W czwartek w Izraelu doszło do niecodziennego zdarzenia. Zdumieni mieszkańcy oraz turyści spacerujący po Placu Rabina w Tel Awiwie ujrzeli niezidentyfikowanego droga, który wykonał kilka okrążeń a następnie zrzucił dziesiątki niewielkich, plastikowych torebek. Trudno wyobrazić sobie ich radość, gdy okazało się, że paczuszki są wypełnione marihuaną. Chociaż policja zareagowała błyskawicznie, niektórym szczęśliwcom udało się oddalić ze zdobyczą przed przyjazdem funkcjonariuszy.
Manna z nieba
Wiatr zniósł część paczuszek na ruchliwą ulicę Ibn Gabirol Street, co nie powstrzymało przechodniów przed wejściem na jezdnię. Na szczęście nikt nie został ranny. W każdej torebce, oprócz marihuany, znajdowała się także wizytówka grupy Green Drone, która zachęcała do zrobienia zakupów przez aplikację Telegram. Na wizytówkach widniało hasło: „Darmowa miłość".
Członkowie Green Drone zapowiedzieli, że każdego tygodnia nad miastem pojawi się dron, który zrzuci w danej lokalizacji łącznie kilogram marihuany (po 2 gramy w każdej torebce). Było to jednak zanim policja nie poinformowała o zatrzymaniu dwóch osób podejrzanych o sterowanie dronem. W tym wypadku trudno stwierdzić, czy grupie uda się spełnić obietnicę.
W Izraelu legalne jest posiadanie do 15 gramów marihuany na użytek własny. Posiadanie do 50 gramów na użytek własny jest nielegalne, ale nie podlega karze.
