Doskonale pamiętamy październik 2020 roku. Trybunał Konstytucyjny orzekł wówczas, że aborcja embriopatologiczna będzie zakazana. Chodzi o sytuację, gdy ciąża przerywana jest z powodu ciężkich i nieuleczalnych uszkodzeń płodu. Wtedy masowo wyszłyśmy na ulicę. Byłyśmy wkurwione i musiałyśmy to wykrzyczeć. Dziś, prawicowi politycy znów postawili na swoim. Odrzucili projekt Legalnej Aborcji Bez Kompromisów, który zakładał możliwość aborcji do 12. tygodnia ciąży – aborcji legalnej, darmowej i bez konieczności podawania powodu takiej decyzji.
W odpowiedzi na wydarzenia z 2020 roku stworzono projekt, który zakładał legalizację aborcji w Polsce. Komitet Legalnej Aborcji Bez Kompromisów reprezentowała w Sejmie Marta Lempart, przedstawicielka Strajku Kobiet, która przybliżała cele całego przedsięwzięcia. Po niej głos zabrała Natalia Broniarczyk (Aborcyjny Dream Team), która odpowiadała na pytania posłanek i posłów. Podzieliła się także swoją historią przerwania ciąży:
Jak dowiadujemy się z instagramowego wpisu Legalnej Aborcji, 265 osób głosujących za odrzuceniem projektu to reprezentanci: PiS, Konfederacji, Koalicji Polskiej, Porozumienia oraz częściowo Polski 2050. Wynika z tego, że nie zostaną nad nim rozpoczęte ani prace w komisji, ani nie zostanie on skierowany od razu do drugiego czytania, do czego wczoraj wnioski złożyli przedstawiciele klubów i kół parlamentarnych.
Ile razy mamy jeszcze wyjść na ulice? Ile kobiet musi jeszcze podzielić los Agnieszki z Częstochowy czy Izabeli z Pszczyny, żeby politycy w końcu otworzyli oczy? Aborcja to nie zabawa, to prawo do życia, zdrowia i godności.