FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Eko

Samolot Air France przeleciał przez Atlantyk m.in. na zużytym oleju po frytkach

20-05-2021
Samolot Air France przeleciał przez Atlantyk m.in. na zużytym oleju po frytkach
Samolot Air France przeleciał przez Atlantyk m.in. na zużytym oleju po frytkach
fot. Vincent Genevay/Unsplash

We wtorek samolot Air France przeleciał z Paryża do Montrealu. Niby lot jak każdy inny, ale wyjątkowe było w nim to, że w jego baku znajdowało się aż 16% biopaliwa pochodzącego m.in. ze zużytego oleju spożywczego.

Maszyna, która odbyła ten próbny lot, to szerokokadłubowy Airbus A350. Air France wysłał samolot do Kanady, by w ten sposób okazać gotowość do przejścia na paliwa niskoemisyjne i odnawialne, a więc zdecydowanie bardziej przyjazne środowisku.

W czym problem?

Dlaczego wszystkie linie lotnicze nie korzystają powszechnie z takich ekologicznych rozwiązań? Cóż, jeśli nie wiadomo o co chodzi, zazwyczaj chodzi o pieniądze. Paliwo lotnicze z dodatkiem zużytego oleju spożywczego czy innych biokomponentów, jest o wiele droższe w produkcji niż zwykle używana nafta lotnicza. Jednak według założeń Unii Europejskiej, od 2022 roku w bakach wszystkich samolotów odlatujących z Europy będzie musiało się znajdować przynajmniej 1% ekologicznego paliwa. W 2025 roku ma to być 2%, a w 2030 roku już 5%.

Szacuje się, że linie lotnicze wytwarzają 2% dwutlenku węgla, który trafia do atmosfery. Przykładowo Ryanair zajmuje dziesiąte miejsce na liście największych emitentów dwutlenku węgla w Europie. Na wyobraźnię działa fakt, że jest to pierwsza w historii firma na tej liście, która nie jest bezpośrednio związana z węglem.

Rekompensata flight shamingu?

Na świecie wzrasta świadomość grożącej nam katastrofy ekologicznej i od kilku lat podróżom samolotowym towarzyszy flight shaming, czyli wstyd przed lataniem. Z jednej strony cenimy to, że możemy tanimi liniami lotniczymi, takimi jak Ryanair czy Wizz Air odbyć szybką podróż do innego kraju nawet za paręnaście złotych, a z drugiej mamy na uwadze, że taki lot powoduje wysoką emisję dwutlenku węgla do atmosfery, co przyczynia się do pogłębiania katastrofy ekologicznej. Jeszcze przed pandemią wiele osób z tego powodu w ogóle rezygnowała z dalekich podróży lub wybierała droższe, a zarazem zajmujące więcej czasu przemieszczanie się bardziej ekologicznymi środkami lokomocji, takimi jak pociągi.

Linie lotnicze starają się jednak zatrzymać swoich pasażerów i wprowadzają różne nowe rozwiązania. Kupując bilet na samolot, można wnieść dobrowolną opłatę pozwalającą na skompensowanie wpływu emisji gazów cieplarnianych. Te pieniądze są przeznaczane na cel, który – przynajmniej w teorii – równoważy emisję spowodowaną lotem. Przykładowo są wpłacane na rozwój farm wiatrowych lub ochronę lasów. Z kolei Lufthansa daje możliwość wpłaty na zalesienie Nikaragui albo umożliwienie zastosowania trzykrotnie droższego paliwa, które redukuje emisję o 80%.

/tekst: Marta Porwich/

FacebookInstagramTikTokX