Wbrew temu, co pokazują filmy, prawdziwa Annabelle to stara, szmaciana lalka Raggedy Ann, a nie porcelanowa figurka. Według relacji Warrenów, lalka zaczęła wykazywać niepokojące zachowania – zmieniała pozycję, pojawiały się na niej tajemnicze napisy, a w końcu wydawała się nawet komunikować z ludźmi. Para badaczy uznała, że lalka jest opętana przez złego ducha, co doprowadziło do jej zabezpieczenia w specjalnym muzeum zjawisk paranormalnych, które Warrenowie prowadzili w swoim domu.
Podczas gdy Annabelle odwiedzała kolejne miasta, wydarzyły się zdarzenia, które niepokojąco zbiegły się w czasie z jej wystawianiem. W Nowym Orleanie, w tym samym tygodniu, gdy lalka była prezentowana, z miejscowego więzienia uciekło aż 11 skazanych za poważne przestępstwa. Niedługo potem, w Luizjanie, spłonął historyczny dom plantacyjny z XIX wieku. Po ugaszeniu pożaru, płomienie miały się wznowić.
Wydarzenia wywołały falę spekulacji i paniki wśród lokalnej społeczności i fanów zjawisk paranormalnych. Wiele osób zaczęło łączyć te dramatyczne incydenty z obecnością Annabelle, sugerując, że lalka może przynosić pecha lub nawet sprowadzać zło. Niektórzy cytują słowa Lorraine Warren, która miała twierdzić, że Annabelle powinna nigdy nie opuszczać muzeum.
Choć dla wielu Annabelle to jedynie kolejny eksponat, dla innych jest ona symbolem prawdziwego zła i niebezpieczeństwa. Jej trasa pokazuje, że nawet przedmiot może mieć swoją „aureolę” tajemnicy i mocy, która wpływa na otoczenie. Czy to tylko zbieg okoliczności, czy rzeczywiście Annabelle niesie ze sobą mroczną energię? Faktem jest, że jej obecność w miejscach, gdzie dochodzi do niepokojących zdarzeń, nie pozostaje bez echa i wciąż rozpala wyobraźnię zarówno sceptyków, jak i wierzących w paranormalne siły.