Mieszkam w okolicy, więc znałem już wcześniej lokalVege Bistro/Stara Lodziarnia. Dotąd znałem go jednak wyłącznie z wegańskich słodyczy, głównie pączków. Teraz, kiedy dzięki Pyszne.pl nadarzyła się okazja, żeby spróbować także obiadowej oferty tego miejsca, z przyjemnością poszerzyłem horyzonty.
Zamówienie było spore: wziąłem zestaw Kotlet Bistro, bigos, dwie zupy: flaki i krem z dyni, a poza tym kilka różnych deserów. Zrobić dobre wegańskie dania nawiązujące do kuchni domowej, to duża sztuka, dlatego byłem ciekaw, jak poradziła sobie z tym wyzwaniem restauracja z Saskiej Kępy. W największym skrócie: poradziła sobie nieźle, choć moim zdaniem nie obyło się bez chybionych strzałów.
Bardzo smakowały mi tzw. dania główne. Kotlet Bistro, czyli zestaw, w którego skład wchodziły obok wegańskiego kotleta z sosem buraczki na ciepło i bardzo dobre puree ziemniaczane (jak na mój gust z dodatkiem dyni) okazał się bardzo fajną propozycją na obiad w dzień powszedni. Smakował mi też bigos. Chyba nigdy dotąd nie jadłem wegańskiego bigosu i chociaż byłem nieufny, ponieważ zamiast polskich leśnych grzybów znalazły się w nim grzybki mun – to według mnie ciekawa, charakterna potrawa. Gorzej było w moim mniemaniu z zupami. Flaczki mnie rozczarowały, bo jadałem już przepyszne flaczki w boczniaków, a te z Vege Bistro nie wiedzieć czemu smakowały bardziej jak kapuśniak. Krem z dyni był w porządku, ale nic ponadto, a poza tym dziwnie gęsty, nawet jak na krem.
Za to deser, czyli słodycze – super. Już je znałem, więc to żadne zaskoczenie, ale właściwie mogę polecić, wszystko, co z oferty słodkiej w Vege Bistro jadłem: pączki, muffiny czekoladowe, tartę z owocami. I właściwie ogólnie Vege Bistro/Starą Lodziarnię mogę polecić, zwłaszcza na niezobowiązujący posiłek i zwłaszcza mieszkańcom Saskiej Kępy. To jedno z tych miejsc, gdzie menu nie jest do końca równe, ale ma swoje zalety.
/tekst: Radosław Pulkowski/