Zamawiamy lokalnie: wybraliśmy 5 restauracji z dzielnicy Praga Południe w Warszawie

02-12-20202 min czytania
Zamawiamy lokalnie: wybraliśmy 5 restauracji z dzielnicy Praga Południe w Warszawie
fot. Yagna Rudzka
Zamawiać jedzenie z dowozem zdarza nam się bardzo często, a w czasie trwającej pandemii koronawirusa nawet jeszcze częściej. Kiedy już to robimy, zawsze staramy się, żeby zamawiać dania z lokalnych restauracji. Plusy takiego działania są oczywiste i wahają się od ideowych, po zupełnie prozaiczne. Do tej pierwszej grupy należy chęć wspierania lokalnych przedsiębiorców – w końcu skoro zdecydowali się oni otworzyć swoją restaurację właśnie w naszej okolicy, to dlaczego mielibyśmy szukać przysmaków gdzieś indziej? Motywacją z drugiej, bardziej przyziemnej grupy, jest chociażby wspólna dla każdego zamawiającego chęć, by jego jedzenie dotarło do niego jak najszybciej, najlepiej jeszcze gorące. Trudno tego oczekiwać, jeśli danie podróżuje do nas z daleka.
W Warszawie wsparcie lokalnych restauracji oznacza nie tyle korzystanie z usług tych, które znajdują się w mieście, ile raczej w konkretnej dzielnicy. Ostatnio pokazaliśmy wam kilka knajpek usytuowanych na warszawskiej Woli, tym razem przyszła kolej na Pragę Południe, dzielnicę, która zdecydowanie ma swój charakter. Pragę Południe, czyli dzielnicę, w skład której wchodzi zarówno słynący z folkloru Grochów, willowa Saska Kępa, jak i bardziej nowoczesny, budowany dopiero od końcówki lat siedemdziesiątych Gocław. To zatem dzielnica, w której każdy chętny skosztuje zarówno rdzennie warszawskich potraw w stylu lornety z meduzą, rumsztyku czy flaków po warszawsku, jak i właściwie dowolnej kuchni świata. Włoskie restauracje? Proszę bardzo, choćby przy ul. Francuskiej! Indyjskie? Gocław ma kilka ciekawych propozycji. Kuchnia gruzińska? Na przykład na Grochowie! Krótko mówiąc: dla każdego coś miłego.
Poniżej dowiecie się, które spośród restauracji z Pragi Południe wybrała ekipa K MAG-a. A także, oczywiście, czy ich propozycje nam smakowały. Zapraszamy!
1/5
Italiano Vero
Italiano Vero
Na co dzień nie miewam okazji do sprawdzenia restauracji znajdujących się na Pradze Południe, dlatego wybierając jedną z nich, zrezygnowałam z sieciówki na rzecz lokalnej knajpy. Szczególnie warta polecenia jestItaliano Vero, restauracja i pizzeria w jednym. Serwuje się tam całe mnóstwo pizz do wyboru – zarówno w opcji mięsnej, jak i wege. Do tego makarony, których w ofercie jest jeszcze więcej: tagliatelle, penne, spaghetti, gnocchi. Połączenia smakowe zadowolą nawet najbardziej wybredne podniebienia, a ponadto nie ma mowy o nienajedzeniu. Pomimo niezwykle trudnej sytuacji, w jakiej obecnie znajdują się lokale gastronomiczne, cena także mieści się w granicach zdrowego rozsądku. Tym bardziej warto wspierać lokalne biznesy. Italiano Vero znajdziecie na warszawskim Gocławiu.
/tekst: Karolina Brodowska/
Georgia
Georgia
Po przeczytaniu książki Ani Dziewit-Meller i Marcina Mellera „Gaumardżos” zamarzył mi się wyjazd do Gruzji, więc gdy tylko zauważyłam na liście gruzińską restauracjęGeorgia, od razu wiedziałam, że to właśnie stamtąd zamówię cztery dania. Byłam już kiedyś w gruzińskiej knajpie w Poznaniu i miałam za sobą klasyczne dania, takie jak Chinkali czy Chaczapuri Adżaruli z jajkiem, tym razem chciałam więc spróbować czegoś zupełnie innego. Nie było to takie proste, bo choć mam jakieś pojęcia na temat Gruzji, przez złożeniem zamówienia musiałam trochę poczytać o tamtejszej kuchni. Finalnie postawiłam na Zupę Charczo, Chaczapuri Megruli, Czizi-Pizi i Szaszłyk kaukaski.
Zupa Charczo to gęsta, nieco pikantna zupa, która jest przygotowywana z wołowiny i która konsystencją przypomina gulasz. Jest dość syta i ma bardzo wyrazisty smak. Było nieco bardziej pikantna niż się spodziewałam, ale nie na tyle, żeby mi to przeszkadzało. Tamtego wieczoru była świetnym otwarciem gruzińskiej uczty!
Czizi-Pizi to również jedno z flagowych, gruzińskich dań. Chociaż składa się z mielonej jagnięciny zapiekanej z grillowanymi warzywami oraz serem na wierzchu, smakiem przypomina nieco lazanię. W środku znajdziemy m.in. paprykę czy cukinię i tym razem, przyprawy nie były aż tak wyraziste. Było smacznie, ale Czizi-Pizi niestety nieszczególnie się wyróżnia.
Dużo lepiej wypadło za to Chaczapuri Megruli – pyszny, nieco słony ser i mięciutkie ciasto od razu skradły moje serce. Na pierwszy rzut oka Chaczapuri kojarzy się z pizzą, ale smak jest dużo bardziej unikatowy. Zwłaszcza, że gruziński ser jest zarówno na wierzchu, jak i w środku. W połączeniu z nieco pikantnym sosem pomidorowo-ziołowym Sacibieli i sosem jogurtowo-czosnkowym Chaczapuri smakuje naprawdę znakomicie. Bez zresztą również.
W roli dania głównego dużo lepiej niż Chizi-Pizi wypadł Szaszłyk kaukaski czyli szaszłyk z wieprzowiny z białą cebulą, granatem i gruzińskim chlebem z pieca Puri. Mięso idealnie komponowało się z granatem, robotę robił też jogurtowo-czosnkowy sos. Idealnie dopełnienie stanowił rozpływający się w ustach chlebek Puri. Pałaszując gruzińskie potrawy jeszcze mocniej tęskniłam za jakimkolwiek wyjazdem, na który jednak, przez powracające obostrzenia związane z pandemią koronawirusa, się nie zapowiada. Zamówienie z Georgii spełniło jednak swoją rolę i choć na chwilę przeniosło mnie poza Warszawę.
/tekst: Monika Kurek/
Italiana
Italiana
Kolejną testowana przez nas dzielnicą była Praga Południe, a jeśli o Pradze Południe mowa to wszyscy wiedzą, że zagłębiem restauracji w tej dzielnicy jest ulica Francuska na Saskiej Kępie. Można znaleźć tam praktycznie wszystkie kuchnie świata. Tym razem wybrałem włoską restauracjęItaliana. W jej karcie możemy znaleźć wiele specjałów od wiecznie uśmiechniętych i rozgadanych Włochów. Zdecydowałem się przetestować Pizzę Diavolę, zupę z pomidorów Papa al Pomodoro oraz Spaghetti aglio, olio e peperonico. Wszystkie trzy pozycje były bardzo aromatyczne, tak jakbym przeniósł się do jednej z knajp w Neapolu, Wenecji czy Rzymie. Każde z dań było także dość obfite, na tyle żeby zaspokoić głód największego łakomczucha. Dzięki Pyszne.pl dostawa była u mnie szybko, dania nie wystygły i dzięki temu czułem się jakbym spożywał je na miejscu w restauracji, którą bardzo lubię i polecam ją każdemu miłośnikowi włoskiej kuchni.
/tekst: Tomasz Brzęcki/
I ♥ SUSHI Saska Kępa
I ♥ SUSHI Saska Kępa
Restauracji sushi w Warszawie jest całkiem sporo, bo podobno aż 179. Mieszkając daleko od Pragi Południe jakoś nie miałam nigdy okazji skosztować surowej ryby z tamtej dzielnicy. Wybrałam knajpę o nazwieI ♥ SUSHI Saska Kępai zamówiłam z niej kolację dla czterech osób. Zamówienie złożyłam przez Pyszne.pl i już godzinę później jedzenie było na miejscu. Wszystko, co kurier do nas dostarcył, wyglądało bardzo kolorowo i świeżo.
Jako przystawkę zamówiłam sobie wegetariańskie pierożki gyoza. Jadłam je już wcześniej w paru innych miejscach i te zdecydowanie zapamiętam – wyjątkowo przypadły mi do gustu. Skorupka pierożków była delikatnie chrupka, a sosik dołączony do niego bardzo intensywny, przez co całe danie było z jednej strony lekkie, ale z drugiej wyraziste. Dobre!
Jako wspólne danie dla wszystkich uczestników kolacji zamówiłam zestaw 24 sztuk sushi. Składał się z moich ulubionych rolek, takich jak krewetka w tempurze czy surowy i pieczony łosoś. Pomimo że to bardzo klasyczne pomysły na sushi, zestaw był różnorodny i każdy z nas znalazł w nim coś dla siebie. Ryż był lepki, nic się nie rozpadało, potrawa zdecydowanie godna polecenia.
Zupa udon z warzywami wyglądała i pachniała bardzo apetycznie. Dostarczona została w naprawdę dużej porcji, idealnej na porządny obiadowy posiłek. Makaron był dobrze ugotowany oraz doprawiony w charakterystyczny sposób. W wywarze znajdowały się duże kawałki smażonego tofu, marchew, grzyby i wakame. Warzywa ugotowane były al dente, co dla mnie było dużym plusem, bo lubię mieć wrażenie chrupkości. Udon był przepyszny i na pewno zamówię go jeszcze raz!
/tekst: Yagna Rudzka/
Vege Bistro/Stara Lodziarnia
Vege Bistro/Stara Lodziarnia
Mieszkam w okolicy, więc znałem już wcześniej lokalVege Bistro/Stara Lodziarnia. Dotąd znałem go jednak wyłącznie z wegańskich słodyczy, głównie pączków. Teraz, kiedy dzięki Pyszne.pl nadarzyła się okazja, żeby spróbować także obiadowej oferty tego miejsca, z przyjemnością poszerzyłem horyzonty.
Zamówienie było spore: wziąłem zestaw Kotlet Bistro, bigos, dwie zupy: flaki i krem z dyni, a poza tym kilka różnych deserów. Zrobić dobre wegańskie dania nawiązujące do kuchni domowej, to duża sztuka, dlatego byłem ciekaw, jak poradziła sobie z tym wyzwaniem restauracja z Saskiej Kępy. W największym skrócie: poradziła sobie nieźle, choć moim zdaniem nie obyło się bez chybionych strzałów.
Bardzo smakowały mi tzw. dania główne. Kotlet Bistro, czyli zestaw, w którego skład wchodziły obok wegańskiego kotleta z sosem buraczki na ciepło i bardzo dobre puree ziemniaczane (jak na mój gust z dodatkiem dyni) okazał się bardzo fajną propozycją na obiad w dzień powszedni. Smakował mi też bigos. Chyba nigdy dotąd nie jadłem wegańskiego bigosu i chociaż byłem nieufny, ponieważ zamiast polskich leśnych grzybów znalazły się w nim grzybki mun – to według mnie ciekawa, charakterna potrawa. Gorzej było w moim mniemaniu z zupami. Flaczki mnie rozczarowały, bo jadałem już przepyszne flaczki w boczniaków, a te z Vege Bistro nie wiedzieć czemu smakowały bardziej jak kapuśniak. Krem z dyni był w porządku, ale nic ponadto, a poza tym dziwnie gęsty, nawet jak na krem.
Za to deser, czyli słodycze – super. Już je znałem, więc to żadne zaskoczenie, ale właściwie mogę polecić, wszystko, co z oferty słodkiej w Vege Bistro jadłem: pączki, muffiny czekoladowe, tartę z owocami. I właściwie ogólnie Vege Bistro/Starą Lodziarnię mogę polecić, zwłaszcza na niezobowiązujący posiłek i zwłaszcza mieszkańcom Saskiej Kępy. To jedno z tych miejsc, gdzie menu nie jest do końca równe, ale ma swoje zalety.
/tekst: Radosław Pulkowski/
FacebookInstagramTikTokX