Śmierć w płynie – czym jest „Liquid Death” i jak obiecuje „zamordować nasze pragnienie”?

10-11-20222 min czytania
Śmierć w płynie – czym jest „Liquid Death” i jak obiecuje „zamordować nasze pragnienie”?
fot. YouTube
„Liquid Death” to najnowsze przedsięwzięcie byłego dyrektora kreatywnego Netflixa, Mike'a Cessario. Produkt skierowany jest do młodych ludzi, którzy nie chcą pić, nie rezygnując jednocześnie z bycia częścią publiczności alternatywnej.
Na pierwszy rzut oka to półlitrowa puszka piwa lub napoju energetycznego. Jednak to, co wypełnia opakowanie, to nic innego niż źródlana alpejska woda górska. „Liquid Death” to najnowsze przedsięwzięcie byłego dyrektora kreatywnego Netflixa, Mike'a Cessario. Produkt skierowany jest do młodych ludzi, którzy nie chcą pić, nie rezygnując jednocześnie z bycia częścią publiczności alternatywnej.
Rozpadająca się czaszka, neutralne kolory, agresywna czcionka to znaki rozpoznawcze punk’owej marki, która w ciągu kilku miesięcy od premiery zyskała ponad 100 000 fanów na Facebooku, 1.3 miliona na Instagramie i jest najczęściej obserwowanym kontem na TikToku z kategorii napojów w USA. To wszystko dzięki fali klientów bardziej świadomych, dbających o siebie i pijących co najmniej dwa litry wody dziennie.
To, co odznacza ten projekt, to przede wszystkim rzucające się w oczy agresywne hasło „Zamordujemy twoje pragnienie” oraz wbicie się w łaski bardzo specyficznej niszy konsumenckiej, którą do tej pory nie była zainteresowana żadna inna marka wody. Czym jeszcze oprócz dobrego marketingu wyróżnia się „śmiertelna woda”? Troszczy się o aspekt środowiskowy. Firma ogłosiła „śmierć plastikowi” i twierdzi, że jej aluminiowe puszki można „nieustannie przetwarzać”, w przeciwieństwie do plastikowych butelek. Dodatkowo biznes Mike’a Cessario czerpie wodę z Alp austriackich i obiecuje, że przekaże pięć centów z każdego zakupionego produktu na projekty mające na celu ratowanie oceanów i zwierząt morskich.
Dziś marka nie przez przypadek wyceniana jest na 700 milionów dolarów, bo jak mówią fani, nie chodzi tylko o picie wody z aluminiowej puszki. Chodzi o sygnalizowanie innym, że jesteś tym typem osoby, która ceni środowisko oraz wpasowuje się w daną grupę społeczną i pomimo, że woda z kranu wciąż jest bardziej ekologiczna, „Liquid Death” wyróżnia się jako dobra alternatywa dla koncernu plastikowych butelek. Brand reklamuje między innymi Wiz Khalifa.
tekst: Oliwia Chlebowska
FacebookInstagramTikTokX