wszystkie oczy były zwrócone na uczestników Marszu Nieodległości, który odbył się pomimo zakazu prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Manifestacja rozpoczęła się ok. godz. 14. Część osób rzeczywiście przejechała trasę samochodami, motocyklami lub rowerami, ale wciąż kilka tysięcy osób uczestniczyło pieszo w zgromadzeniu. Na rondzie de Gaulle'a doszło do brutalnego starcia z policją nazywanego przez internautów „Bitwą o Empik", a w drodze pod Stadion Narodowy próbowano rzucić racą na balkon znajdującego się na Powiślu mieszkania. Powód? Wisiał tam baner Strajku Kobiet oraz tęczowa flaga. Raca trafiła jednak do pracowni witkacologa Stefana Okołowicza... Organizatorzy Marszu Niepodległości próbowali zrzucić winę za zachowanie uczestników na nieobecnych członków Antify.
Z niezrozumiałych powodów wczoraj najbardziej ucierpieli dziennikarze. Fotoreporter „Tygodnika Solidarność" oberwał z broni gładkolufowej, a podczas wejścia policjantów na Dworzec PKP Warszawa Stadion policja użyła pałek wobec dziennikarzy i fotoreporterów współpracujących m.in. z „Newsweekiem", „Gazetą Wyborczą" czy „Krytyką Polityczną".
Organizator Marszu Niepodległości oraz założyciel Straży Narodowej, Robert Bąkiewicz, żąda tymczasem dymisji Komendanta Głównego Policji:
Zobaczcie, co działo się podczas tegorocznego Marszu Niepodległościj:
Kiedy uczestnicy Marszu zmierzali na Stadion Narodowy, zauważyli, że na jednym z balkonów jest wywieszony baner Strajku Kobiet oraz tęczowa flaga. Wówczas spróbowali wrzucić tam racę, ale niestety spudłowali. Udało im się za to trafić w mieszkania witkacologa Stefana Okołowicza z Instytutu Witkacego w Warszawie, w którym znajduje się jego pracownia.
- Drodzy, krótka informacja. To nie jest nasze mieszkanie, a pracownia. Nie spłonęły dzieła sztuki Witkacego, bo nie są tam przechowywane. Są tam banery na wystawy z reprodukcjami. Uszkodzone są okna i podłoga, wyważono drzwi. Celowano zapewne dwa piętra wyżej- na balkonie były banery nawiązujące do Strajku Kobiet... Dziękujemy osobie, która wezwała straż - napisała na Facebooku Katarzyna Kobro-Okołowicz.
