Niszowe filmy o człowieczeństwie coraz bardziej wyraźne w mainstreamie. To pokrzepiające

Autor: KB
22-06-20223 min czytania
Niszowe filmy o człowieczeństwie coraz bardziej wyraźne w mainstreamie. To pokrzepiające
Titane / Paryż, 13. dzielnica / Najgorszy człowiek na świecie, mat. prasowe
Od jakiegoś czasu w kinach triumfy święcą filmy „ludzkie”, empatyczne, pozwalające zrozumieć drugiego człowieka. Powstaje ich mnóstwo i o różnym ładunku emocjonalnym. Ta popularność zaczęła się mniej więcej od oscarowego „Moonlight” czy „Manchester by the Sea”, a wśród tytułów z ostatnich miesięcy warto wymienić „Ojca”, „Najgorszego człowieka na świecie” czy wchodzący właśnie do kin „Paryż, 13. dzielnica”.
Kino, podobnie jak wiele innych obszarów sztuki, stanęło na straży wolności człowieka, gdy na całym świecie w siłę zaczęły rosnąć ruchy rasistowskie i ksenofobia, uprzedzenia oraz brak tolerancji. Kino zaczęło prowokować do ujrzenia świata istniejącego poza naszym podwórkiem, zaprosiło do tworzenia kultury osoby spychane wcześniej na margines, odpokutowując tym samym również swoje winy, położyło nacisk na inkluzywność oraz empatię. Efektem jest wysyp filmów spod znaku kina społecznego, o ludziach i całym spektrum ludzkich problemów oraz emocji, o poszukiwaniu tożsamości i odnajdywaniu własnej ścieżki w życiu. Takie wsparcie w kulturze dla osób nierozumianych bądź wykluczonych jest nieocenione.

Jeszcze szersze spektrum człowieczeństwa

Na tym fundamencie wykiełkowały filmy takie jak „Titane” Julii Ducournau czy wspomniany „Paryż, 13. dzielnica” Jacquesa Audiarda. Oba trafiły do konkursu głównego w Cannes, ten pierwszy opuścił go zresztą ze Złotą Palmą dla najlepszego filmu. Każdy z nich w sposób odmienny od tego, do którego przywykliśmy w ostatnich latach, przedstawia swoich protagonistów. Bohaterka „Titane”, Alexia, odczuwa silne podniecenie wywoływane obcowaniem z samochodami. Jest równie nieokiełznana co maszyny silnikowe, poszukuje spełnienia w patologiczny i brutalny sposób. To efekt traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa dziewczyny, braku miłości ze strony ojca oraz silnej potrzeby akceptacji.
Ciemne strony macierzyństwa w swoim debiucie reżyserskim „Córka” przedstawiła Maggie Gyllenhaal, pokazując, że nie każda kobieta została stworzona do bycia matką. Z kolei w „Paryżu, 13. dzielnicy” autorstwa eksperymentującego z gatunkami Audiarda (twórcy westernowych „Braci Sisters”, melodramatycznego „Rust and Bone” czy psychologicznego „W rytmie serca” oraz społecznych „Imigrantów”, nagrodzonych Złotą Palmą) poznajemy bohaterów podejmujących decyzje dyktowane raczej przez egoistyczne pobudki i potrzebę przetrwania aniżeli górnolotne uczucia oraz emocje. I to też jest w porządku! Mająca chińskie korzenie Emile pracuje w call center i żyje w mieszkaniu swojej babci, która powoli traci kontakt z rzeczywistością. Dziewczyna boryka się z brakiem pieniędzy, a ucieczkę przed codziennością znajduje w przygodnym seksie. Poznajemy również Camille’a, nauczyciela literatury, którego status inteligenta zaburzają kompleksy leczone flirtami z uczennicami. Nora natomiast przyjeżdża do Paryża, by studiować prawo na Sorbonie, a zamiast tego nawiązuje niezwykłą relację z call girl. To wszystko reżyser podaje w bezpretensjonalny sposób doprawiony poczuciem humoru, a widz opuszcza salę z przekonaniem, że oglądani na ekranie bohaterowie zostali wyjęci z jego niezbyt dalekiego otoczenia.

Dobra strona kina

Filmy „o ludziach” przeżywają prawdziwy renesans. Pojawiają się na największych festiwalach, gdzie najważniejsze nagrody zdobywają niszowe tytuły. Produkcje trafiają do mainstreamu (!) i spotykają się z niesamowitym odbiorem oraz liczną publiką („Córka”, „Najgorszy człowiek na świecie”), a festiwale filmów dokumentalnych biją kolejne rekordy widzów (w tegorocznej edycji Millennium Docs Against Gravity uczestniczyło blisko 140 tysięcy osób). Choć powody tej popularności nie są wesołe, trudno nie dostrzec i nie docenić rosnącej w nas wrażliwości, a po stronie twórców – chęci i śmiałości w prezentowaniu postaci nie do końca jednoznacznych czy od wejścia wzbudzających pozytywną reakcję. Bycie człowiekiem jest znacznie bardziej złożone i pokrzepia fakt, że chcemy to dostrzegać oraz rozumieć coraz lepiej.
FacebookInstagramTikTokX